Na Ukrainę popłynie więcej gazu

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-12-18 00:00

Dzięki umowie Gaz-Systemu i Ukrtransgazu Polska zarobi na tranzycie, a Ukraina otrzyma dostęp do wolnego rynku gazu na Zachodzie

Gazociąg pomiędzy Ukrainą i Polską zostanie poszerzony. Tę decyzję przypieczętowała wczorajsza wizyta ukraińskiego prezydenta w Warszawie, przy okazji której polski Gaz-System podpisał list intencyjny ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, czyli Ukrtransgazem. Umowa obu operatorów sieci gazowych zakłada „ustalenie zasad współpracy” przy analizach, które mają ocenić, jakie inwestycje są potrzebne do rozwoju przesyłu pomiędzy Polską i Ukrainą.

STRATEGICZNA UMOWA:
STRATEGICZNA UMOWA:
Wizyta Petra Poroszenki, prezydenta Ukrainy, była okazją nie tylko do spotkania z prezydentem Bronisławem Komorowskim, ale i podpisania porozumienia korzystnego dla obu krajów.
JACEK TURCZYK

Hermanowice dadzą więcej

Mimo że komunikat jest lakoniczny, ma sporą wagę. Na razie Polska ma przecież tylko jedno połączenie gazowe z Ukrainą, w Hermanowicach, i jest to wąskie gardło. Można nim przesyłać ledwie 4 mln m sześc. gazu dziennie, a to mało w porównaniu np. z interkonektorami słowacko-ukraińskimi (17,6 mln m sześc.) i węgiersko-ukraińskimi (16 mln m sześc.). Mimo że to mało, to i tak się przydaje. Hermanowice zmniejszają, nawet jeśli tylko kosmetycznie, zależność Ukrainy od dostaw gazu z Rosji. A kraje są przecież w konflikcie.

Kiedy we wrześniu Ukraina miała odcięte dostawy rosyjskiego gazu, to sąsiedzi reeksportowali do niej surowiec, który sami dostawali od Gazpromu. Gaz-System nie precyzuje, jak mocno można poszerzyć przepustowość punktu w Hermanowicach, pokażą to dopiero analizy, ale korzyści są ewidentne.

— Porozumienie Gaz-Systemu z Ukrtransgazem jest bardzo korzystne dla naszego kraju. Mógłby to być projekt wspólnotowy, finansowany z unijnych pieniędzy. Polska zarobi na tranzycie gazu, a Ukraina otrzyma dostęp do wolnego rynku gazu na Zachodzie, w tym do polskiej giełdy gazu — uważa Mikołaj Budzanowski, były minister skarbu, a dziś członek zarządu giełdowego Boryszewa, odpowiedzialny m.in. za projekty energetyczne.

Ryzyko odwetu

Jest też jednak ryzyko. Kiedy jesienią sąsiedzi Ukrainy reeksportowali do niej surowiec, Rosja ograniczyła im dostawy, chcąc w ten sposób postraszyć. Jak Rosjanie zareagują na wczorajszą polsko-ukraińską umowę?

— Trudno się spodziewać, że Rosja pozytywnie przyjmie takie porozumienie. To w końcu projekt sprzeczny z projektem budowy pieriemyczki [nowego gazociągu omijającego Ukrainę — red.], na której Gazpromowi i Rosji bardzo zależy, a któremu byliśmy przeciwni — zauważa Mikołaj Budzanowski.

Przesadnej reakcji po stronie rosyjskiej nie spodziewa się PGNiG, importujące z Rosji gaz stanowiący połowę polskiego zapotrzebowania na ten surowiec. — Gazprom na pewno to porozumienie odnotuje, ale Rosja ma w tej chwili ważniejsze problemy na głowie, choćby walutowe — przypomina Jarosław Bauc, wiceprezes PGNiG, odnosząc się do dramatycznej przeceny rubla w ostatnich dniach.

Kulczyk też skorzysta

Inwestycje w polsko-ukraińskie połączenia gazowe cieszą z pewnością Jana Kulczyka, najbogatszego Polaka. Jego Polenergia wiąże plany z przesyłem gazu w Europie. Zamierza wybudować polsko-niemiecki interkonektor, znany pod hasłem Bernau-Szczecin. Wśród klientów na usługę przesyłową chętnie by widziała ukrański Naftohaz, czyli odpowiednik PGNiG.

— Zachęcamy Naftohaz, ale również inne podmioty z regionu, do uwzględnienia w planach projektu Bernau-Szczecin. Mogliby kupować surowiec w Niemczech, a następnie przesyłać go dalej. W tym kontekście wszystkie inwestycje zmierzające do poszerzenia połączeń transgranicznych są dla nas korzystne — tłumaczy Zbigniew Prokopowicz, prezes Polenergii.

Polenergia nie wyklucza zresztą swojego zaangażowania w budowę kolejnego polsko-ukraińskiego interkonentora. Jego budową w punkcie Drozdowicze jest też ponoć zainteresowany Naftohaz.