Nadzór ukarał Polimex

Emil Górecki
opublikowano: 2014-10-22 00:00

KNF nakazała spółce zapłacić 800 tys. zł za sprawozdawczość, która wprowadzała w błąd akcjonariuszy i wierzycieli.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) ukarała giełdową spółkę za nienależyte wykonywanie obowiązków informacyjnych. Z komunikatu wynika, że sprawa dotyczy 2011 r. KNF zarzuca Polimeksowi, że nie poinformował rynku w wymaganym czasie o procesie dezinwestycji, który rozpoczął się w październiku 2011 r. W skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym za 2011 r. nie znalazły się informacje o niespełnieniu kowenantu wynikającego z umowy kredytu z DZ Bankiem i aktualizacji budżetów kontraktów budowlanych, a w pozycji przychodów znalazły się dodatkowe kwoty z kontraktu na budowę fragmentu autostrady A4, które wynikały z roszczeń wobec inwestora.

Nadzór zwrócił również uwagę na niepełne informacje o czynnikach ryzyka dotyczących cen materiałów budowlanych i surowców. KNF zwróciła uwagę, że ułomna sprawozdawczość dotyczyła wyników finansowych. W sprawozdaniu finansowym za 2012 r. spółka skorygowała skonsolidowany wynik za 2011 r.: ze 102,9 mln zł zysku netto do 131,1 mln zł straty. „Przekazanie do publicznej wiadomości informacji o wydaniu decyzji administracyjnej w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej na spółkę Polimex-Mostostal spełnia funkcję kształtowania świadomości prawnej uczestników rynku kapitałowego. Informacja ta odzwierciedla stopień naganności zachowania wskazanej spółki w związku z naruszeniem zasad funkcjonujących na rynku kapitałowym poprzez niezastosowanie przepisów ustawy o ofercie” — napisał KNF w uzasadnieniu.

Po odwołaniu Konrada Jaskóły z zarządu Polimeksu w połowie 2012 r. rada nadzorcza spółki zleciła PwC sporządzenie specjalnego raportu. Jego rezultaty były druzgocące dla spółki i byłego zarządu. Według niego, Konrad Jaskóła miał naciskać podwładnych na nierzetelne księgowanie kosztów, by zawyżać wyniki. Jednak raport nie był skonfrontowany z byłym zarządem, a audytorzy sami zwracali uwagę, że nie mieli dostępu do wielu dokumentów. Zarząd Konrada Jaskóły zwrócił spółce premię za 2011 r. Były prezes podkreślał, że choć jego ekipa nie zgadzała się z tezami przedstawionymi przez PwC, zwróciła tę wypłatę wyłącznie z dobrej woli.

W czerwcu w rozmowie z „PB” wskazywał, że w firmie budowlanej o 5 mld zł obrotów, prowadzącej równolegle co najmniej kilka miliardowych, wieloletnich kontraktów, łatwo jest w danym momencie tak oszacować rodzaje ryzyka i koszty, by wykazać stratę w postaci zawiązanych rezerw. Wczoraj z Konradem Jaskółą nie udało się nam skontaktować.

Możesz zainteresować się również: