Na tworzeniu serwisów WWW już się nie zarobi

Marcin Złoch
opublikowano: 2003-07-02 00:00

Środowisko firm zajmujących się projektowaniem i wykonywaniem serwisów internetowych, po hossie z lat 1999- -2000, przeżywało trudne chwile. Obecnie, dzięki próbom zmiany profilu działalności, podmioty te znów optymistycznie patrzą w przyszłość.

Pierwsze firmy zajmujące się projektowaniem stron internetowych były zakładane w połowie lat 90. Niektóre z nich, zatrudniając po kilkadziesiąt osób, osiągały kilkumilionowe przychody ze sprzedaży usług. Stosunkowo łatwo było osiągnąć wysoki wzrost przychodów na początku działalności, gdy rynek dopiero się rozwijał. Potencjalnych klientów było wielu. Jednak na rynku IT, po kilku bardzo dobrych latach, w 2001 r. rozpoczął się spadek koniunktury.

— Rok 2001 był dla agencji inter-aktywnych krytyczny, a 2002 nie okazał się lepszy. Pokazał, które firmy są elastyczne, dobrze zarządzane i radzą sobie na rynku. W warunkach ogólnej presji na redukcję kosztów cięte były wydatki na reklamę, w pierwszej kolejności internetową, gdyż polski rynek WWW jest dość płytki — zauważa Łukasz Szymula, członek zarządu, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży Web- Service.

Według przedstawicieli firm, które wyrosły na projektowaniu serwisów internetowych, na rynku pokutuje przekonanie, że internet to medium proste i tanie. Przekłada się to na wybieranie przez klientów najtańszych ofert.

— Nie da się przeżyć z samego projektowania serwisów WWW, chyba że jest się małą firmą z niskimi kosztami. Na rynku działa dużo tego typu podmiotów. Wiele z nich to tzw. dolna konkurencja, czyli dorabiający sobie studenci, obniżający ceny — twierdzi Tomasz Stankiewicz, przewodniczący rady nadzorczej Internet Designers.

Dlatego firmy designerskie rozszerzają zakres swoich usług.

— Koncentrujemy się na technologiach informatycznych. Chcemy być postrzegani jako producent oprogramowania, tworzący dedykowane rozwiązania, których istotą jest warstwa technologiczna upraszczająca korzystanie z serwisu. Według tej zasady został stworzony dla Toyoty konfigurator pozwalający wyliczyć na stronie WWW cenę samochodu w zależności od oczekiwanego wyposażenia — informuje Michał Waszkiewicz, dyrektor marketingu e-point.

— Dla nas marketing interaktywny to połączenie strategii, kreatywności i technologii. W Polsce nie ma silnej tradycji i wzorców działań w internecie. Każdy wie, że do stworzenia reklamy telewizyjnej potrzeba zespołu specjalistów. Internet jest utożsamiany z medium tanim i może się wydawać, że każdy podmiot może świadczyć usługi. Klienci oceniają propozycję po wyglądzie, zapominając o otaczających działaniach marketingowych — przekonuje Artur Gortych, prezes spółki Artegence.

Według niego, na razie sytuacja na rynku twórców witryn internetowych jest trudna, jednak widać symptomy poprawy.

— Zamówienia zlecane takim firmom jak moja wykonuje coraz więcej osób pracujących u klienta, są one coraz bardziej przemyślane. Klienci nie ograniczają się tylko do witryny, ale stawiają konkretne wymagania. Widać, że wiele działów uczestniczy w przygotowywaniu zgłoszenia. To świadczy o rosnącej dojrzałości rynku. W napędzaniu koniunktury pomaga także wzrost liczby internautów. Np. warunkiem utworzenia systemu lojalnościowego Coca-Coli była odpowiednio liczna grupa internautów, żeby było do kogo dotrzeć — twierdzi Michał Waszkiewicz.

W branży projektantów WWW wiele zmieniło się w ostatnich latach. Pogorszenie warunków panujących na rynku zmusiło największe spółki zajmujące się tworzeniem stron internetowych do zmiany zasad i sposobów działania. Firmy projektujące strony WWW próbują rozszerzać profil działalności. Ma to na celu docieranie do nowych grup odbiorców. Designerzy w 2001 r. próbowali zwiększyć swój potencjał poprzez nawiązanie współpracy z inwestorami kapitałowymi. AMG.net związała się z funduszem Innova Capital, który zainwestował w firmę około 2,5 mln USD.

