Na własną szkodę

Monika Niewinowska
opublikowano: 2005-02-14 00:00

Gdy nie wiadomo, o co chodzi — to chodzi o pieniądze. Ta stara maksyma przeżywa renesans. 12 mld EUR unijnych funduszy to niebagatelna kwota. Jest więc o co walczyć.

Jedni walczą o dotacje, a inni… o wpływy. Fundusze strukturalne obudziły w wielu poczucie misji. Bezinteresownie chcą uczestniczyć w procesie masowego rozdawnictwa — czyli oceny wniosków o dotacje. W szczególnym stopniu dotyczy to organizacji biznesowych.

Liderem wśród krytyków systemu udzielania wsparcia jest Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Zdaniem jej liderów, brakuje mu przejrzystości — co powoduje ryzyko korupcji. Jakiś czas temu przebąkiwali nawet, że to właśnie PKPP Lewiatan najlepiej nadawałaby się do pełnienia funkcji Regionalnych Instytucji Finansujących — jako instytucja profesjonalna, nienaganna pod względem moralnym i walcząca o prawa przedsiębiorców.

Szkoda, że piękne skądinąd hasła nie potwierdzają się w praktyce. To właśnie reprezentantka PKPP Lewiatan nie pojawiła się dotąd na żadnym posiedzeniu komisji oceniającej wnioski o dotacje inwestycyjne, bo... miała za daleko. PKPP Lewiatan i inne organizacje, np. Krajowa Izba Gospodarcza — na swój własny sposób postrzegają też słowo przejrzystość. Obie instytucje chwalą się, że dostały dotację na długo przed zakończeniem oceny wniosków. Skąd mają poufne informacje? Może od swoich reprezentantów w komisjach i komitetach...

Ciekawe, czy szefowie tych organizacji mają świadomość konsekwencji swojego postępowania. Komisja Europejska, w wyniku tego typu nieprawidłowości, ma prawo nie tylko zakwestionować decyzję o przyznaniu dofinansowania, ale nawet zablokować całe działanie. Czy warto?