Kuba Kurasz
WARSZAWA (Reuters) - W środę na warszawskiej giełdzie indeksy rosły ponieważ światowe rynki uspokoiły się gdy okazało się, że rocznica tragicznych wydarzeń z 11 września przebiega spokojnie. Dodatkowo kursom krajowych spółek pomogły nadzieje na patriotyczną hossę na Wall Street.
Maklerzy dodają jednak, że na dalsze wzrosty na krajowym rynku szanse są jednak niewielkie, brak jest bowiem ku temu argumentów fundamentalnych. Jednak nie sposób wykluczyć pewnych zakupów, połączonych z "wyrzucaniem akcji", jeśli spokój utrzyma się przez całą środę.
"Dzisiaj nastąpiło rozluźnienie na rynkach, ze względu na utrzymujące się wcześniej napięcie w związku z rocznicą tragicznych wydarzeń 11 września, dlatego obserwujemy wzrosty na świecie jak i u nas" - powiedział Rafał Grzybowski, makler w BDM PKO BP.
Potwierdzeniem pozbawionego fundamentalnych przesłanek wzrostu są istotne zwyżki spółek typowanych jako miejsce spekulacyjnych gier. Do tej grupy maklerzy zaliczają na przykład 4Media, MCI Management, Mostostal Zabrze, ale przede wszystkim Elektrim.
"Mimo dzisiejszego ożywienia, jestem pesymistyczny wobec następnych sesji. Sądzę, że potencjał wzrostowy jest na wyczerpaniu, jeśli już się nie skończył" - powiedział Adam Atmański, makler w ING Securities.
"Chociaż mogą pojawić się tacy, co brak negatywnych wydarzeń w środę w USA mogą odebrać jako powód do wzrostów, ale jednak ze wzmożoną chęcią do realizacji zysków" - dodał Atmański.
W środę po południu europejskie indeksy giełdowe wyraźnie wzrosły, ponieważ inwestorzy oczekują na patriotyczną hossę w Nowym Jorku, gdzie z okazji rocznicy wydarzeń z 11 września sesja rozpocznie się ona z półtoragodzinnym opóźnieniem.
W środę indeks WIG 20 zyskał na zamknięciu 1,5 procent i wyniósł 1.109,7 punktu. Obroty wyniosły 125 milionów złotych.
Poniedziałkowa propozycja ze strony konsorcjum Elliott Advisors, które po raz drugi zaoferowało, że kupi od zadłużonego Elektrimu pakiet udziałów w Elektrimie Telekomunikacja (ET), oddaliła na razie od Elektrimu widmo bankructwa i tym samym miała pozytywne przełożenie na kurs.
Akcje Elektrimu drożały kolejny dzień z rzędu i kosztowały 1,98 złotego, o 20 procent więcej niż na wtorkowym zamknięciu.
Nadal jednak rozmowy między spółką a obligatariuszami, największymi jej wierzycielami nie zostały wznowione. Długi Elektrimu wobec nich sięgają 500 milionów euro.
"Nic nowego się w przypadku tej spółki nie wydarzyło. Sądzę, że przy tak płaskim rynku jak obecnie, jest to idealna firma dla inwestorów grających na krótko, spekulacyjne. Ze względu na masę ryzyk po prostu nie sposób ocenić jej aktualną wartość" - powiedział Włodzimierz Giller, analityk Erste Securities.
Sporo zainteresowanych było również kupnem akcji KGHM oraz BRE Banku. W przypadku KGHM, korzystny wpływ na kurs mają wysokie ceny miedzi. Wśród przyczyn wzrostu BRE wymienia się spekulacje o możliwym udziale tego banku w konsolidacji sektora.
Akcje tych firm zyskały odpowiednio 4,0 i 5,5 procent i kosztowały 11,75 i 86 złotych.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))