Nadchodzą ciężkie czasy dla giełdowych rynków
To miała być leniwa — a co najważniejsze — spokojna sesja. Tak jednak nie było. Tragedia w Stanach Zjednoczonych spowodowała spadki niemal na wszystkich światowych rynkach, w tym warszawskim.
Rano, po dwóch kolejnych korektach analitycy spodziewali się uspokojenia nastrojów na warszawskiej giełdzie, zwłaszcza że europejskie parkiety rozpoczęły bardzo udanie wtorkowe notowania. Specjaliści prognozowali, że koniunkturę na rodzimym rynku poprawić może Telekomunikacja Polska, która odreagowując poniedziałkowe straty powinna podciągnąć w górę giełdowe indeksy. Oczekiwano także zwiększonego zainteresowania walorami PKN Orlen w kontekście ostatnich wydarzeń na rynku tych walorów. A te nie były zbyt obiecujące. Nie dość bowiem, że doszło do zmian w zarządzie Nafty Polskiej, co zaowocuje opóźnieniem sprzedaży akcji płockiego koncernu, to na dodatek, aspirujący do miana inwestora Orlenu, austriacki OMV poinformował o konieczności ponownej analizy swojej oferty. Zastrzeżenia do niej zgłosił drugi co do wielkości akcjonariusz OMV, spółka OPIC.
Zgodnie z prognozami, początek wczorajszej sesji był bardzo udany. Dwa najważniejsze indeksy WIG i WIG 20 otworzyły się znacznie powyżej poniedziałkowego zamknięcia zyskując odpowiednio 0,4 i 0,7 proc. Chociaż potem na giełdzie zaczął dominować trend boczny, na parkiecie dało się wyczuć ożywienie. Co prawda, nie można było mówić o euforii, szczególnie że zachodnioeuropejskie giełdy w przeciwieństwie do GPW silnie zwyżkowały, niemniej jednak, gracze cieszyli się z zahamowania dominujących od kilku sesji spadków.
Nastroje na rynku poprawiała zwłaszcza branża farmaceutyczna, która patrząc na jej kondycję techniczną złapała jakby drugi oddech. Taka sytuacja utrzymała się aż do godziny 15.00. Wtedy to na warszawskim parkiecie pojawiły się pierwsze oznaki „zmęczenia materiału”, które przeradzając się w silne spadki wyprzedziły późniejsze katastroficzne wydarzenia. Ponownie negatywnym bohaterem sesji okazały się walory Netii, która przez znaczną cześć inwestorów postrzegana jest jako niemal pewny kandydat na bankruta.
Dramatyczne doniesienia z USA spotęgowały korekcyjną przecenę. Można domniemywać, że gdyby sesja w Warszawie nie kończyła się tak wcześnie w porównaniu z zachodnimi giełdami, skala deprecjacji byłaby jeszcze wyższa. Ostatecznie indeks WIG zakończył wczorajsze kwotowania przeceną rzędu 1,75 proc. Z kolei indeks blue chipów WIG 20 stracił 2,78 proc. Najboleśniej czarną godzinę przed zamknięciem sesji odczuły spółki technologiczne, a wśród nich Netia i Softbank. Jedynym wzrostowym sektorem okazał się rynek NFI, który zanotował kosmetyczny wzrost o 0,01 proc.
Warszawie zdecydowanie zabrakło czasu na pełną reakcję. Dlatego też należy oczekiwać, że dzisiejsza sesja nie będzie miała radosnego przebiegu. Można niemal w ciemno prognozować silną wyprzedaż walorów. Pierwsze komentarze analityków są bardzo ostrożne. Zalecają oni przede wszystkim zachowanie spokoju i niepoddawanie się panice. Jest to oczywiście rozsądne i logiczne rozwiązanie, tylko nie wiadomo, czy nerwy inwestorów na to pozwolą. Sytuacja jest nad wyraz poważna i grozi bardzo negatywnymi implikacjami. Z ogólnoświatowy krachem gospodarczym na czele.
Realizacja tego czarnego scenariusza wydaje się obecnie bardzo prawdopodobna. Światowa gospodarka od kilku miesięcy balansuje na krawędzi i taki impuls jak zaatakowanie USA przez terrorystów może stać się kamykiem, który poruszy lawinę. Potwierdzać to może chociażby zachowanie się cen ropy, które po tragedii w Nowym Jorku i Waszyngtonie gwałtownie podskoczyły. To pociągać będzie za sobą wzrost niemal wszystkich kosztów, także w przypadku zwykłych obywateli. Bez wątpienia, kolejne tygodnie nie będą dobrym okresem do gry na giełdzie dla normalnych inwestorów. Im należy rekomendować wycofanie się z zajmowanych pozycji. Będzie za to na pewno okresem ostrych spekulacji, co w konsekwencji po pierwszych silnych spadkach grozi gwałtownymi wahaniami giełdowych indeksów.