Na amerykańskich rynkach akcji utrzymuje się od co najmniej tygodnia rytm
spadek-wzrost. W piątek indeksy wzrosły, w poniedziałek powinny więc spaść, co
się stało. Dominującym tematem jest wciąż piramida finansowa Bernarda Madoffa.
Rosną obawy, że afera może wywołać kolejny odpływ klientów funduszy hedgingowych
i zmusi je do wyprzedaży akcji. Nastroje inwestorów dodatkowo psuła wiadomość o
spadku produkcji przemysłowej i rekordowo niskim wskaźniku Empire State.
Inwestorzy najchętniej pozbywali się akcji spółek finansowych. Mocno taniał
m.in. największy amerykański bank, JP Morgan. Merrill Lynch obniżył cenę
docelową jego akcji aż o 39 proc. Spadały notowania Goldman Sachs, który przed
wtorkową sesją miał opublikować wyniki kwartalne. Na rynku technologicznym
taniały wyraźnie akcje Apple. Inwestorzy obawiają się spadku popytu na
produkowane przez spółkę komórki, odtwarzacze cyfrowe i komputery. Drożały akcje
GM i Forda. Wystarczył sygnał, że w Białym Domu szykowany jest plan ich
ratowania.
Na Wall Street wciąż mówi się o piramidzie Madoffa
Na zamknięciu sesji Dow Jones spadał o 0,75 proc. S&P500 stracił prawie 1,3 proc. Wartość Nasdaq poszła w dół o 2,1 proc.