Nadużycia nie tłumaczą ograniczania swobód

29-05-2013, 00:00

Niektóre propozycje zmian w zasadach delegowania pracowników do krajów wspolnoty są sprzeczne z orzecznictwem TSUE.

Ważą się losy dyrektywy, która ma w szczegółach określić obowiązki pracodawców i agencji zatrudnienia, kierujących pracowników do pracy na terenie państw Unii Europejskiej (UE). Na ten czwartek, 30 maja zaplanowano głosowanie w Komisji ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych (EMPL) nad wariantami poszczególnych rozwiązań. Chodzi o projekt dyrektywy w sprawie egzekwowania dyrektywy 96/71WE dotyczącej delegowania w ramach świadczenia usług na obszarze UE, czyli tzw. dyrektywy wdrożeniowej.

Konieczność jej opracowania uzasadnia się przypadkami łamania prawa i nadużyć. Niektóre z propozycji oznaczają jednak ograniczenie jednej z podstawowych swobód unijnych — swobody świadczenia usług. Według jednego z motywów projektowanej dyrektywy (w niej zapisanych), wdrażanie i monitorowanie delegowania należy poprawić dla zapobiegania obchodzeniu lub nadużywaniu przepisów przez przedsiębiorstwa nieuczciwie korzystające ze swobody traktatowej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że ograniczania tej swobody nie można uzasadniać domniemaniem oszustwa lub nadużycia (wyroki z 2005 i 2006 r. przeciwko Danii, Francji, Belgii). Odstępstwa są uzasadnione tylko szczególnymi względami, np. bezpieczeństwa publicznego.

W projekcie pojawił się także przepis (art. 3 ust. 1 lit. d), który wprowadza kryteria pozwalające stwierdzić, czy firmy rzeczywiście delegują pracowników. Organy państw będą oceniać, czy znaczna część ich działalności nie polega wyłącznie na zarządzaniu wewnętrznym lub działalności administracyjnej. Może już nie wystarczyć wydawany przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych formularz A1, potwierdzający, że pracownik jest objęty ubezpieczeniem. Obce państwo może zażądać innych dowodów i uznać, że doszło do nielegalnego zatrudnienia. Tymczasem TSUE uznaje zaświadczenia A1 za wiążące.

— Obawiam się, że w kryzysie urzędy będą wykorzystywać tę dyrektywę, żeby wypierać konkurencję z rynku — prognozuje adwokat Konrad Schampera, niemiecki prawnik i zarazem partnerzarządzający w Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy, odpowiedzialny w niej za obsługę rynku niemieckiego. Z orzecznictwem TSUE kłóci się częściowo pomysł wprowadzenia w sektorze budowlanym odpowiedzialności solidarnej wykonawcy i jego bezpośredniego podwykonawcy za naruszanie warunków zatrudnienia. Według europosłanki Danuty Jazłowieckiej, pracującej nad dyrektywą w EMPL, ten przepis należy wykreślić. Wprowadzenie go wobec delegujących w państwach, gdzie takiego rozwiązania nie ma, jest nieproporcjonalne, co TSUE uznaje za sprzeczne z traktatem. Na razie Komisja Prawna PE postanowiła, aby tę regulację wprowadzić fakultatywnie.

OKIEM EKSPERTA

Nie tędy droga

KATARZYNA GOSPODAROWICZ

radca prawny, Kancelaria Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy

Obawiam się, że proponowane zmiany, wbrew założeniom, nie zapobiegną nadużyciom. Nieuczciwi znajdą nową drogę obchodzenia prawa. Do tej pory najwięcej nieprawidłowości zauważono w sektorze budowlanym. Pracownikom nie płacono za pracę, firmy znikały z rynku z dnia na dzień. Stąd decyzja o zaostrzeniu kontroli i wprowadzeniu dla tej branży dodatkowej solidarnej odpowiedzialności pracodawcy i wykonawcy robót. Projektowane zmiany uderzą głównie w uczciwe firmy w sektorze MSP. Wzrosną ich koszty działalności. Świadczący usługi budowlane pewnie będą zobowiązywani do przedkładania kontrahentom zabezpieczenia płatności wynagrodzeń pracowników, np. w formie gwarancji. Odpowiedzialność wykonawców może również wpłynąć na konkurencyjność przedsiębiorstw delegujących, co zmusi je albo do obniżania innych kosztów, w tym wynagrodzenia podwładnych, albo popchnie w szarą strefę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nadużycia nie tłumaczą ograniczania swobód