Na prawo most, na lewo most...

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2016-05-29 22:00

BYŁO, NIE MINĘŁO: …a dołem Wisła płynie – śpiewał chór Czejanda. W innej piosence dzieci deklarowały: budujemy mosty dla pana starosty, tysiąc koni przepuszczamy, a jednego zatrzymamy.

Ta druga odnosi się do zamierzchłej epoki, gdy przeprawy przerzucane nad rzekami służyły wozom konnym. Przez obiekty Mostostalu Warszawa przepuszczono już miliardy koni mechanicznych. Czasami również one bywają zatrzymywane — w korkach, których nie daje się unikać nawet na szlakach autostradowych. Od czasów piosenki zmienili się także inwestorzy, chociaż z budowania mostów starostowie (którymi są m.in. prezydenci wielkich miast) się nie wycofali.

Jakość słynna na całe imperium

Akt założycielski państwowego Przedsiębiorstwa Budowy Mostów i Konstrukcji Stalowych Mostostal podpisany został 28 maja 1945 r., czyli trzy tygodnie po zakończeniu drugiej wojny światowej w Europie. Utworzona formalnie od podstaw firma obchodzi zatem 71. urodziny. Jej korzenie sięgają jednak połowy XIX w., albowiem przejęła doświadczenia, kulturę techniczną i biznesową oraz ocalałe z zawieruchy wojennej kadry Towarzystwa Przemysłu Metalowego Konstanty Rudzki i Spółka. Ta zarejestrowana w 1858 r. firma była jednym z najlepszych polskich przedsiębiorstw, najpierw w carskim imperium rosyjskim, a potem w niepodległej II Rzeczypospolitej. Jej twórca i prezes Konstanty Rudzki studiował w paryskiej École des Arts et Manufactures, której absolwentem był m.in. Gustaw Eiffel. Zdobywał doświadczenie inżynierskie w zakładach metalowych Francji, Anglii i Niemiec. Po przyjeździe do Warszawy za swoje patriotyczne zadanie uznał stworzenie silnej polskiej firmy. Stopniowo stała się potentatem w branży stalowej, jednym z głównych beneficjentów programu intensywnego rozwoju kolejnictwa w carskiej Rosji. Jej wyjątkową cechą, bardzo sprzyjającą otrzymywaniu zamówień publicznych i prywatnych, było kompleksowe wykonywanie usług — budowa części stalowej mostów wraz z wcześniejszymi robotami kesonowymi i betonowymi. W szczycie rozwoju towarzystwa Konstantego Rudzkiego (który zmarł w 1899 r.) wznosiło ono jedną piątą mostów kolejowych w Eurazji. Jego dziełem były przeprawy nad potężnymi rzekami: Wołgą, Newą, Amu-Darią, Ingadą, Ussuri, Amurem. Wyjątkowym osiągnięciem inżynierskim stały się mosty na legendarnej magistrali transsyberyjskiej, w tym długi na 2,5 km nad Amurem pod Chabarowskiem.

Firma Rudzkiego z powodzeniem rozwiązywała ogromne problemy logistyczne, wszak front robót był odległy o tysiące kilometrów od wytwórni konstrukcji w Mińsku Mazowieckim. Transportowano je w częściach na Daleki Wschód koleją, drogą morską przez Kanał Sueski, a potem rzekami. Firma oczywiście budowała mosty również na ziemiach polskich — w Dęblinie, Modlinie, Puławach, Płocku, Włocławku, a także Warszawie. Łącznie w ciągu wieloletniej działalności wybudowała kilkaset obiektów. W XIX w. były to mosty na liniach kolejowych, a w XX w. zaczęło się także ich budowanie na trasach drogowych. Druga wojna światowa przerwała działalność Towarzystwa Przemysłu Metalowego Konstanty Rudzki i Spółka — wtedy mosty były wysadzane, a później jedynie prowizorycznie rekonstruowane przez saperów. Po wojnie znakomita firma miałaby ogromny portfel zamówień, ale w nowych warunkach ustrojowych wznowienie prywatnej spółki nie było możliwe.

