To sygnał powolnej normalizacji sytuacji Ukrainy, przynajmniej w relacjach międzynarodowych. Od najbardziej tragicznych pierwszych miesięcy agresji Wołodymyr Zełenski nieco zmienił swój uniform, obecnie ubiera się półwojskowo, natomiast powrót do garnituru przewiduje dopiero po zwycięstwie. Na razie pewnikiem stała się jego bezpośrednia obecność 11-12 lipca w Wilnie jako gościa szczytu NATO. Notabene wręcz trudno sobie wyobrazić rozmiary kordonu/parasola, jakim ten szczyt będą chroniły na ziemi i w powietrzu wojska sojusznicze, wszak z Wilna do granicy z Białorusią rzut beretem…
Przemówienie Wołodymyra Zełenskiego do Polaków i przebywających u nas Ukraińców było wielkim symbolem, ale nie przełomem. Podsumowało niezwykły solidarnościowy zwrot od 24 lutego 2022 r. w relacjach zarówno państw, jak też społeczeństw oraz powtórzyło po raz tysięczny lejtmotyw wszystkich poprzednich – zwycięstwo. Dla Ukrainy ten termin oznacza wyrzucenie Rosji z wszystkich granic niepodległej republiki w ich wersji z 1991 r. Obejmuje nie tylko ziemie zagarnięte w 2022 r., lecz także część Donbasu wyrwaną w 2014 r. oraz oczywiście półwysep Krym. Ukraińskie marzenie zderza się jednak z realiami militarnymi, które podpowiadają, że nic nie wskazuje na generalny odwrót Rosji, która dobrowolnie nie oddaje ani metra zdobytego terytorium. Zachodnie dostawy broni naprawdę służą zatrzymaniu dalszej ekspansji Rosji, do skutecznej kontrofensywy potrzebne byłoby włączenie się do starć na froncie sił NATO…
W związku z przystąpieniem 4 kwietnia Finlandii do NATO, przypominane były dzieje tzw. wojny zimowej 1939/40. Związek Radziecki wtedy uderzył na Finlandię, która nie chciała potulnie poddać się śladem słabszych bałtyckich republik – Estonii, Łotwy i Litwy. Wojna trwała 104 dni, w jej przebiegu można znaleźć wiele podobieństw do obecnej agresji na Ukrainę – zbrodnie popełniane przez napastnika na ludności cywilnej, znacznie większe straty wojskowe po stronie Armii Czerwonej, niż skutecznie broniących się Finów, a przede wszystkim generalne niedocenienie przez Józefa Stalina możliwości obronnych pogardzanego sąsiada. W tej ostatniej kategorii Władimir Putin skopiował błąd rozumowania swojego historycznego idola. Wojna zimowa jednak po 104 dniach zakończyła się dość niespodziewanym pokojem, umęczona Finlandia zdecydowała się na oddanie 35 tys. km kw. terytorium – było to więcej, niż ZSRR zdobył działaniami zbrojnymi! Aż 430 tys. Finów, czyli 12 proc. populacji, opuściło tereny oddane pod but Stalina. Później nastąpiła zawierucha drugiej wojny światowej, ale ustalenia z 1940 r. zostały potem uszanowane i Finlandia – za cenę potulności politycznej wobec agresywnego komunistycznego sąsiada – spokojnie się kapitalistycznie rozwijała.
Przypominam okoliczności sprzed 83 lat nie dlatego, by je kapitulancko podpowiadać współczesnej Ukrainie. Z drugiej jednak strony – jaka może być realna wytrzymałość niszczonego państwa na przeciąganie się wojny? W dramatycznych pierwszych dniach napadu Ukrainie udało się heroicznie obronić niepodległość, trafił do kosza strategiczny plan Putina obsadzenia w Kijowie służalczego rządu Wiktora Janukowycza. Podczas całej wizyty Wołodymyra Zełenskiego przebijała się optymistyczna perspektywa powojennej odbudowy, w tym bardzo aktywnego udziału w tym gigantycznym planie gospodarki Polski. Na razie jednak realność wszystkich większych przedsięwzięć, zwłaszcza inwestycyjnych, wygląda jak w tytule.

