Nadal nie ma powodów, by wierzyć w pokonanie bessy

Mariusz Wesołowski
opublikowano: 2002-12-30 00:00

Na początku roku większości ludzi związanych z rynkiem kapitałowym udziela się optymizm. Przy składaniu noworocznych życzeń wielu inwestorów ma nadzieję, że wreszcie dojdzie do przełamania długotrwałej bessy. Niestety, rzeczywistość nie jest ciekawa. Wiele czynników — być może nawet większość — przemawia za tym, że przyszły rok wcale nie będzie lepszy od 2002. Wysokie bezrobocie w skali globalnej, widmo wojny z Irakiem, problemy z ropą, konieczność bolesnych reform w Niemczech, Japonii i oczywiście w Polsce nie dają nadziei, że poprawa przyjdzie w ciągu najbliższych miesięcy.

Wyzwolenie z bessy może przyjść tylko z Ameryki, ale niestety tamtejsze wciąż zbyt wysokie oczekiwania analityków powodują, że rynek jeszcze nie sięgnął dna. Wszystko zatem wskazuje, że nowy rok od samego początku będzie wymagał od inwestorów dużej czujności, by w kolejny — 2004 rok — wejść przynajmniej z tym samym kapitałem, co w 2003. Na warszawskiej giełdzie trudno — przynajmniej na razie — wytypować spółkę, która może przynieść wysoki zysk. Na razie więc doradzam obserwację.

Prawie od pół roku na GPW akcje Rolimpexu zyskują na wartości. Mimo że mamy do czynienia z trwałym trendem wzrostowym, wszystko wskazuje na to, że może dojść do głębszej korekty. Na najbliższych sesjach prawdopodobnie kurs spółki będzie testował górne ograniczenie kanału, z którego się wybił, oraz czteromiesięczną linię wzrostową. Wydaje się, że warto obecnie skrócić pozycję w oczekiwaniu, jak spółka poradzi sobie ze wspomnianymi wsparciami. Wzmocnione fundamenty Rolimpexu, który z jednej strony przeszedł bolesną restrukturyzację, a z drugiej pozyskał silnego inwestora, skłaniają do uważnego obserwowania jego kursu, by nabyć walorów w odpowiednim momencie. Będzie to albo obecne górne ograniczenie kanału, albo dopiero dolne.

Podaż na akcjach Agory sprowadziła kurs w bardzo niebezpieczne rejony. Można śmiało powiedzieć, że Agora stoi na krawędzi testowania historycznych minimów, jeżeli zostanie przełamany poziom 46,5 zł. Oczywiście możemy być świadkami „akcji ratunkowej” ze strony OFE. Można więc przypuszczać, że w najbliższym czasie walory spółki znajdą się w zainteresowaniu kapitału spekulacyjnego. Niestety, od strony fundamentalnej nie ma przesłanek pozytywnych, co wskazuje już roczny trend spadkowy. Ewentualne wzrosty warto więc wykorzystać do skracania pozycji. Wydaje się, że rok 2003 będzie dla Agory tak trudny jak mijający, o czym mówią także władze spółki. Warto zwrócić uwagę, że do posiadania walorów Agory nie zachęca również jej wycena, która należy do najwyższych na rynku i nie jest uzasadniona jakimiś nadzwyczajnymi osiągnięciami spółki.

Jak stoi budownictwo, wszyscy wiedzą. Od ponad miesiąca inwestorzy reagują na te dane, sprzedając akcje Budimexu. Przebicie ceny 27,6 zł otworzy pole do testowania niedawnych minimów na poziomie 24 zł. Ze względu na fakt, że w tym wypadku również możemy mieć do czynienia z „akcją ratunkową”, zalecana jest wzmożona czujność, by sprzedać te walory w odpowiednim momencie. Warto też podkreślić, że koniec roku i ewentualna konieczność tworzenia różnego rodzaju rezerw nie zachęcają do posiadania akcji spółek z branży przeżywającej bardzo poważny kryzys.

Autor jest licencjonowanym maklerem papierów wartościowych. Przedstawione w „PB” oceny spó-łek są jedynie poglądami autora i nie mogą być traktowane jako zalecenia lub rekomendacje.