Symboliczny most Poniatowskiego

Ze względu na lokalizację w sercu Warszawy jednym z najbardziej znanych obiektów firmy Rudzkiego był tzw. trzeci most, zbudowany wraz z długim wiaduktem od skarpy wiślanej na przedłużeniu Alej Jerozolimskich. Inwestycja ciągnęła się na początku XX w. aż dziesięć lat. Carskie dofinansowanie miało znaczenie dzisiejszych… dotacji unijnych. Decydująca była taka łaskawa decyzja: „Najjaśniejszy Pan Mikołaj II na skutek najpoddańszego raportu ministra spraw wewnętrznych najmiłościwiej zezwolił, aby miejski Trzeci Most na Wiśle nosił nazwę Mostu Cara Mikołaja II”. Mikołajewski patronat oczywiście został przez Warszawę zbojkotowany, a ponieważ w 1913 r. obchodzono setną rocznicę śmierci księcia Józefa Poniatowskiego, spontanicznie właśnie on został patronem, co w 1917 r. sformalizowano. Most oficjalnie został otwarty 4 stycznia 1914 r., ale wkrótce wybuchła pierwsza wojna światowa i 5 sierpnia 1915 r. wycofujący się Rosjanie wysadzili dwa środkowe filary i cztery przęsła. Powojenna odbudowa trwała aż pięć lat, ruch na jednej jezdni został wznowiony w 1925 r., a na drugiej w 1927 r. Na środku Poniatowszczaka przy balustradzie odbyło się 12 maja 1926 r. dramatyczne spotkanie marszałka Józefa Piłsudskiego, który nadjechał z Sulejówka, z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim.

Nic nie dało i tzw. zamach majowy rozwinął się w trzydniowe walki, które pochłonęły 379 ofiar śmiertelnych — 215 żołnierzy i 164 cywilów. Drugi raz most został wysadzony przez Niemców u schyłku Powstania Warszawskiego, 13 września 1944 r. na kilkanaście godzin przed zajęciem Pragi przez wojska polskie i radzieckie. Tym razem saperzy naruszyli trzy filary, wyleciały cztery przęsła. Obsadzanie przez Mostostal nowych przęseł postępowało błyskawicznie, realne było otwarcie mostu przed końcem 1945 r., ale 4 grudnia doszło do katastrofy — konstrukcja przęsła zwaliła się do Wisły. Ostatecznie obiekt otwarto 22 lipca 1946 r., co zapoczątkowało PRL-owską tradycję czczenia rocznicy tzw. Manifestu Lipcowego. Most otwierał ówczesny car Mikołaj… pardon, Bolesław Bierut, komunistyczny prezydent RP. Most Poniatowskiego został w 1966 r. niezbyt fortunnie poszerzony, a w latach 1985-90 jego płytę i konstrukcję stalową wiaduktu w całości wymieniono. Rozwinięcie wątku akurat tego mostu ma uzasadnienie, albowiem tak naprawdę właśnie w celu jego odbudowy Mostostal został utworzony. Oczywiście na podniesienie mostów czekał cały zniszczony kraj, ale inwestycja w stolicy miała w pierwszych powojennych miesiącach absolutny priorytet. Przy okazji symbolicznie nawiązywała do dorobku firmy Rudzki.