— W 2001 r. wspólnie z Innova Capital dostrzegliśmy, że projektowanie witryn to nie jest obszar stałego wzrostu, bo poznanie tej umiejętności uprościło się znacznie i wiele firm może samodzielnie tworzyć swoje serwisy. Postanowiliśmy pójść w stronę usług, pozyskać ludzi z doświadczeniem w biznesie, poprzez połączenie ze SNAP Consulting — grupą osób, która odeszła z Andersen Consulting i uczestniczyła we wdrażaniu systemów ERP — informuje Jerzy Kalinowski, prezes AMG.net.

Około 30 proc. firmy e-point należy do funduszu Enterprise Investors. O próbach pozyskania inwestora informowały też spółki 3dart.com i Internet Designers, jednak nie udało im się sfinalizować rozmów.

Inwestor finansowy to nie jedyny sposób na wybicie się na rynku. Solidex, liczący się integrator, nabył 80 proc. udziałów w spółce WebService Internet. Wspólna oferta jest adresowana do korporacji wykorzystujących technologie internetowe w swych programach marketingowych oraz budujących aplikacje intranetowe. Elementem wspólnego działania będzie program z zakresu e-learningu.

— Zdecydowaliśmy się na współpracę z inwestorem branżowym — firmą IT. Będziemy wspólnie świadczyć usługi. Nastawiamy się na działalność z zakresu e-learningu. Solidex dostarczy platformę, a my zajmiemy się tworzeniem treści — zapowiada Łukasz Szymula.

Innym sposobem na pozyskiwanie nowych klientów, zastosowanym przez firmy, które nie nawiązały współpracy z inwestorami, ma być podział pierwotnej spółki na odrębne podmioty. Zarząd Internet Designers niedawno zdecydował o podziale firmy na dwie spółki. W ten sposób powstała Agencja Interaktywna Internet Designers — realizująca usługi związane z prowadzeniem działalności marketingowej, czyli opracowywaniem strategii i kreacji e-marketingowych, realizacją serwisów WWW, organizacją kampanii promocyjnych i programów lojalnościowych, oraz spółka Contium — prowadząca projekty informatyczne, oferująca hosting i kolokację serwerów oraz tworzenie portali korporacyjnych.

— Podstawa działalności to obsługa potrzeb klientów w internecie. Planowanie dla nich kampanii promocyjnych i lojalnościowych w oparciu o roczne lub wieloletnie budżety. Samo projektowanie serwisów stało się tylko jednym z elementów naszej oferty — twierdzi Tomasz Stankiewicz.

Podobny ruch we wrześniu 2001 r., wydzielając część technologiczną i kreatywną, wykonała spółka 3dart.com.

— Rok 2000 był udany. Panował spory ruch wokół technologii internetowych. Przygotowaliśmy kampanię np. dla Frugo — pierwszą tak dużą kampanię internetową. Liczyliśmy, że stanie się to standardem, niestety rynek zatrzymał się. Projekt dla Frugo wytworzył z 3dart.com dział kreacji marketingowej. Drugim był dział technologiczny tworzący np. platformę wymiany danych dla brokerów ubezpieczeniowych. Podzieliliśmy firmę na projektującą wygląd serwisów WWW Artegence i dbającą o ich stronę techniczną Efigence — mówi Artur Gortych.

Do grupy Omnigence dołączyły wertal filmowy i oferujący gry na telefony GSM.

Szef Artegence nie ujawnia przychodów swojej firmy, tłumacząc to niemożnością obiektywnego porównania wyników finansowych podmiotów tej branży. Jednak w poprzednich latach poziom przychodów 3dart.com, z którego wywodzi się Artegence, nie stanowił tajemnicy. Według opinii innych projektan- tów WWW, do której nie chce odnieść się Artur Gortych, mo- że świadczyć to o pogarszającej się sytuacji warszawskiego designera.

— 3dart.com nie ma wymiernych efektów po podziale, a przynajmniej ja o nich nie słyszałem. Rozbicie to efekt poszukiwania strategii, a nie potrzeba rynku — komentuje Łukasz Szymula.