Na giełdzie inwestorzy kupują przyszłość. W przypadku niektórych
spółek z alternatywnego rynku chodzi jednak o przyszłość bardzo odległą.
Prawdziwą "perełką" jest Serenity, spółka, która w 2009 r. nie osiągnęła jeszcze żadnych przychodów, miała 376 tys. zł straty netto, a jej kapitalizacja to 167 mln zł. To mniej więcej tyle, na ile na podstawowym rynku GPW wyceniany jest Qumak-Sekom, spółka, która w minionym roku zarobiła na czysto 14,3 mln zł, a w tym — według analityków Domu Maklerskiego PKO BP — zwiększy zysk do 14,8 mln zł.
Serenity jest dziś warte ponad 10 razy więcej niż wynosił kurs odniesienia na debiutanckiej sesji 30 października ubiegłego roku. Początkowo firma planowała budowę ośrodków dla osób starszych, ale później zweryfikowała strategię i postanowiła otworzyć placówki rehabilitacyjne. Pierwsza powstała na początku lutego w Gdańsku. Już świadczy usługi, m.in. dla klientów Enel-Medu i Medica Polska, więc pierwsze przychody powinny się pojawić już w pierwszym kwartale. Na zyski przyjdzie z pewnością trochę poczekać.
Jeszcze przynajmniej rok trzeba będzie też czekać na pierwsze przychody Euroimplantu, biotechnologicznej firmy, która wkrótce rozpocznie budowę zakładu produkującego sztuczną tkankę. Wartość rynkowa spółki to ponad 80 mln zł. W 2009 r. strata netto wyniosła 1,3 mln zł. Sądząc po wycenie, inwestorzy wierzą też w świetlaną przyszłość czeskiej spółki BGS Energy Plus, która chce zarabiać na elektrowniach zasilanych biogazem. W minionym roku przychody z działalności operacyjnej sięgnęły 230 tys. zł. Pojawił się już też pierwszy zysk — 160 tys. zł. Jeśli spółka pójdzie drogą lokalnego konkurenta z branży energetycznej — Photonu Energy (również notowany na NewConnect, zajmuje się budową i eksploatacją kolektorów słonecznych) — dzisiejsza wycena na poziomie 50 mln zł może wkrótce mieć więcej wspólnego z rzeczywistością. Photon Energy jeszcze w 2008 r. praktycznie nie miał przychodów, rok później było to już ponad 80 mln zł, a zysk netto przekroczył 5,5 mln zł.
Na energii (tyle że z wiatru) chce też zarabiać Atlantis Energy. Zarówno dotychczasowe przychody i zyski, jak i te prognozowane na ten rok są śladowe, a skala działalności firmy (na dziś to jedna niewielka elektrownia) jeszcze przez długi czas nie będzie uzasadniać wartości rynkowej na poziomie 33 mln zł. Szybciej dystans może nadgonić Call2Action (C2A), firma instalująca w marketach monitory z przekazem reklamowym. Na razie spółka ma ekrany w sieci Piotr i Paweł (nie przynosi to imponujących przychodów, ubiegły rok C2A zamknęło stratą netto), ale już podpisano umowę na montaż ekranów dla Tesco i Almy Market, co powinno istotnie poszerzyć źródła przychodów. Koszty również, dlatego niewiadomą pozostaje to, kiedy spółka zacznie zarabiać. Podobny znak zapytania można postawić przy Cerabudzie (wartość rynkowa 28,4 mln zł) i Victorii AOC (2,4 mln zł, ale kolejne emisje w drodze na rynek), które dziś borykają się z problemami finansowymi i koncentrują się na ponownym uruchomieniu działalności.
Kamil
Zatoński