Rząd Hiszpanii ogłosił w maju, że godzi się aby koncern naftowy Repsol rozpoczął wiercenie w pobliżu Wysp Kanaryjskich w poszukiwaniu ropy. Od tego czasu prezydent Wysp Kanaryjskich Paulino Rivero protestuje przeciwko temu pomysłowi argumentując, że jego realizacja jest wielkim zagrożeniem dla turystyki, głównego źródła dochodu mieszkańców Wysp. Obecnie Rivero dąży do przeprowadzenia na początku września referendum wśród mieszkańców, w którym mieliby odpowiedzieć na pytanie, czy godzą się na przeprowadzenie odwiertów w odległości 50 km od brzegów wysp Lanzorote i Fuerteventura, które zaplanowano na październik. Centralne władze twierdzą, że takie referendum byłoby nielegalne i antykonstytucyjne. Rivero argumentuje, że to iż władze nie zapytały się mieszkańców Wysp Kanaryjskich o zdanie w sprawie odwiertów jest wyrazem braku szacunku.
- Nie ma sensu ryzykować przyszłości dwóch archipelagów, które razem generują ponad 50 proc. wpływów Hiszpanii z turystyki jedynie po to, aby mogła na tym skorzystać prywatna spółka – powiedział prezydent Wysp Kanaryjskich.
Oprócz Wysp Kanaryjskich branża naftowa zainteresowana jest także poszukiwaniem ropy u wybrzeży Balearów.
