Na Wyspach Pora na Doktora

Alina Treptow
opublikowano: 2015-10-28 22:00

Lekarz + naukowiec z politechniki = spółka telemedyczna. Start-upowi energii na start dodali menedżerowie Polenergii

Start-up Pora na Doktora przyjdzie z pomocą zakatarzonym Polakom na emigracji. W najbliższy piątek spółka telemedyczna rozpocznie sprzedaż usług na terenie Wysp Brytyjskich. Kowalski będzie mógł kupić domowy zestaw lekarski, pozwalający zdiagnozować infekcje. W jego skład wchodzą: specjalnie zaprojektowany i opatentowany stetoskop oraz mała wideokamera, pozwalająca nie tylko sprawdzić ewentualne zaczerwienie gardła, ale też — przy użyciu specjalnej końcówki — stan zdrowia nosa i uszu. Rafał Dalewski, współzałożyciel Pory na Doktora, zastrzega, że pacjent będzie wykonywał badania pod nadzorem lekarza.

— Po zakupie zestawu medycznego chory będzie mógł skorzystać odpłatnie z e-konsultacji lekarskiej [na początek ze spółką będzie współpracowało po trzech pediatrów i internistów, w przyszłości dermatolodzy, kardiolodzy i urolodzy — red.]. Specjalista poprowadzi pacjenta krok po kroku, śledząc obraz z minikamery i słuchając nagrania ze stetoskopu. Na podstawie zebranych informacji wystawi e-receptę, którą chory będzie mógł od razu zrealizować. Na przykład w Londynie zamówiony online lek w ciągu czterech godzin będzie mógł trafić do domu pacjenta — wyjaśnia Robert Jarema, współzałożyciel Pory na Doktora, urolog.

Z energią na start…

Dr Rafał Dalewski, naukowiec z Politechniki Warszawskiej, jest drugim pomysłodawcą Pory na Doktora. Jeszcze na etapie idei medyczno-technologicznemu duetowi zaufało dwóch menedżerów Polenergii — po jednej czwartej udziałów objęli Zbigniew Prokopowicz, prezes giełdowej spółki, i Michał Kozłowski, jej wiceprezes.

— Zainwestowałem, ponieważ wierzę w sukces przedsięwzięcia. Spółka oferuje bardzo ciekawe rozwiązanie internetowe, odpowiadające na konkretne potrzeby. Nie wiem, jak w USA, ale w Europie nie ma podobnego — łączącego telekonsultację ze specjalnie zaprojektowanym stetoskopem. Spółka ma międzynarodowy potencjał — uważa Zbigniew Prokopowicz.

…debiutuje w UK

Brak wdrożonej w Polsce e-recepty spowodował, że to Wielka Brytania, a nie Polska jest poligonem doświadczalnym polskiej spółki. Robert Jarema wyjaśnia, że bez elektronicznej recepty cała logistyka znacznie się wydłuża (pojawił się pomysł, żeby farmaceuta dostarczał leki do domu, ale ostatecznie ze względu na koszty wycofano się z niego), a gdy w grę wchodzi choroba, czas jest kluczowy. — Za Wielką Brytanią oprócz blisko 1 mln rodaków, w tym 100 tys. urodzonych na miejscu dzieci, przemawia ograniczony dostęp do usług w obszarze podstawowej opieki zdrowotnej. Nie działa ona tak dobrze i w takim zakresie, jakby sobie życzyły na przykład młode mamy. W przypadku Polaków w grę wchodzą również bariery językowe. I nie chodzi tylko o tych, którzy bardzo słabo posługują się językiem — problem z wytłumaczeniem, że bolą go migdałki, może mieć każdy — uważa Robert Jarema.

Pora na Doktora nie wyklucza wejścia na kolejne rynki, na początek europejskie (urządzenia są zarejestrowane jako wyrób medyczny w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych). Za interesującą uważa m.in. Skandynawię, gdzie ze względu na duże odległości dostęp do lekarzy jest ograniczony. Polska trafi na listę po wdrożeniu e-recepty.

— Planujemy globalną ekspansję, więc nie obejdzie się bez USA — zaznacza Rafał Dalewski. Spółka wybrała metodę małych kroków — z dalszą ekspansją ruszy, gdy projekt rozwinie się na Wyspach. Dużo czasu, bo około dwóch lat, zajęły przygotowania do piątkowego debiutu.

Pole do oszczędzania

Telemedycyna jest uważana za bardzo perspektywiczną. Obecnie, według danych BCC Research, światowy rynek jest wyceniany na blisko 20 mld USD, z czego połowa przypada na USA. W Europie prym wiedzie właśnie Wielka Brytania. Korzyści z wdrożenia medycznych e-usług dostrzegł tamtejszy resort zdrowia. Oszczędności możliwe do uzyskania w ciągu 5 lat szacuje na 1,2 mld GBP. W Polsce telemedycyna jest w powijakach — do niedawna brakowało jasnych przepisów w tym obszarze. Resort zdrowia postanowił jednak wyklarować stan prawny, a telemedycynę wpisać na listę priorytetów na lata 2015-20.

Pole do oszczędzania

Telemedycyna jest uważana za bardzo perspektywiczną. Obecnie, według danych BCC Research, światowy rynek jest wyceniany na blisko 20 mld USD, z czego połowa przypada na USA. W Europie prym wiedzie właśnie Wielka Brytania. Korzyści z wdrożenia medycznych e-usług dostrzegł tamtejszy resort zdrowia. Oszczędności możliwe do uzyskania w ciągu 5 lat szacuje na 1,2 mld GBP. W Polsce telemedycyna jest w powijakach — do niedawna brakowało jasnych przepisów w tym obszarze. Resort zdrowia postanowił jednak wyklarować stan prawny, a telemedycynę wpisać na listę priorytetów na lata 2015-20.

OKIEM EKSPERTA
Na wagę zdrowia

TOMASZ DĄBROWSKI, szef e-Health w Neuce

Elektroniczne stetoskopy to bardzo ciekawe rozwiązanie, wykorzystywane np. w USA. Problem w tym, co się stanie, gdy pacjent źle przyłoży głowicę i wynik badania będzie fałszywy. Błędny pomiar może doprowadzić do błędnej diagnozy i pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta. Kto wtedy poniesie odpowiedzialność? W USA w kioskach medycznych przeprowadzających szybkie diagnozy jest personel — pielęgniarka lub technik medyczny — który nadzoruje badanie.

OKIEM EKSPERTA
Na wagę zdrowia

TOMASZ DĄBROWSKI, szef e-Health w Neuce

Elektroniczne stetoskopy to bardzo ciekawe rozwiązanie, wykorzystywane np. w USA. Problem w tym, co się stanie, gdy pacjent źle przyłoży głowicę i wynik badania będzie fałszywy. Błędny pomiar może doprowadzić do błędnej diagnozy i pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta. Kto wtedy poniesie odpowiedzialność? W USA w kioskach medycznych przeprowadzających szybkie diagnozy jest personel — pielęgniarka lub technik medyczny — który nadzoruje badanie.