Komisja Nadzoru Finansowego zakazała dopuszczenia akcji spółki Sovereign Capital do obrotu.
Spółka doradcza Sovereign Capital (SC) nie wejdzie na GPW. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zakazała dopuszczenia jej akcji do obrotu. Nadzór uznał, że emitent zataił ważne dla inwestorów informacje w prospekcie i podał w nim nieprawdziwe dane. To oznacza, że inwestorzy nie będą mogli handlować akcjami SC na rynku regulowanym. Dodatkowo KNF poinformowała o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poda nia nieprawdziwych informacji w prospekcie, za co grozi 5 mln zł grzywny i 5 lat więzienia.
—Trudno mi to w tej chwili skomentować. Musimy poznać decyzję i jej uzasadnienie — mówi Robert Jędrzejowski, prezes SC.
Zapewnia, że spółka nie pogodzi się z tą decyzją, bo czuje się niewinna i skrzywdzona przez nadzorcę.
Konflikt, jakich mało
Decyzja KNF jest zwieńczeniem trwającego od ponad trzech miesięcy konfliktu między spółką a urzędem. Nadzorca uznał, że spółka niewłaściwie informowała w prospekcie inwestorów o jednej z transakcji — podwyższeniu kapitału Pekabeksu. SC nie podała, że pieniądze na tę transakcję pożyczyły (obejmując obligacje): żona członka zarządu i firma członka rady nadzorczej.
SC utrzymuje jednak, że nie zatajała informacji celowo, przepisy interpretowała właściwie, a urzędnicy szukali dziury w całym. Spółka podejrzewa, że na działania urzędników mógł wywrzeć wpływ dom maklerski IDMSA, z którym SC weszła w konflikt w 2006 r. przy okazji emisji akcji Mostostalu Zabrze Holding (MZH). SC twierdzi, że już w końcu 2006 r. konsekwencjami ze strony KNF groził jej Adam Konopka, członek zarządu MZH i jednocześnie członek rady nadzorczej IDMSA.
— Nie groziłem nadzorem, tylko prokuraturą — stanowczo zaprzeczał na łamach „PB” Adam Konopka.
IDMSA oraz KNF także twierdzą, że teoria SC jest absurdalna, a broker nie ma żadnych układów w nadzorze i stanowczo zaprzeczają takim zarzutom i sugestiom.
„Brak jest ku ich sformułowaniu jakichkolwiek podstaw” — podkreślają szefowie IDMSA.
KNF uważa, że SC próbuje wpływać na decyzje urzędu manipulując informacjami.
Cała sprawa może mieć konsekwencje dla innych giełdowych spółek. SC bowiem postanowił ocenić postępowanie KNF wobec prospektów przygotowywanych przez emitentów we współpracy z IDMSA.
Tak samo
I znalazł przypadki transakcji ze spółkami związanymi z członkami rady nadzorczej, których nie traktowano jak umów z podmiotem powiązanym.
— Interpretacja przepisów winna być dla wszystkich taka sama — mówi Robert Jędrzejowski.