Na silny trend w USA trzeba poczekać

  • Jagoda Fryc
15-04-2014, 00:00

Perspektywy dla amerykańskiego rynku wciąż pozostają pozytywne, jednak obecna korekta potrwa dłużej niż zwykle — uważają specjaliści z TFI.

Indeks S&P 500 przez ostatnie 5 dni stracił 2,7 proc., przy czym w czwartek, 10 kwietnia, zanurkował aż o 2,1 proc. Była to najsłabsza sesja tego indeksu od lutego. Jeszcze mocniejszą zniżkę zanotował Nasdaq, który od początku roku jest ponad 4 proc. pod kreską, ale tylko w ubiegły czwartek stracił 3,1 proc., co było najgorszym dziennym wynikiem od listopada 2011 r. Eksperci tłumaczą spadki zbyt wygórowanymi wycenami niektórych spółek.

Zmiana warty…

Tomasz Smolarek z Noble Funds TFI przypomina, że hossa w USA napędzana jest naprzemiennie zarówno przez spółki wzrostowe (growth), jak i te dojrzałe, stabilne, z niższym potencjałem wzrostu, określane czasem mianem dojnych krów (value). Te pierwsze mają zwykle wysokie wskaźniki, takie jak cena do wartości księgowej i cena do zysku, oraz niską stopę dywidendy; te drugie — odwrotnie.

— Od końca lutego obserwujemy rotację ze spółek growth do value. Tak się jednak działo także w poprzednich latach, więc nie należy z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków co do koniunktury — przekonuje Tomasz Smolarek. Jego zdaniem, ostatnią taką zmianę liderów mieliśmy w czwartym kwartale 2012 r., kiedy też zrobiło się nerwowo na głównym parkiecie. Wtedy m.in. kurs Apple’a zakończył swój kilkuletnirajd. Wówczas jednak hossa nie przeminęła, lecz rozpoczął się kolejny jej etap.

— Obecnie największa słabość dotyka głównie firmy, które nie są dobrym odzwierciedleniem kondycji gospodarki USA: internet, cloud computing czy biotechnologia. Pokoleniowy zwrot w zakresie zasobów energetycznych (rewolucja łupkowa) powoduje powstawanie nowych branż oraz reaktywację tych, które wydawały się już schyłkowymi w USA. To napędza gospodarkę, do czego także przykłada się istotny postęp technologiczny — dodaje Tomasz Smolarek.

…trochę potrwa

Również Jarosław Niedzielewski, dyrektor ds. inwestycji w Investors TFI, ostatnie spadki traktuje jako korektę w trendzie wzrostowym. Uważa jednak, że choć główna fala wyprzedaży na amerykańskich indeksach jest za nami, to na szybkie ustanowienie nowych szczytów nie ma co liczyć. — Odreagowanie na tych najbardziej „gorących” indeksach, które już oddały znaczną część dorobku z ostatniego roku, spadając o 20 proc., może nastąpić w każdej chwili.

Na Wall Street inwestują też fundusze Krajowe i zagraniczne TFI oferują łącznie kilkanaście funduszy akcji amerykańskich. Znajdziemy je m.in. w PKO, ING i Amplico, a także u Franklina, Black Rocka oraz JP Morgana. Ich jednostki uczestnictwa zwyżkowały przez ostatni rok średnio o 12 proc. W tym czasie fundusze inwestujące na warszawskiej giełdzie powiększyły portfele o 14,5 proc., przy czym najlepszy dał zarobić ponad 50 proc., a najgorszy stracił 0,5 proc.

W takim wypadku Dow Jones, który stracił zaledwie 3 proc. od zanotowanego na początku kwietnia rekordu, może powtórzyć swój ostatni wyczyn. Jednak tegoroczne zachowanie indeksów sugeruje, że znajdujemy się w dłuższej fali korekcyjnej (trendzie bocznym), a na powrót do silnego trendu wzrostowego, jaki widzieliśmy w ubiegłym roku, inwestorzy w USA będą musieli poczekać — dodaje Jarosław Niedzielewski.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na silny trend w USA trzeba poczekać