Na rynku liczy się PKO BP i Pekao SA

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2000-04-14 00:00

Na rynku liczy się PKO BP i Pekao SA

Klienci potrzebują przede wszystkim kredytów

Wśród działających na naszym rynku banków dla klientów indywidualnych liczą się dwa — przede wszystkim PKO BP, a po nim Pekao SA. Rozpoznaje je w tłumie największa liczba Polaków, a ponad 60 proc. ma w nich otwarty przynajmniej jeden rachunek.

W czołówce najlepiej rozpoznawalnych instytucji finansowych, w których klienci mają pootwierane rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe, konta osobiste itp., znajduje się także Bank Gospodarki Żywnościowej i Bank Śląski. Jednak, jak wykazują badania przeprowadzone przez Fundację Edukacji i Badań Bankowych oraz GUS równie potrzebne i dostrzegane przez Polaków są banki spółdzielcze. Wiodącą rolę na rynku odgrywa mimo to PKO BP, który jest instytucją finansową pierwszego kontaktu dla co trzeciej rodziny.

Oddziały w cenie

Jak wynika z badań FEiBB, zdecydowana większość klientów jeszcze nie jest przygotowana na nowoczesną formę obsługi i dopiero uczy się korzystania z produktów nowej generacji. Na razie jednak osoby prywatne chcą być obsługiwane przede wszystkim bezpośrednio w oddziałach. Taka forma kontaktów z bankiem nie ma znaczenia dla ledwie 4,5 proc. klientów. Najprawdopodobniej to dobrze rozwinięta sieć placówek i łatwy do nich dostęp jest więc główną przyczyną największej popularności i rozpoznawalności PKO BP, Pekao SA, BGŻ, BSK czy banków spółdzielczych.

Potrzebna karta

Natomiast na razie bez znaczenia dla klientów indywidualnych jest home-banking, czyli kontakt z instytucją finansową bezpośrednio z domu przez komputer. Także niewielkie znaczenie ma możliwość dokonywania zleceń przez telefon. Co ciekawe, klienci na dobre zaakceptowali karty. Są one wymieniane jako druga ulubiona forma korzystania z produktów bankowych. Ich posiadanie ma bardzo duże znaczenia dla co czwartej rodziny. Biorąc pod uwagę krótką historię plastikowego pieniądza na naszym rynku można się spodziewać, że niebawem również spore znaczenie może mieć obsługa przez telefon czy home-banking. Nie zależy to tylko od samych klientów, ale i od rozwoju technologicznego instytucji finansowych, a także prowadzonych przez nich promocji. Karty bowiem jako instrument szybkiego dostępu do pieniędzy przynajmniej od dwóch lat są bardzo mocno reklamowane. Tak są zresztą traktowane przez większość rodaków. Ponad 70 proc. wykorzystuje je do pobierania gotówki z bankomatów, bagatelizując funkcję płatniczą plastikowego pieniądza.

Przewaga rachunku

Zróżnicowane opinie mają klienci nie tylko na temat usług bankowych, ale i produktów. Podstawą dla gospodarstw domowych jest posiadanie rachunku złotowego, a na drugim miejscu kredytu gotówkowego. Ważna jest możliwość przelewania wynagrodzeń na konto, a także wpłat i wypłat gotówki. Zdecydowanie mniejsze znaczenie ma natomiast możliwość zakładania lokat średnio- i długoterminowych.

Jednak największe oczekiwania rodziny wiążą nie z możliwością oszczędzania, a z kredytem. Dynamiczny rozwój tej oferty w ostatnich latach spowodował, że nawet osoby, które nie zaciągnęły zadłużenia, mają na nie ochotę. Obecnie są niezadowolone ze wzrostu stóp procentowych. W prawie 80 proc. niezrealizowany popyt gospodarstw domowych dotyczy kredytów. Jednak 88 proc. rodzin wymienia kredyt jako produkt niedostępny dla jego rodziny. Przyczyny są różne. Przede wszystkim dominuje brak zdolności kredytowej, czyli zbyt małe dochody w stosunku do stałych obciążeń, lub brak możliwości przedstawienia bankowi odpowiednich zabezpieczeń. Najwięcej osób chciałoby zaciągnąć kredyt w gotówce. Nieco ponad 15 proc. marzy o pieniądzach na zakup mieszkania lub budowę domu. Nieco mniej na nabycie samochodu. Natomiast rodziny nie potrzebują kredytów na kupno sprzętu AGD lub audio-wideo.

Popyt na kredyt

Co trzecia polska rodzina uważa, że oszczędzanie nie ma sensu. Dokładnie tyle samo jest przeciwnego zdania i ma założone lokaty bankowe. Jednak nie są to dobre wiadomości dla banków usiłujących ograniczyć akcję kredytową i zwiększyć wartość zgromadzonych lokat.

Z badań przeprowadzonych przez Fundację Edukacji i Badań Bankowych wynika, że instytucje finansowe muszą podnieść oprocentowanie lokat, by zyskać klientów.

Tym bardziej że zdecydowanie wzrasta liczba rodzin będących zdania, że nie potrzebują gromadzić oszczędności. Jeszcze w 1998 roku tak uważało tylko co czwarte gospodarstwo domowe. Równocześnie przez rok nastąpiło podwojenie zadłużenia kredytowego rodzin w bankach. Wiele mówi o tym, że nie jest im łatwo spłacać zadłużenia. Wszystko wskazuje więc na to, że banki albo będą nieco musiały ograniczyć ekspansję, albo pogodzić się ze wzrostem ryzyka kredytowego.

Beata Tomaszkiewicz