Rozpoczęcie poniedziałkowej sesji na amerykańskich rynkach akcji sugerowało kontynuację przeceny z drugiej połowy ubiegłego tygodnia. Indeksy zaczęły ją spadkami o 4-5 proc. Średnia Przemysłowa Dow Jones traciła w pewnym momencie ponad 1700 pkt, a S&P500 spadał o 4,7 proc. Po około 30 minutach handlu indeksy ruszyły nagle gwałtownie w górę. Nasdaq Composite zyskiwał prawie 3 proc. po doniesieniach mediów o rozważanym przez prezydenta Donalda Trumpa opóźnieniu o 90 dni ogłoszonych w ubiegłą środę ceł wzajemnych. Biały Dom dość szybko zdementował to jako „fake news”, co spowodowało wycofanie się popytu. Tymczasem prezydent USA zgasił widoczną w zachowaniu rynku nadzieję na zmianę polityki grożąc w mediach społecznościowych Chinom nałożeniem dodatkowego 50 proc. cła jeśli nie wycofają we wtorek ogłoszonego cła odwetowego na import amerykańskich dóbr. Po tak dramatycznej pierwszej części sesji druga przebiegała już dużo spokojniej, a mniejsza nierównowaga popytu i podaży powodowała słabszą chwiejność indeksów. Przeważał jednak pesymizm, do którego przyczynił się m.in. Lary Fink, szef BlackRock, który podczas poniedziałkowego wystąpienia w Klubie Ekonomicznym Nowego Jorku mówił, że większość liderów biznesu, z którymi rozmawiał w ostatnim czasie, uważa iż gospodarka USA może być już w recesji. Nie poprawił nastrojów również opublikowany w poniedziałek doroczny list Jamiego Dimona do akcjonariuszy JP Morgan. Prezes największego amerykańskiego banku ostrzegł w nim, że cła wzajemne ogłoszone przez Trumpa mogą spowodować wzrost inflacji i spowolnienie gospodarki.
68 proc. spółek z S&P500 kończyło sesję spadkiem kursu, a tylko niewielka zniżka indeksu wynika głównie z popytu na akcje wchodzących w jego skład „najcięższych” spółek technologicznych. Dający wszystkim równą „wagę” S&P500 Equal Weighted tracił na zamknięciu 0,8 proc. W dziesiątce najmocniej drożejących komponentów S&P500 znalazły się Super Micro Computer (10,6 proc.), Micron Technology (5,6 proc.) i Broadcom (5,4 proc.), a indeks spółek półprzewodnikowych Philadelphia Semiconductor (2,4 proc) kończył dzień dużym wzrostem. Spółki wzrostowe (0,5 proc.) były wyraźnie lepiej notowane od „value” (-0,9 proc.).
Podaż przeważała w 9 z 11 głównych segmentach S&P500, najmocniej taniały spółki nieruchomości (-2,4 proc.), materiałowe (-1,7 proc.) i użyteczności publicznej (-1,5 proc.). Jedyne segmenty z przewagą popytu, to IT (0,3 proc.) i usługi telekomunikacyjne (1,0 proc.).
W Średniej Przemysłowej Dow Jones spadły kursy 22 z 30 spółek. Najmocniej taniały akcje ubezpieczeniowego Travelers Cos. i detalisty budowlano-montażowego Home Depot (po -3,5 proc.) oraz dostawcy smartfonów i komputerów Apple (-3,7 proc.). Obawa negatywnego wpływu ceł na wyniki spółki obniżyła jej wartość rynkową o ok. 640 mld USD przez trzy sesje.
Spadły kursy 63 proc. z prawie 3,3 tys. spółek wchodzących w skład Nasdaq Composite. To, że indeks kończył dzień minimalnym wzrostem jest zasługą popytu na akcje największych spółek. Nasdaq 100, w skład którego one wchodzą, wzrósł o 0,2 proc. Zdrożała większość spółek z tzw. wspaniałej siódemki, dzięki czemu jej indeks rósł na zamknięciu o 0,2 proc. Największy wzrost kursu notowała Nvidia (3,5 proc.). Najmocniej taniało Apple (-3,7 proc.).
