Na razie nie dojdzie do spadku eksportu

Lesław Kretowicz
04-07-2001, 00:00

Na razie nie dojdzie do spadku eksportu

Nieznaczne osłabienie dynamiki eksportu to jeszcze nie kryzys, podobnie jak zaskakujące ożywienie importu nie oznacza odbudowy popytu krajowego. Zdaniem ekonomistów, eksport pogorszy się pod wpływem silnego złotego dopiero w IV kwartale.

Od miesięcy analitycy zapowiadali, że umacniający się złoty będzie wywierać negatywny wpływ na polski eksport. Po majowych, nieco zaskakujących danych NBP ekonomiści przedstawiają różne prognozy tendencji w eksporcie i imporcie. Większa zgodność panuje w ocenie przyczyn majowego wzrostu importu. Zdecydował o tym mocny złoty oraz wzrost importu inwestycyjnego, gdyż popyt krajowy pozostał na niskim poziomie.

Za mocny kurs

Wpływy z eksportu spadły w maju nieznacznie do 2,543 mld USD z 2,564 mld USD w kwietniu. Po pięciu miesiącach 2001 roku eksport towarów był o 16,5 proc. wyższy niż 2001 roku, gdy w kwietniu dynamika ta wynosiła 20,2 proc. Po raz pierwszy w tym roku spadło tempo wzrostu eksportu.

— Dane za jeden miesiąc nie są podstawą do wyrażania jednoznacznych opinii. Eksport powinien utrzymywać się na obecnym lub nieznacznie niższym poziomie jeszcze w III kwartale — mówi Marek Zuber, ekonomista BPH.

Jednak najpóźniej w IV kwartale polski eksport odczuje siłę złotego. Wysoki kurs naszej waluty zaczyna odbijać się na kondycji firm sprzedających swoje towary za granicę. Umowy podpisywane w ubiegłym roku, przy dużo niższym kursie złotego, teraz są rozliczane na niekorzystnych dla producentów warunkach. Wielu z nich sprzedaje na granicy opłacalności lub nawet poniżej nie chcąc utracić rynków zbytu. Tymczasem przy coraz gorszej koniunkturze w Niemczech, trudno będzie zdobyć nowe kontrakty. Eksporterzy z nadzieją patrzą na Wschód.

— Poprawia się eksport do Europy Wschodniej. W tych krajach, podobnie jak w Polsce następuje aprecjacja pieniądza, więc ryzyko gwałtownych wahań kursów jest niewielkie — tłumaczy Marek Zuber.

Nie wszyscy ekonomiści tak optymistycznie spoglądają w przyszłość. Pojawiają się opinie, że majowe wyniki świadczą o początku stałej tendencji spadku eksportu.

— Dynamika eksportu maleje i mamy już do czynienia z trendem spadkowym. Tworzy się konsensus rynkowy. Stopniowo będzie wzrastać popyt krajowy i presja importowa, a spadać będzie wielkość eksportu — prognozuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Nagły skok importu

Po pięciu miesiącach 2001 roku import był wyższy o 5,6 proc. niż przed rokiem, gdy po kwietniu dynamika ta wynosiła 5,0 proc. Zdaniem ekonomistów, istnieje kilka przyczyn ożywienia importu. Wśród nich brakuje jednak wzrostu popytu krajowego.

Pojawia się nowa tendencja zastępowania kooperantów krajowych dostawcami zagranicznymi. Wysokie notowania złotego powodują, że surowce z Zachodu są tańsze od rodzimych. Producenci w ten sposób minimalizują straty z eksportu. Kolejnym czynnikiem, który mógł tak znacząco pobudzić presję importową, jest spadek krajowych zapasów.

— Być może importerzy postanowili uzupełnić zapasy. Przy wysokim kursie odbyło się to po niskich cenach. Spodziewany wzrost popytu w II połowie roku zagwarantuje im zyski — twierdzi Katarzyna Zajdel-Kurowska, dyrektor zespołu analiz rynkowych Banku Handlowego.

Analitycy nie wykluczają jednak, że obecna sytuacja to wynikiem jednej dużej transakcji.

— Niespodziewany wzrost importu mógł być wynikiem jednorazowego zakupu inwestycyjnego. Z takim zjawiskiem mieliśmy już do czynienia, gdy TVP modernizowała swoje wyposażenie — tłumaczy Janusz Jankowiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Na razie nie dojdzie do spadku eksportu