Co czeka firmy budowlane i deweloperskie? Kogo będzie stać na zakup mieszkania? Kto najmocniej odczuje skutki wyhamowania koniunktury i zmiany polityki kredytowej banków? Oto kilka syntetycznych prognoz opartych na analizach i eksperckiej znajomości rynku.
Kiedy przyjdzie odbicie
Nie dojdzie do zamrożenia wszystkich inwestycji. Dlaczego? Przygotowanie projektu deweloperskiego w Polsce trwa średnio 1,5 roku. To oznacza, że przedsięwzięcia, które dziś są w fazie projektowania, pozwolenie na budowę zyskają dopiero w 2009 r.
Zanim rozpocznie się budowa, miną kolejne miesiące. Przygotowywane obecnie projekty mieszkaniowe trafią do sprzedaży najwcześniej w 2010 r., czyli wtedy, gdy zdaniem większości ekspertów, kryzys się już zakończy.
Mieszkania, które dziś oferują deweloperzy, do tego czasu znajdą nabywców i nie będzie co kupować. Niska podaż i niezaspokojony popyt (w Polsce brakuje blisko 1, 5 miliona mieszkań) znów będzie silnym bodźcem wzrostu cen.
Wniosek? Rynek będzie inny, normalniejszy i bardziej przewidywalny. Ceny nie będą się wspinać w tak zawrotnym tempie jak dwa lata temu i nawet gdy sprzedaż znów zacznie rosnąć, powtórka z szaleństwa cenowego z 2006 roku nam nie grozi.
Kto ucierpi najbardziej
Słabsi finansowo deweloperzy będą mieli kłopoty, niektórzy zbankrutują. Źle
przygotowane i gorzej zlokalizowane projekty nie będą miały szans na osiągnięcie
satysfakcjonującej ceny.
Do spektakularnych upadłości dojdzie już na
przełomie tego i przyszłego roku.
W praktyce wyglądać to będzie mniej więcej
tak: deweloper dostanie od banku coś w rodzaju ultimatum: jeżeli w określonym
terminie nie sprzeda mieszkań, to kredytodawca je przejmie.
Podobnie z
deweloperami, którzy nie zaczęli budowy, ale kupili na kredyt drogą ziemię.
Bankructwa grożą tym spółkom, których jedynym wkładem jest kosztowny grunt.
Kłopoty mogą mieć również deweloperzy budujący mieszkania w segmencie
popular- nym, o powierzchni od 55 do 80 mkw. Zaostrzenie polityki kredytowej
odbije się na ich klientach. Znaczna część z nich to osoby, które zaciągały
kredyt na 100 proc. wartości mieszkania. Teraz mogą mieć problemy z otrzymaniem
kredytu.
Co się stanie z cenami
Aby przetrwać, niektórzy deweloperzy będą zmuszeni obniżyć ceny. Zdaniem
ekspertów, nie będzie to zwykła korekta, ale spadek nawet średnio o 10 do 15
procent. Dotyczyć to będzie jednak przede wszystkim tzw. mieszkań popularnych,
położonych w peryferyjnych lokalizacjach, i pseudoapartamentów, które w
rzeczywistości z prawdziwymi apartamentami nie mają nic wspólnego.
W tej
grupie inwestorów sprawdzi się zasada: kto pierwszy, ten lepszy.
Ci, którzy
jako pierwsi zdecydują się obniżyć ceny, w najgorszym przypadku wyjdą na zero.
Kolejni mogą mieć już problemy ze sprzedażą.
W takiej sytuacji znajdą się
również deweloperzy oferujący gorsze mieszkania. Pozbawione zieleni i
niefunkcjonalne blokowiska, źle rozplanowane lokale nawet po radykalnej obniżce
będą trudne do sprzedaży. Pojawią się też okazje: mieszkania w atrakcyjnej
lokalizacji sprzedawane taniej z powodu zbyt dużej podaży w najbliższej okolicy.
Kto wyjdzie obronną ręką? Co musi zrobić deweloper? Dowiesz się z wtorkowego "Pulsu Biznesu"!