Niech się wieże pną do góry

Przez siedemdziesiąt następnych lat Mostostal Warszawa był wykonawcą większości mostów drogowych w stolicy (oprócz najnowszego Północnego) oraz wielu kolejowych i samochodowych w całej Polsce. Każdy zasługuje na osobną opowieść, ale przekroczyłoby to objętość całego magazynu „PB Weekend”. Dlatego na symbol nowych czasów i nowych technologii wybieramy rekordowy most Rędziński na Odrze, będący fragmentem autostradowej obwodnicy Wrocławia. Najdłuższa w Polsce 512-metrowa konstrukcja żelbetowa podwieszona została na 160 wantach (stalowych linach), rozpiętych na pylonie mierzącym 122 metry — to najwyższy taki nośnik w kraju. Most ukończony został 31 sierpnia 2011 r., z opóźnieniem w stosunku do harmonogramu. Powodem był powodziowy atak nieobliczalnej Odry w maju 2010 r., która zalała plac budowy, dokonując zniszczeń. Trudno uniknąć historycznej analogii z opóźnieniem odbudowy mostu Poniatowskiego w 1945 r., chociaż przyczyny były inne. Jest to zarazem potwierdzenie, że wszelkie inwestycje związane z wodą obarczone są dodatkowym ryzykiem. W dorobku Mostostalu najbardziej innowacyjny jest ukończony w lutym 2016 r. most w Błażowej pod Rzeszowem nad rzeką Ryjak. To konstrukcja pierwszy raz w Polsce wykonana z materiałów kompozytowych, czyli włókien węglowych i szklanych umieszczonych w matrycy z żywicy polimerowej. Rozwiązuje to podstawowy problem mostów stalowych — konieczność systematycznej, kosztownej konserwacji antykorozyjnej. W każdej epoce ustrojowej Mostostal Warszawa uczestniczył/uczestniczy w budowie najważniejszych inwestycji przemysłowych. Za czasów PRL były to cementownie, kombinaty metalurgiczne w Nowej Hucie, Stalowej Woli i Warszawie, zakłady azotowe w Puławach, rafineria w Płocku, zakłady chemiczne we Włocławku i Bydgoszczy, a także… Pałac Kultury i Nauki. Przedsiębiorstwo dysponowało odpowiednim potencjałem i sprzętem, który także w gospodarce socjalistycznej musiał zarabiać. Do ciekawych osiągnięć współczesnych niewątpliwie należy zaś udział w budowie stacji warszawskiego metra. Firma prowadziła również liczne budowy poza granicami kraju — w Libii, Niemczech, Francji, krajach skandynawskich oraz oczywiście Związku Radzieckim. Pierwszym przedsięwzięciem zagranicznym był w 1973 r. kulisty zbiornik gazu w Berlinie. Już w nowej epoce Mostostal Warszawa wzniósł prestiżową konstrukcję stalową 300-metrowej Commerzbank Tower we Frankfurcie nad Menem. Od oddania w 1997 r. do 2009 r. był to najwyższy wieżowiec w Europie (obecnie jest siódmy). Jego projekt przygotował sam Norman Foster.

Hiszpański inwestor strategiczny

Przemiany ustrojowe Mostostalu Warszawa postępowały dość typowo. W 1991 r. przedsiębiorstwo zostało spółką akcyjną skarbu państwa, a następnie poddane zostało prywatyzacji. Już 14 października 1993 r. jego akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Od 1994 r. rozpoczęła się budowa mostostalowej grupy kapitałowej. Strategiczne znaczenie dla rozwoju miało w 1999 r. wejście kapitałowe hiszpańskiego koncernu Acciona. Działa on w 65 krajach na wszystkich kontynentach, realizując budownictwo infrastrukturalne, mieszkaniowe i przemysłowe, a także wytwarzając energię z wykorzystaniem czystych technologii. Taka jest również współczesna oferta Mostostalu. Przejeżdżając po którymś z solidnie wykonanych przez tę firmę mostów, zawsze można z zaufaniem odetchnąć — to dobrze, że „było, nie minęło”. &

 

NA ZDJĘCIACH:

Wzloty i upadki. Mostowi Poniatowskiego właściwie należą się uprawnienia kombatanckie: 1914 — otwarcie; 1915 — wysadzenie; 1925-27 — dwuetapowa odbudowa; 1944 — drugie wysadzenie; 1946 — druga odbudowa; 1966 — poszerzenie; 1990 — wymiana górnej części. Zdjęcie czarno-białe z 1945 r. przedstawia zaś pierwszą pracę Mostostalu.

Przyjaciel dzieci. Mostostal był podwykonawcą radzieckiego daru — Pałacu Kultury i Nauki, bezpośrednio po otwarciu 21 lipca 1955 r. noszącego, chociaż niedługo, imię Józefa Stalina.

Długa dzida. Commerzbank Tower w biznesowym centrum Frankfurtu n. Menem, mierzona razem ze stanowiącym jej integralną część masztem, wyciągnięta została przez Mostostal do wysokości 300 m. Ale ma 300,10 m — doszła jeszcze czerwona lampa sygnalizacyjna.

Co za widok. Rędziński reprezentuje częsty w obecnych czasach typ mostu wantowego. Niebotyczny pylon stoi na wyspie, dźwigając konstrukcję równomiernie obciążającą obie strony. Obok mostu widoczny jest zabytkowy stopień wodny Rędzin ze śluzami.

Tłusty kontrakt. Budowa bloków nr 5 i 6 elektrowni Opole, każdy o mocy 900 MW, to największa inwestycja III RP. Realizowana jest przez konsorcjum, w którym Mostostal Warszawa wykonuje 21 proc. wszystkich robót. Otrzyma za to ponad 2,2 mld zł.