Na początku było słowo antywojenne

opublikowano: 09-05-2018, 22:00

Do traktatowych wartości UE w kilku punktach nie przystają zasady tzw. dobrej zmiany.

Z naszego punktu widzenia, najważniejsza rocznica unijna wypada 1 maja, jako że tegoż dnia w 2004 r. Polska, razem z dziewiątką innych państw, stała się członkiem Unii Europejskiej. Dla twardego jądra wspólnoty było to jednak tylko kolejne rozszerzenie, chociaż największe. Świętem UE jest Dzień Europy, obchodzony 9 maja na pamiątkę deklaracji Roberta Schumana. Tegoż dnia, w 1950 r., francuski minister spraw zagranicznych ogłosił projekt utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, uznawanej za babcię UE. Pięć lat po wojennej hekatombie postawił tezę, że tylko poddanie wspólnemu zarządowi produkcji stali i wydobycia węgla we Francji i Niemczech zagwarantuje, że starcie zbrojne między tymi odwiecznymi rywalami będzie „nie tylko nie do pomyślenia, ale i fizycznie niemożliwe”. Notabene, w 1950 r. już istniało NATO, a ze stref okupacyjnych Niemiec utworzono osobne państwa — NRF i NRD.

Gdyby nie młodzieżowa Parada Schumana, o Dniu Europy mało kto by pamiętał.
Zobacz więcej

Gdyby nie młodzieżowa Parada Schumana, o Dniu Europy mało kto by pamiętał. Fot.Teodor-Ryszkus-FORUM

Najgłębsze korzenie UE mają zatem charakter… militarny, chociaż o wydźwięku antywojennym. Dopiero pośrednio i stopniowo dochodził aspekt gospodarczy. Dlatego obecne ożywienie polityki bezpieczeństwa i obrony wypada uznać za powrót do sedna deklaracji Roberta Schumana. Nie wszystkim w UE się to podoba — stałą obronną współpracę strukturalną (PESCO) zawiązały 23 państwa, rząd PiS na szczęście Polskę do niej zgłosił. Na razie nierozwiązany i potencjalnie groźny dla efektywności nowego mechanizmu pozostaje jednak problem relacji PESCO z NATO.

Obchody Dnia Europy potwierdzają, że jest to święto eurokracji oraz garstki euroentuzjastów. Sonda uliczna w Warszawie czy w stolicy każdego innego państwa UE wykazuje szczątkową wiedzę statystycznego obywatela o znaczeniu daty 9 maja dla integracji. Gdyby nie młodzieżowa Parada Schumana (warszawska w najbliższą sobotę), mało kto by o niej pamiętał. To ogromny kontrast z innym świątecznym 9 maja, upamiętniającym rok 1945 w moskiewskiej strefie czasowej. Dzień Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-45 obchodzi tam każdy. Mimo upływu 73 lat, jest to najsilniejsze spoiwo Federacji Rosyjskiej i realny, nie tylko symboliczny, fundament wszechwładzy Władimira Putina.

Robert Schuman doczekał drugiego pokolenia integracji — utworzenia Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, czyli matki UE. Po 68 latach od jego deklaracji wspólnota obrosła wartościami, o których autor mógł tylko marzyć: „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne państwom członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”. Traktatowe zapisy są tak idealistyczne, że aż… rozsadzające UE. W kilku punktach nie przystają do nich np. zasady polskiej tzw. dobrej zmiany. Przestrzeganie unijnych wartości przez 28 państw (za rok już 27), o zróżnicowanej historii i poziomie rozwoju, to zadanie na pewno trudniejsze niż słuchanie chrzęstu czołgowych gąsienic na moskiewskim Placu Czerwonym. Jednak mamy szczęście, że przeszliśmy na lepszą stronę 9-majowej mocy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Na początku było słowo antywojenne