Większość Amerykanów wolała w tym czasie buszować po centrach handlowych wpisując się tym samym w tzw. Black Friday, czyli otwarcie sezony świątecznego.
Na to nałożyła się pustka w kalendarium danych makro. Przetrzebiony z inwestorów parkiet reagował więc głównie na doniesienia ze świata i rozwój sytuacji na rynku ropy naftowej.

Wśród handlujących szczególną popularnością cieszyły się udziały spółek handlowych i kurierskich. W górę mocno szły kursy takich gigantów jak Wal-Mart czy J.C. Penney oraz UPS i Amazon. Według prognozy The National Retail Federation, sprzedaż detaliczna w listopadzie i grudniu może wzrosnąć o 4,1 proc., najmocniej od 2011 r.
Wzięciem cieszyły się również papiery przewoźników lotniczych, gdyż gracze liczą na wzrost ich zysków po spadku kosztów paliw.
Niestety na przebiegu sesji cieniem położyła się przecena spółek paliwowych, które dobija taniejąca ropa.
W efekcie znalazło to przełożenie na indeksy. W przypadku średniej przemysłowej Dow Jones wynik na finiszu był zerowy. Na minusie sięgającym 0,25 proc. dzień zakończył S&P500. Nieznacznie, bo o 0,09 proc. wzrósł z kolei Nasdaq.