Na światowych rynkach nadal trwa bessa

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-08-29 22:14

Trwa czarny tydzień na światowych giełdach. Ożywienie wywołane informacją, że amerykański PKB jednak minimalnie wzrósł w II kwartale, trwało tylko kilkanaście minut. Potem na parkiety USA i Europy powróciły spadki. Wcześniej japoński indeks Nikkei spadł do najniższego poziomu od 17 lat.

Ostatni raz tak niski wzrost gospodarczy (0,2 proc.) zanotowano w USA przed 8 laty. Środowe dane, chociaż lepsze od szacunków analityków, są jednak kolejną informacją makroekonomiczną w tym tygodniu – po spadku sprzedaży domów i optymizmu konsumentów – świadcząca o braku oznak ożywienia w gospodarce USA. W efekcie Dow Jones znalazł się na blisko 5-miesięcznym minimum. Równie złe nastroje panowały na giełdzie Nasdaq, którą dodatkowo dobiła informacja z Advanced Micro Devices. Spółka oczekuje znacznego spadku sprzedaży w tym kwartale. Po tej informacji traciły papierów producentów chipów, w tym Intela, który właśnie wprowadził na rynek nowy procesor Pentium 4. Poważnie spadły także wyceny dotkomów, m.in. Amazonu, który rozpoczął w środę sprzedaż komputerów w sieci. Wyjątkiem na rynku IT były papiery Gateway. Inwestorom najwyraźniej spodobał się drastyczny program redukcji kosztów ogłoszony przez spółkę. Być może bessę odczaruje Michael Jackson, który w czwartek otworzy sesję na Nasdaq. Najwyraźniej gracze w USA chwytają się różnych sposobów, by zwalczyć dekoniunkturę. Oby wizyta „Króla Popu” nie zakończyła się podobnie jak styczniowy spacer po NYSE.

Stosunkowo spokojnie było w Europie. Wzrosty indeksów uniemożliwiła wypowiedź szefa Bundesbanku, który potwierdził, że celem Europejskiego Banku Centralnego jest przede wszystkim dbanie o stabilność cenową w Eurolandzie, a nie stymulowanie wzrostu gospodarczego. Informacja ta, w połączeniu z wczorajszą wiadomością o wzroście podaży pieniądza w strefie euro, stawia obniżkę stóp przez EBC na czwartkowym posiedzeniu pod pokaźnym znakiem zapytania. A jeszcze w poniedziałek decyzja tak wydawała się przesądzona.

Wśród większych spółek na kontynencie, zdecydowanie najlepsze były papiery CMG. Ta angielsko-holenderska spółka świadcząca usługi IT zyskała ponad 20 proc. po publikacji dobrych wyników I półrocza i braku ostrzeżenia co do przyszłości. Bank ABM Amro natychmiast podniósł rekomendację dla CMG do „kupuj”.

Tokijski wskaźnik Nikkei osunął się w końcu poniżej 11 tys. punktów. Tym razem indeks zdołowały papiery największych banków. Władze Kraju Kwitnącej Wiśni obawiają się, że proces odpisywania „złych długów” z ksiąg tych spółek może potrwać dłużej.

Przemek Barankiewicz, [email protected]