Na szumie wokół ropy korzysta gaz
W tym roku zużycie gazu płynnego (LPG) w Polsce powinno wynieść około 1,2 mln ton, natomiast w przyszłym roku należy się liczyć ze wzrostem o kolejne 200 tys. ton, do poziomu około 1,4 mln ton. Taką prognozę przedstawił wczoraj Piotr Rudnicki z analizującej rynek firmy BROG.
Rudnicki oszacował wartość polskiego rynku LPG na 1,2 mld zł.
— Obecnie Polska znajduje się na siódmym miejscu w Europie pod względem zużycia gazu płynnego, natomiast jeśli chodzi o zużycie tego paliwa przez samochody, jesteśmy na miejscu trzecim, po Włochach i Holandii — powiedział.
WEDŁUG NIEGO, większość gazu płynnego sprzedawanego w Polsce pochodzi z Rosji. Mniejsze ilości LPG importujemy ponadto z Białorusi, Litwy, Czech i Skandynawii. W sumie, 80 proc. tego paliwa sprzedawanego w Polsce pochodzi z importu.
W POLSCE działa obecnie około 200 firm zajmujących się dystrybucją LPG i ponad 1,5 tys. stacji przystosowanych do tankowania tym paliwem samochodów. Wszystko wskazuje na to, że prognozy BROG mają szanse na spełnienie. Nie zapowiada się, by ropa miała stanieć. Specjaliści, co prawda, szacują, że na międzynarodowych rynkach nie będzie już tak gwałtownych zmian cen, z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia. Prognozują stabilizację na poziomie 24-25 dolarów za baryłkę. Dla konsumentów oznacza to, że paliwa nie stanieją — zapowiedzi takiej możliwości przestały być aktualne.
Z DRUGIEJ STRONY pocieszeniem może być fakt, że rodzime rafinerie nie przewidują w najbliższym czasie wzrostów cen paliw. Ostatnie spotkanie przedstawicieli krajów OPEC natchnęło optymizmem tak Polski Koncern Naftowy, jak i Rafinerię Gdańską, chociaż tak ostatnia wolna jest od hurraoptymizmu wypowiedzi szefów płockiej spółkli.
GWOLI przypomnienia: dziewięć spośród jedenastu krajów członkowskich OPEC postanowiło przywrócić poziom wydobycia sprzed porozumienia o jego redukcji z marca 1999 roku. Oznacza to, że dzienne wydobycie w krajach zrzeszonych w tej organizacji wzrośnie o 6,3 proc., czyli o 1,45 mln baryłek.
NIEKTÓRZY obserwatorzy są jednak ostrożni. Końcówka 1999 roku była czasem, kiedy polskie rafinerie nie miały praktycznie powodów do zmian (czytaj: podnoszenia) cen swoich produktów. Mimo to co kilka dni zaskakiwały podwyżkami. Część specjalistów uważa, że sytuacja na światowych rynkach coraz mniej ma wspólnego z polityką rafinerii. Dlatego nie można z całą pewnością powiedzieć — paliwa szybko nie zdrożeją.