Inwestorzy lokalni, z których większość ma swoje siedziby w Warszawie, poddali się nastrojowi nadchodzącego długiego weekendu. W rezultacie nie było chętnych do handlu. Czwartkowa sesja nie należała jednak do spokojnych.
Początek notowań na rynku walutowym zaskoczył polskich inwestorów. Na otwarciu dolar kwotowany był na poziome 4,0500 zł, podczas gdy euro na 4,7900 zł. Kurs EUR/USD był na poziomie 1,1820.
Poranne osłabienie złotego mogło być wynikiem wiadomości o zaakceptowaniu przez rząd czeski transakcji sprzedaży 63 proc. udziałów Unipetrolu dla PKN. Transakcja ta jest warta około 480 mln USD. Złotego sprzedawali już w nocy inwestorzy amerykańscy i to właśnie oni doprowadzili do tak dużego osłabienia.
Znaczny spadek wartości złotego przed południem spowodował, że część lokalnych inwestorów musiała zamknąć pozycje, by ograniczyć dalsze straty. To z kolei doprowadziło do jeszcze większej przeceny. W kolejnych godzinach handlu graczom przyszło płacić za euro nawet 4,81 zł, a za dolara — 4,06 zł. Nie trwało to na szczęście zbyt długo.
Po południu sytuacja na rynku zaczęła się stabilizować. Złoty zdołał odrobić część strat. Po godzinie 14.00 za euro płacono 4,789 zł, a za amerykańską walutę — 4,0490 zł.