Najbardziej boli cios od kolegów

opublikowano: 13-03-2017, 22:00

Powodem rozdmuchania rządowej propagandy przeciw reelekcji Donalda Tuska jest ustne skazanie go przez Jarosława Kaczyńskiego na eliminację ze sceny politycznej.

Echa brukselskiego szczytu Rady Europejskiej (RE) nie milkną i będą pobrzmiewały jeszcze długo. Techniczna w gruncie rzeczy decyzja 27 szefów państw/rządów o przedłużeniu naszemu byłemu premierowi posady organizatora ich szczytów urosła w Polsce — ale tylko w Polsce — do rangi starcia historycznego. Powodem rozdmuchania rządowej propagandy przeciw reelekcji Donalda Tuska jest ustne skazanie go przez Jarosława Kaczyńskiego na eliminację ze sceny politycznej — kiedyś krajowej, a obecnie także europejskiej. Niestety dla prezesa, ten wyrok jest niewykonalny i do 30 listopada 2019 r. były premier pozostanie protokolarnie równy stanem prezydentom i królom.

Liczba ochroniarzy, w których otoczeniu Donald Tusk i Jean-Claude Juncker idą nawet w zamkniętym biurze prasowym, potwierdza, że zajmują w UE stanowiska odpowiadające prezydentowi i premierowi.
Zobacz więcej

Liczba ochroniarzy, w których otoczeniu Donald Tusk i Jean-Claude Juncker idą nawet w zamkniętym biurze prasowym, potwierdza, że zajmują w UE stanowiska odpowiadające prezydentowi i premierowi. Bloomberg

W poczuciu bezsiły władcom kraju pozostaje kąsanie brukselskiego wroga. Najnowszym przykładem stał się absurdalny termin wezwania byłego premiera przez wojskową komórkę Prokuratury Okręgowej w Warszawie na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie o współpracę antyterrorystyczną polskiego kontrwywiadu ze służbami rosyjskimi. Otóż przewodniczący RE obligatoryjnie uczestniczy w sesjach Parlamentu Europejskiego (PE), których kalendarz publikowany jest z wyprzedzeniem… rocznym. Konkretna agenda posiedzenia znana jest zaś miesiąc wcześniej.

W środę 15 marca w godzinach 9–12 odbywa się w PE debata priorytetowa na temat szczytu z 9–10 marca oraz przyszłej deklaracji rzymskiej. W związku z tym pytanie retoryczne brzmi: czy wysłanie przez prokuraturę 1 marca (z dwutygodniowym wyprzedzeniem) do Donalda Tuska wezwania na przesłuchanie w Warszawie 15 marca to tylko urzędnicza bezmyślność, czy jednak prowokacja. Prokuratorzy powinni oswoić się z myślą, że to oni muszą ustawić się w kalendarzowej kolejce do przewodniczącego, a także że przesłuchanie odbędzie się w Brukseli. Czysto poznawczo wizytę w nowym gmachu o nazwie Europa szczerze polecam.

Od ponad roku rządowa narracja zdecydowanie różnicuje unijne instytucje na złe i dobre. Kosmopolityczne i wraże wobec PiS są wspomniany już PE oraz Komisja Europejska, a także działająca w porozumieniu z nimi Komisja Wenecka, będąca przecież organem całkowicie odrębnej organizacji — Rady Europy. Jako swojska i przyjazna przedstawiana była natomiast Rada Europejska, czyli kolegialna głowa wspólnoty, będąca reprezentacją upodmiotowionych państw członkowskich. W przygotowanym przez polski rząd, a przyjętym 2 marca w Warszawie przez premierów Grupy Wyszehradzkiej wspólnym oświadczeniu przed 60. urodzinami wspólnoty nieprzypadkowo spośród instytucji unijnych wymieniona została jedynie RE, a wszystkie kosmopolityczne demonstracyjnie wygumkowano. Autorzy zapewne liczyli, że na jej czele obsadzą Jacka Saryusza-Wolskiego, którego kandydatura na szczycie prawnie w ogóle nie istniała.

Propaganda władzy po przegranym szczycie wciąż odgrywa zdartą płytę, że cios zadały interesowne unijne elity. A przecież eurokracja rezydująca przy brukselskim rondzie Schumana z nokautem 27:1 nie miała nic wspólnego. Rozkaz prezesa nadział się na kontrę zjednoczonych unijnymi zasadami prezydentów/premierów, zjeżdżających się do Brukseli raz na kwartał na mniej więcej dobę. Są ani lepsi, ani gorsi od prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej. Tylko po prostu pokazali, na czym polega solidarność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu