Duńska wstrzemięźliwość i szwedzka ostrożność sprawiają, że choć kraje te jeszcze się nie uporały z problemami, to są na dobrej drodze.
Zaburzenia finansowe na świecie spowodowały spadek skandynawskiego eksportu, głównie Szwecji i Norwegii. Pierwsze prognozy, jeszcze z 2008 r., mówiły, że PKB tego pierwszego kraju spadnie w 2009 r. o 1,1 proc., a drugiego, którego gospodarka opiera się na eksporcie ropy i żegludze, o 0,5 proc. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Np. szwedzki PKB osłabł o 1,5 proc.
Recesja objęła szwedzką gospodarkę już w II kwartale 2008 r. Skłoniło to bank centralny — Riksbank — do obniżki stóp procentowych aż o 1,5 proc., do poziomu 2 proc. Efekt? Pod koniec 2009 r., gdy większość krajów rozwiniętych szybciej lub wolniej, ale już wychodziła z kryzysu, gospodarka Szwecji nieoczekiwanie znów popadła w recesję.
Pierwsze jaskółki
W czwartym kwartale 2009 r. PKB tego kraju spadł o 0,6 proc. w porównaniu z trzema poprzednimi miesiącami i o 1,5 proc. w skali roku. Główną przyczyną był spadek popytu krajowego, zarówno inwestycji, jak i konsumpcji gospodarstw domowych. Spadek ten okazał się znacząco wyższy, niż oczekiwano.
— Jednak z początkiem 2010 r. nastąpiło znaczne ożywienie. Przez pryzmat rynku motoryzacyjnego mogę powiedzieć, że Szwedzi właśnie wychodzą z kryzysu. Wzrost sprzedaży aut na poziomie 34 proc. to jeden z lepszych wyników w Europie. Mam nadzieję, że najtrudniejszy moment dla szwedzkiej motoryzacji mamy już za sobą, a wyniki branży przełożą się na wzrost PKB — mówi Mariusz Nycz, dyrektor marketingu i PR Volvo Auto Polska.
Zdrowe finanse
Duńczyków uratowała elastyczność. Oceniając skuteczność ich modelu biznesowego z perspektywy działalności tamtejszej grupy logistycznej DSV, można powiedzieć, że kraj dzielnie stawił czoła kryzysowi.
— W "duńskim modelu" ważne jest nastawienie na efektywność i zdrowe finanse. Liczy się wartość, a nie ilość — liczymy opłacalność usługi, a nie np. przewożony wolumen. W reakcji na kryzys dodaliśmy do tego agresywny program oszczędnościowy, ukierunkowany przede wszystkim na rozwój automatyzacji procesów — opowiada Piotr Krawiecki, dyrektor zarządzający DSV Road.
W duńskiej kulturze organizacyjnej nie ma niepotrzebnej improwizacji.
— Oczywiście, nie wszystko da się przewidzieć, ale na przykład plany reakcji powstały już na początkowym etapie kryzysu. Mogłoby to utrudniać szybkie działanie, gdyby nie bardzo ważny element — zdecentralizowana i płaska struktura firmy. Brak rozbudowanej hierarchii sprawia, że kluczowe decyzje zapadają "blisko biznesu" — dodaje Piotr Krawiecki.