Nadszedł czas na cyfryzację kolei

opublikowano: 09-06-2015, 00:00

Zarządcy torów debatują o budowie europejskiego systemu, dzięki któremu pasażerowie i towary będą sprawniej pokonywać granice

Ubiegłe stulecie to era elektryfikacji kolei, teraz czas na jej cyfryzację. Szykują się do niej zarządcy infrastruktury kolejowej. Budowa wspólnego systemu była jednym z głównych tematów ich niedawnego spotkania w Warszawie.

Zobacz więcej

Grzegorz Kawecki

— Spotykamy się, by m.in. rozmawiać o digitalizacji, budowie przez zarządców sieci kolejowej systemu, który ułatwi im wymianę informacji, uprawni systemy sygnalizacyjne, dzięki czemu sprawniej będą mogli zarządzać infrastrukturą, koordynować projekty modernizacyjne w korytarzach transportowych — tłumaczy Paul Plummer, przewodniczący EIM, organizacji reprezentującej w Unii Europejskiej zarządców infrastruktury.

Libor Lochman, dyrektor wykonawczy CER (Community of European Railway and Infrastructure Companies), organizacji zrzeszającej 70 firm kolejowych, zapewnia, że zyskają także klienci kolei. Dzięki cyfryzacji ograniczona zostanie biurokracja, a np. przewoźnicy towarowi będą mogli szybciej i sprawniej przepuszczać składy na granicy, co poprawi płynność ruchu.

— Digitalizacja pozwoli także usprawnić współpracę z zarządcami innej infrastruktury,na przykład drogowej, oraz na rozwój transportu multimodalnego — podkreśla Libor Lochman.

Dzięki temu ładunki sprawniej i szybciej dotrą do klientów. Sprawniej podróżować będą także pasażerowie. Andrzej Filip Wojciechowski, wiceprezes PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK), podkreśla, że do projektu warto także zachęcić przewoźników, bo dzięki cyfryzacji wraz z zarządcami mogliby wspólnie opracować rozkłady jazdy, pozwalające na lepsze skomunikowanie połączeń, a docelowo nawet na wprowadzenie usługi podróżowania po Europie na jednym bilecie. Chodzi o to, by u każdego przewoźnika można było kupić jeden bilet na międzynarodową podróż różnymi środkami transportu.

Maszty przy torach

Przewoźnicy są za, choć uważają, że cyfryzacja biletowa firm transportowych jest melodią dalekiej przyszłości.

— Brakuje integracji taryfowej, są kłopoty, oferowaniem wspólnego biletu czy rozliczeniami między przewoźnikami na terenie jednego kraju. Ba, nawet na jednej linii. Znam jeden przykład współpracy ponad granicami — bilet na pograniczu czesko–polsko-niemieckim zwany EURO-NYSA, oferowany przez wszystkich przewoźników, zarówno autobusowych, jak i kolejowych.

W tym projekcie jednak przewoźnicy nie rozliczają się między sobą — 100 proc. wpływów ze sprzedaży biletu wpływa do kasy tego przewoźnika, który go sprzeda. Zero cyfryzacji — mówi Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich. Jest natomiast przekonany, że cyfrowa współpraca zarządców infrastruktury oraz przewoźników może być szybko wdrożona, dzięki czemu poprawi się standard usług.

— W Polsce problemem jest brak zasięgu internetu. Na trasie pendolino z Wrocławia do Warszawy internet mobilny — słabej jakości — jest dostępny tylko na jej jednej czwartej. To natomiast przekłada się na brak możliwości sprzedaży usług online, płacenia kartą, wdrożenia systemu dynamicznej informacji pasażerskiej etc. To jest realny problem, w którego rozwiązaniu mogą pomóc zarządcy infrastruktury, na przykład udostępniając komercyjnie swoje maszty i słupy budowane wraz z systemami sygnalizacyjnymi EMRTS/ETCS (tzw. GSM-Rail) — uważa Piotr Rachwalski.

Kolejowa mentalność

Eksperci uważają, że to dobre rozwiązanie dla Polski, ale rynek europejski szykuje się do bardziej zaawansowanych technologii. — W Europie system GSM-Rail wdrażany jest bardzo powoli, a tymczasem w niektórych krajach wkrótce będzie już przestarzały. Skandynawowie sygnalizują, że w latach 2020-22 odejdą od technologii GSM, rozwijając LTE. Mówimy więc o europejskiej cyfryzacji, brnąc w rozwiązania,które dla części państw będą przestarzałe — uważa Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego. Jego zdaniem, technologia nie jest barierą w poprawie relacji między zarządcami infrastruktury a przewoźnikami.

— Głównym problemem są bariery mentalnościowe i chęć wdrażania zmian. Na przykład w Niemczech, kupując bilet, można otrzymać informację, z którego peronu odjedzie pociąg. W Polsce trzeba sprawdzić to na wywieszonych na dworcach papierowych arkuszach, choć PKP PLK zaczynają także eksperymentować z aplikacją mobilną. We Francji natomiast informacja wyświetlana jest 10 minut przed odjazdem i wówczas wszyscy pasażerowie biegną, szukając właściwego peronu — opowiada Michał Beim.

Zapewnia też, że wdrożenie cyfryzacji biletowej może przebiegać sprawniej, jeśli przewoźnicy zaczną wymieniać się danymi, pozwalającymi na wzajemną kontrolę biletów. Podaje przykład tzw. biletów 2D, czyli możliwych do wyświetlenia w komórce. Sprawdzić mogą je w Polsce konduktorzy wielu, nawet lokalnych, przewoźników.

— Jeśli jednak wybierzemy się do Niemiec, konduktor za granicą będzie mógł sprawdzić jedynie pieczątkę przybitą przez polskiego kontrolera, ten zaś sprawdzi jedynie stempel niemiecki, bo przewoźnicy nie wymieniają się algorytmami — mówi Michał Beim. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu