Na żywiołach można sporo zarobić

Ewa Bednarz
opublikowano: 2012-07-23 00:00

Warto było śledzić prognozy pogody. W 6 tygodni pszenica podrożała na amerykańskiej giełdzie CBOT o 45 proc., kukurydza o ponad 41 proc.

Pogoda po raz kolejny doprowadziła do zawirowań na rynkach towarowych. Amerykański Departament Rolnictwa przez kilka pierwszych miesięcy roku prognozował, że zbiory pszenicy i kukurydzy będą więcej niż zadowalające, zwłaszcza że powiększono areał upraw. Zdania nie zmieniał nawet wówczas, gdy wszystko wskazywało na to, że wiosenna susza w USA już uszkodziła plony. Panika rozpoczęła się dopiero w połowie czerwca i osiągnęła kulminację w połowie lipca, kiedy okazało się, że w dobrym stanie jest tylko 31 proc. upraw kukurydzy i 34 proc. upraw soi. W 26 stanach ogłoszono stan klęski żywiołowej. W ciągu miesiąca kukurydza podrożała o 50 proc., pszenica niewiele mniej.

None
None

Klęski windują notowania…

Stany Zjednoczone odpowiadają za 39 proc. globalnej produkcji kukurydzy i za 55 proc. jej eksportu. Są też największym eksporterem pszenicy i soi. Mniejsze i gorszej jakości plony wpłyną więc na globalny rynek zbóż oraz wzrost cen żywności i paliw, które w 5-10 proc. składają się z etanolu, produkowanego głównie z kukurydzy. Szacuje się, że popyt na kukurydzę będzie większy od podaży o 5 mln ton. Będzie też brakowało soi, i to nie tylko ze względu na wysychające pola w USA. W styczniu susza opanowała Amerykę Południową. Kiedy okazało się, że zbiory w Argentynie, Brazylii i Paragwaju będą mniejsze o prawie 8,5 mln ton, soja była jedną z najlepszych inwestycji na rynkach towarowych. Kontrakty na ziarno wzrosły w tym roku już o ponad 46 proc.

Może też podrożeć mięso, ponieważ drogie zboże niekorzystnie odbije się na hodowlach zwierząt. Po ubiegłorocznej suszy w Teksasie i Oklahomie amerykańscy analitycy rolni uważali, że wołowina nie tylko zdrożeje, ale będzie jej mniej. Wzrost cen suszu paszowego i kukurydzy zniechęcał rolników do hodowli. Teraz susza rozszerzyła się na inne stany. Niszczy również pola w południowej Rosji, która jest jednym z największych producentów i eksporterów pszenicy. Zboża drożeją więc nie tylko za oceanem, ale również na paryskiej giełdzie MATIF. Zwłaszcza że Francję, która jest największym unijnym eksporterem pszenicy, nękają nadmierne opady. Może się więc powtórzyć sytuacja sprzed dwóch lat. Susza, która dotknęła wówczas Rosję, niszcząc jedną trzecią zbiorów pszenicy, i mokre lato na amerykańskim środkowym zachodzie, które opóźniło zbiory, przyczyniły się do wzrostu cen pszenicy na Chicago Board of Trade o 73 proc. W tym samym czasie kukurydza zdrożała o 94 proc.

…ale mogą je też obniżyć

Klęski żywiołowe nie po raz pierwszy wpływają na notowania giełdowe surowców. Dwa lata temu jednym z efektów trzęsień ziemi, tsunami, powodzi i susz był wzrost cen surowców rolnych o kilkadziesiąt procent. Zawirowań klimatycznych można było się jednak spodziewać, ponieważ szalała La Niña. Teraz US National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) uważa, że między lipcem i wrześniem może się pojawić huragan El Niño. Zdaniem Tony’ego Barnstona, głównego synoptyka Międzynarodowego Instytutu Badawczego ds. Klimatu i Społeczeństwa na Uniwersytecie Columbia, może to poprawić sytuację, ponieważ przy El Niño jest szansa na większe opady śniegu zimą, który jest naturalną ochroną dla oziminy.

Zmiany klimatyczne mają więc coraz większy wpływ na globalną gospodarkę. Wysokie ceny cukru w 2010 r. były efektem m.in. suszy w Brazylii, która jest jego największym producentem, powodzi w Australii i nagłego ataku zimy na Florydzie, gdzie zdążono zebrać tylko 40 proc. upraw trzciny. Susza w Ameryce Południowej i deszcze w Indiach przyczyniły się natomiast do wzrostu cen kawy. Kataklizmy w niektórych przypadkach mogą przyczynić się również do krótkotrwałychspadków cen. Najlepszym tego przykładem była sytuacja w Japonii po tsunami. Po ogłoszeniu szacunków, że największy importer kukurydzy może ograniczyć o 20 proc. produkcję paszy dla zwierząt gospodarskich z powodu przerw w dostawach prądu, cena zboża błyskawicznie spadła.

Jedni tracą, drudzy zarabiają

Od warunków pogodowych uzależnione są nie tylko płody rolne. Ekonomiści szacują, że mają wpływ na około 70 proc. firm.

Zdaniem Macieja Hebdy, analityka Espirito Santo Investment Bank, najlepszym przykładem długoterminowego wpływu warunków atmosferycznych na rynki finansowe mogą być powodzie w Queensland w Australii w 2010 r. Rekordowe opady deszczu spowodowały ograniczenia wydobycia w wielu kopalniach. Wywołało to drastyczne ograniczenie podaży na rynku węgla koksującego.

— Ceny tego surowca w 2011 r. wywindowane zostały rekordowo, co miało pozytywny wpływ na kursy spółek wydobywczych, np. NWR. Jednak powodzie w Australii przyniosły również problemy dla spółek branży stalowej: wyższe koszty węgla spowodowały wzrost kosztów wsadów do produkcji stali — tłumaczy analityk.

O dużym wpływie pogody na notowania giełdowe świadczy zatrudnianie przez największe banki analityków-meteorologów. Pracują m.in. w Deutsche Banku, JP Morgan i Goldman Sachs.

— Opierając się wyłącznie na prognozie pogody, ciężko osiągnąć sukcesy inwestycyjne. Ważne, by zdawać sobie sprawę, w jakim stopniu pogoda może wpłynąć na sytuację rynkową danej spółki, pamiętać o sezonowości pewnych branż i nie ignorować zjawisk pogodowych w sytuacji, kiedy mogą one wpłynąć na bilans popytu i podaży na danym rynku lub też na długość sezonu sprzedaży czy produkcji. Najważniejsze jednak by pamiętać, że prognoza pogody nie zawsze się sprawdza — podsumowuje Maciej Hebda.