Nadszedł czas na tanie zakupy

Agnieszka Janas
opublikowano: 2006-08-08 00:00

Trwa ekspansja branży handlowej. Polacy polubili nie tylko zakupy w ładnej przestrzeni, ale także polowanie na okazje. I na tym korzystają outlety.

Magia metki i mody — ulegają jej nie tylko Polacy. Wiedzą o tym i producenci, i handlowcy. Prześcigają się w oferowaniu markowych towarów i dbaniu o to, aby nie zabrakło ich na półkach sklepów. To powoduje, że zostają zapasy kolekcji. Nie są one atrakcyjne dla fashion victims (ofiar mody), ale po obniżonej cenie stają się łakomym kąskiem dla łowców okazji.

— Ten mechanizm doprowadził w Europie Zachodniej do powstania centrów handlowych typu outlet. Ich atutem jest możliwość sprzedaży nadwyżek w sposób odpowiadający standardowi marki. W Europie otwarto blisko 40 outletów. Nie ma powodu, aby taka forma handlu nie sprawdziła się i w Polsce — ocenia Neil Thompson, prezes firmy The Outlet Company.

W kraju działają trzy spółki specjalizujące się w sprzedaży typu outlet. Dwie z nich — The Outlet Company (TOC) oraz Neinver Polska — prowadzą wielkopowierzchniowe centra handlowe, trzecia —poznańska spółka Semax — buduje sieć małych sklepów. Ubył im potencjalny konkurent — spółka CHR, która jeszcze 2 lata temu szumnie zapowiadała otwarcie tzw. centrum Rumia Multiport w Trójmieście. W jego skład miało wejść m.in. centrum outlet. Teren został jednak sprzedany francuskiej spółce Auchan, właścicielowi m.in. sieci hipermarketów o tej samej nazwie. Dorota Patejko, rzecznik firmy, odmówiła jednak informacji, czy Auchan zdecyduje się realizować projekt CHR.

Sezon na otwarcia

Dwaj najwięksi konkurenci szykują się właśnie do uruchomienia kolejnych inwestycji.

TOC odda 23 sierpnia br. II fazę Fashion House Outlet Centre w Piasecznie pod Warszawą.

— Na razie 18 nowych sklepów, docelowo 25, na blisko 4 tys. mkw. Planujemy, że po uruchomieniu drugiej fazy przystąpimy do dalszej rozbudowy. W chwili oddania trzeciej obiekt będzie liczył 120 sklepów na 17 tys. mkw. (24 tys. mkw. powierzchni łącznie) — wylicza Neil Thompson.

W części uruchomionej w sierpniu znajdą się m.in. sklepy: Vero Moda, Rossignol, Vistula.

— Po raz pierwszy w Polsce znajdzie się w outlecie sklep z wyposażeniem wnętrz Almi Decor i produktami Villeroy & Boch. Wyposażenie wnętrz to jeden z popularniejszych asortymentów towarów w zagranicznych outletach. Dobrze, że zaczyna on być także obecny w kraju — dodaje przedstawiciel TOC.

Hiszpańska spółka Neinver, prowadząca centra Factory, pod koniec października uruchomi I fazę wrocławskiej inwestycji.

— Na 10 tys. mkw. powierzchni handlowej będzie działało 80 sklepów. Planujemy także II fazę, czyli dodanie na wiosnę 2007 r. 3 tys. mkw. powierzchni handlowej wraz z 30 sklepami. Łączna wartość inwestycji wyniesie 20 mln EUR — wylicza Barbara Topolska, prezes Neinver Polska.

W centrum zainteresowania

Obaj konkurenci zapowiadają dalsze inwestycje.

— Wydaliśmy w Polsce już 250 mln zł. Planujemy wyłożenie kolejnych 300 mln zł na: rozbudowę FHOC w Gdańsku, a także nowe obiekty w: Poznaniu, Szczecinie i — poza Polską — w Bukareszcie — wymienia Neil Thompson.

Neinver Polska też ma bogate plany inwestycyjne.

— Chcemy uruchomić centra w Krakowie oraz Luboniu k. Poznania. Zakładamy, że pierwsze fazy tych obiektów ruszą już na wiosnę 2007 r. Trwają już prace budowlane na działce w Luboniu. Powierzchnia handlowa już dziś jest tu wynajęta w 20 proc. Inwestycje pochłoną 23 mln euro (dwie fazy) za obiekt poznański i prawie 29 mln euro za krakowski. Interesujemy się także Szczecinem oraz Warszawą — od strony Białołęki — twierdzi Barbara Topolska.

Czy te trzy miasta, które znalazły się w kręgu zainteresowania obu firm, są w stanie zapewnić klientów nowym centrom?

— Wszystko zależy od tego, gdzie znajdą się te dwa obiekty. Ale może być i tak, że centrum otworzy ten, kto pierwszy zacznie budować. W każdym razie my chcielibyśmy mieć w Polsce 6-7 centrów i będziemy dążyli do tego celu — podkreśla prezes Thompson.

Jest zatem szansa na dalszy rozwój takich centrów. Tylko od czego ona zależy?

— W dużej mierze od tego, jak szybko rozwijają się centra handlowe i sieci markowych salonów. Obserwujemy też coraz większe zainteresowanie potencjalnych nabywców tą formą sprzwedaży. Wszystkie nasze centra są tak skonstruowane, że nie zamykają możliwości dalszego poszerzenia powierzchni handlowych. Klientami ich są mieszkańcy miast i całych regionów — podkreśla Barbara Topolska.

Idzie nowe

Obecnie centra typu outlet oferują w Polsce końcówki kolekcji: odzieży sportowej, odzieży krajowych i zagranicznych marek ze średniej półki cenowej, obuwia sportowego i całorocznego, akcesoriów, dodatków oraz biżuterii. Tymczasem na zachodzie Europy spotyka się outlety wyspecjalizowane w udostępnianiu kolekcji ekskluzywnych marek, tworzonych z myślą o tej formie sprzedaży. Takim przykładem może być Mc Arthur Glen Designer Outlets. Spółka ta posiada kilkanaście działających centrów Designer Outlet Villages, w których oferuje produkty takich firm jak: Bulgari, Dolce & Gabbana, Prada, Nike, Versace, Salvatore Ferragamo, Ermernegildo Zegna czy Brioni. Podczas targów MAPIC w Cannes w 2005 r. sieć zapowiadała plany ekspansji w Europie Środkowej i Wschodniej.

— Polska ma potencjał. Jeśli z gospodarką nie stanie się nic złego, myślę, że w perspektywie 5-6 lat doczekamy się centrów outlet wypełnionych wielka modą — podsumowuje Neil Thompson.

Okiem najemcy

To, co się opłaca

Centra typu outlet są interesującą propozycją dla dużego producenta. Nie ma takiej możliwości, aby wszystko, co zostało wyprodukowane, udało się sprzedać w sklepie. Taki obiekt stwarza zaś szansę zrobienia tego pod pełną kontrolą. Mamy jeden sklep Reserved w warszawskim centrum Neinvera. Jednak nie planujemy dużej liczby otwarć naszych punktów w kolejnych otwieranych outletach. Wolimy dołożyć wszelkich starań, np. przez politykę promocji i upustów oraz reklamowania tego wśród naszych klientów, aby sprzedać końcówki bezpośrednio w sklepach. Jest to po prostu bardziej opłacalne.

Dariusz Pachla, prezes LPP