Impel odda połowę zysku. Inwestorzy się cieszą, a analitycy chwalą spółkę za... przewidywalność.
Grupa Impel, lider dostawców usług outsourcingowych w Polsce, chce przeznaczyć na dywidendę za 2005 r. połowę skonsolidowanego zysku netto, który wyniósł 20,6 mln zł. Na akcję przypadłoby 0,68 zł.
— Grupa może wypłacić dywidendę tylko ze środków zarobionych przez giełdowy Impel, który w 2005 r. miał 13 mln zł zysku netto — mówi Piotr Paliło, dyrektor do spraw relacji inwestorskich grupy.
Za 2004 r. grupa nie wypłaciła dywidendy.
— Wyniki osiągnięte w 2005 r. pozwalają nam spełnić oczekiwania inwestorów i wynagrodzić im trudny 2004 r. — mówi Grzegorz Dzik, prezes Impela.
Ostateczną wysokość wypłaty grupa uzależnia od decyzji walnego zgromadzenia akcjonariuszy oraz ostatecznego skonsolidowanego wyniku netto za 2005 r.
— Potwierdzenie wyników nastąpi najpóźniej w połowie maja, kiedy opublikujemy wyniki za I kwartał 2006 r. i zaudytowany raport za cały 2005 r. — informuje Piotr Paliło.
Inwestorzy mogą spać spokojnie. Dywidenda prawdopodobnie nie zostanie obniżona. Decyzja walnego jest właściwie formalnością, ponieważ ponad 58 proc. akcji znajduje się w rękach Grzegorza Dzika oraz Józefa Biegaja — prezesa i wiceprezesa Impela.
Wczorajszy komunikat o planowanym podwyższeniu dywidendy nie był dla rynku niespodzianką.
— To oczywiście bardzo pozytywna wiadomość dla akcjonariuszy — komentuje Piotr Banasik, analityk Biura Maklerskiego Banku BPH.
To wiadomość budująca pozytywny obraz spółki.
— Stopa dywidendy sięgnie 4 proc. przy dzisiejszym kursie. To może nie jest dużo, jednak na więcej nie można było liczyć. Impel powrócił do dobrej tradycji wypłacania dywidendy i realizuje prognozy zysków, co umacnia opinie o nim jako spółce przewidywalnej — mówi Robert Kurowski, analityk Amerbrokers.