Ustawa o terminach zapłaty nie przyczynia się do likwidacji zatorów płatniczych. Poprawę płynności finansowej firm może przynieść zmiana zasad płacenia VAT, obniżenie stóp procentowych, zmniejszenie obowiązkowych rezerw bankowych i złagodzenie polityki kredytowej banków.
Antidotum na zatory płatnicze, uderzające szczególnie w małe firmy, miała być ustawa o terminach zapłaty w obrocie gospodarczym. Jeszcze w fazie projektu została okrzyknięta bublem legislacyjnym. Po trzech miesiącach jej obowiązywania (od 1 stycznia 2002 r.) potwierdzają się pesymistyczne przewidywania ekspertów. Wielkie sieci handlowe oraz inne duże przedsiębiorstwa starają się ominąć niewygodne dla nich przepisy. Większość dużych firm wymaga od swoich małych kontrahentów oświadczeń, czy są lub nie są małymi przedsiębiorcami. Jeżeli kontrahent zadeklaruje status małej firmy, to zazwyczaj traci kontrakt. Ustawa ta dotyczy umów z zakresu odpłatnego dostarczania towarów i usług przez małego przedsiębiorcę na rzecz przedsiębiorcy nie posiadającego takiego statusu.
— Zamiast ograniczyć wykorzystywanie małych firm, ustawa przyczynia się do upadku tych przedsiębiorstw — mówi Grzegorz Wlazło, ekspert prawny Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Ustawa nie spełnia oczekiwań większości przedsiębiorców. Jej twórcy nie dostrzegli, że trzydziestodniowy termin zapłaty będzie narzucony także w rozliczeniach między małymi firmami oraz między małymi i średnimi.
— W tych przypadkach ustawa nie ma szans zadziałać w praktyce, bo małe i średnie firmy nie są w stanie uzyskać finansowania koniecznego na skrócenie łańcucha płatności — mówi Grzegorz Wlazło.
Ustawa krytykowana jest też przez duże firmy. Art. 53 ustawy Prawo działalności gospodarczej wymaga, aby stwarzanie przez państwo warunków funkcjonowania i rozwoju małych i średnich firm następowało z poszanowaniem zasad równości i konkurencji.
— Nie można mówić o zachowaniu tych zasad w sytuacji, gdy tylko niektórym przedsiębiorcom zostają przyznane szczególnie korzystne roszczenia finansowe — uważa Grzegorz Wlazło.
Podobne stanowisko reprezentuje BCC. Domaga się, aby Trybunał Konstytucyjny zbadał, czy ustawa jest zgodna z Konstytucją.
— Ta ustawa uprzywilejowuje małe i średnie firmy, a to narusza Konstytucję. Każda firma, nie tylko mała i średnia, ponosi szkody na skutek zatorów płatniczych. Zatory powstają nie tylko z winy nieuczciwych przedsiębiorców nadużywających swej pozycji na rynku. Bardzo często firma nie może zapłacić nie z własnej winy, lecz z powodu niewywiązywania się ze zobowiązań przez jej kontrahentów — mówi Marek Goliszewski, prezes BCC.
Rozwiązanie problemu zatorów płatniczych wymaga większej pomocy państwa oraz zmian prawa. Na nic zdało się wprowadzenie jednej ustawy, która nic nie zmienia, a co więcej, ingeruje w zasadę swobody umów.
— Istotną przyczyną opóźnień w płatnościach między firmami jest brak pieniądza na rynku oraz pazerność fiskusa, który np. obciąża VAT-em obrót firmy jeszcze przed otrzymaniem przez nią należności, a nawet wtedy, gdy firma należności nie otrzymała w ogóle — mówi Grzegorz Wlazło.
Wystawienie faktury rodzi obowiązek zapłaty podatku niezależnie od tego, czy przedsiębiorca otrzymał zapłatę czy też nie.
Grzegorz Wlazło twierdzi, że sytuację finansową firm znacznie poprawiłaby zmiana przepisów i przejście na zasadę, że VAT płacony jest dopiero po uzyskaniu należności. W przeciwnym razie zatory płatnicze będą narastać, bo większość uzyskiwanych z rynku pieniędzy firmy muszą oddać fiskusowi zamiast zapłacić dostawcom.
— Państwo powinno usprawnić działanie sądownictwa w celu przyspieszenia uzyskiwania wyroków i przeprowadzania egzekucji. Konieczne jest zwiększenie liczby sędziów, personelu pomocniczego oraz wyposażenie sądów w odpowiednią liczbę komputerów. W ostatnich latach wprowadzono dziesiątki skomplikowanych formularzy, których wypełnienie sprawia niemałe kłopoty. Utrudnia to dochodzenie przez firmy należności — uważa Grzegorz Wlazło.
Dodaje, że zlikwidowanie zatorów płatniczych i polepszenie sytuacji finansowej przedsiębiorstw jest możliwe tylko poprzez zwiększenie ilości pieniądza na rynku.
— Na zwiększanie się zatorów wpływa wysokość stóp procentowych, poziom obowiązkowych rezerw dla banków, a także restrykcyjna polityka kredytowa wielu banków — mówi Grzegorz Wlazło.