Nadrobił zaległości z wieczorówki

MIR
opublikowano: 2006-09-04 00:00

Andrzej Lepper, wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi

Ocena: 3+

Kojarzony z drogowymi blokadami, palonymi oponami i podróżami na taczce rolny watażka III RP, nieoczekiwanie przeobraził się w polityka pragmatyka. To niemalże cudowne przeistoczenie nie obyło się bez perturbacji. Niełatwo z roli kontestatora wejść w skórę adwokata diabła. Szefowanie resortowi rolnictwa kojarzone jest bowiem z polem minowym na rządowym poligonie. Przekonał się o tym choćby jego poprzednik.

Zadania

Andrzej Lepper, pieszczotliwie zwany Lepciem, gospodarz rolnej specjalizacji, w PiS-owskiej szkole pojawił się nieoczekiwanie. Witany z rezerwą (część uczniów groziła nawet odejściem) dość szybko nadrobił zaległości wyniesione z wieczorówki. Nad wyraz ambitny wkrótce popadł w konflikt z szefem kółka przyrodniczego. Przychodząc do nowej szkoły postanowił wykazać się spektakularnymi sukcesami. Pierwszym było uratowanie unijnych dopłat dla rolnych kółek zainteresowań. Kolejne, w tym poprawa kontaktów z pionierami rosyjskiej szkoły, na razie stanęły w martwym punkcie. Zaangażowania młodego adepta szkoły będą wymagały negocjacje w ramach młodzieżowej międzynarodówki (Światowej Organizacji Handlu i UE), które mogą uszczuplić budżet szkolnego kółka rolnego. Jeżeli tak się stanie, wypada tylko mieć nadzieję, że tak jak w przypadku pomocy dla poszkodowanych w powodzi kolegów Andrzej Lepper znajdzie w swojej czarnej walizce jakieś zaskórniaki.

Okiem eksperta

Nie tylko socjal

Andrzej Lepper powinien aktywnie włączyć się w rozpisanie nowej perspektywy finansowej Unii, by zapewnić maksymalne środki dla rolnictwa. Kolejnym zadaniem będzie dokładne śledzenie tego, co dzieje się podczas negocjacji w ramach WTO. Tu decyzje będą tylko kwestią czasu i trzeba zadbać o to, by były jak najmniej bolesne dla polskiego rolnictwa. Minister powinien także bardzo wyraźnie usprawnić priorytety w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich. Chodzi o to, by nie ograniczać się jedynie do aspektu socjalnego, ale także wygospodarować środki na uregulowanie stosunków wodnych czy inwestycje w infrastrukturę.

Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej