Najczęściej poszukiwanymi pracownikami są informatycy
Internetowe serwisy pracy trafiają do około 3 milionów polskich internautów. Medium to zdobywa sobie ważną pozycję na polskim rynku rekrutacyjnym. Najczęściej poszukiwani są przedstawiciele branży informatycznej, ale na stronach WWW pojawiają się też oferty dla prawników i lekarzy.
Rekrutacja pracowników za pośrednictwem portali i serwisów internetowych jest usługą, która na polskim rynku pojawiła się dwa lata temu. Pomimo tak krótkiej historii, metoda ta zdobyła sobie już zarówno gorących zwolenników, jak i zdeklarowanych przeciwników.
Rekrutacja przez Internet jest alternatywną metodą pozyskiwania informacji z rynku.
— Istnieją trzy sposoby pozyskiwania personelu pracowniczego. Pierwszym i najstarszym jest selekcja za pomocą ogłoszenia prasowego. Drugą metodą jest executive search, dokonywany za pośrednictwem konsultantów z biur doradztwa personalnego. Wadą takiego rozwiązania jest niestety cena. Rekrutacja kadr przez Internet jest formą najskuteczniejszą, gdyż najtańszą — twierdzi Mariusz Białek, prezes Prosperum.
Internetowe serwisy pracy trafiają do około 3 milionów polskich internautów, w większości mieszkańców dużych miast, wykształconych, z kilkuletnim doświadczeniem zawodowym.
— Co miesiąc odwiedza nas około miliona internautów z całej Europy. Ponad 29 tys. osób jest zarejestrowanych jako użytkownicy pakietu usług Mój Jobpilot, który wspomaga poszukiwanie pracy. Polski serwis Jobpilot po sześciu miesiącach działalności odnotował oglądalność dochodzącą do 300 tys. osób tygodniowo — mówi Alicja Wasilczyk z Jobs & Adverts.
Zdaniem Aleksandry Miziołek, kierownika działu rekrutacji FPL Consultants, rekrutacja przez Internet nie jest dobrą metodą wyboru pracowników.
— Komputer może być narzędziem wspomagającym proces rekrutacji, jednak nie zastąpi człowieka. Istnieją co prawda komputerowe programy assessment center, ale dają one wyłącznie wyobrażenie o cechach osobowościowych kandydata na dane stanowisko, nie wskazują poziomu umiejętności merytorycznych — uważa Aleksandra Miziołek.
Najtaniej w sieci
Poszukujący zatrudnienia za pośrednictwem internetowych serwisów pracy zwykle nie płacą za umieszczenie swoich danych w bazie serwisu. Za korzystanie z usług tego medium płacą natomiast firmy, jednak cena miesięcznego abonamentu nie jest wygórowana.
— Nasz serwis nie zajmuje się wyłącznie sprawami rekrutacji. Firmy korzystające z naszych usług opłacają miesięczny abonament w wysokości od 750 do 1050 USD (3225-4515 zł), w zależności od czasu korzystania z serwisu — wyjaśnia Mariusz Białek.
— Korzystanie z usług doradcy personalnego, chociaż skuteczne, jest drogie. Stawka za wykonanie takiej usługi przez konsultanta stanowi często trzykrotność pensji pracownika, którego firma chce zatrudnić. Dlatego poszukiwanie kandydatów na dane stanowisko w sieci jest dla pracodawców metodą znacznie bardziej opłacalną — mówi Rafał Szczepanik, wiceprezes Communication Partners.
Najczęściej poszukiwani
Z badań wynika, że najczęściej poszukiwanymi pracownikami za pośrednictwem sieci są informatycy i przedstawiciele branży telekomunikacyjnej (37 proc.).
— Firmy poszukują kandydatów na stanowiska zinformatyzowane za pośrednictwem Internetu, gdyż to medium jest bliskie wykonywaniu tego typu zawodów, jak np. administrator sieci. Poszukiwani są też finansiści, handlowcy, ale też prawnicy i lekarze — mówi Mariusz Białek.
— Miesięcznie trafia do nas około 2 tys. różnych ofert pracy. Nie jesteśmy co prawda w stanie stwierdzić, ile osób za naszym pośrednictwem znalazło zatrudnienie. Najczęściej poszukiwani są pracownicy branży informatycznej. Internet nie będzie natomiast dobrym źródłem informacji o rynku pracy dla superspecjalistów — twierdzi Rafał Szczepanik.
Ostatnie badania wykazały, że dostęp do Internetu ma już 5,2 mln Polaków. Nadal jednak znacznie bardziej popularną metodą rekrutacji są ogłoszenia prasowe. Pewną wskazówką w ocenie polskiego rynku rekrutacyjnego mogą być zmiany, jakie nastąpiły w tej dziedzinie w Skandynawii i Niemczech.
— W państwach tych w ciągu ostatnich lat około 80 proc. obszaru selekcyjnego przeniosło się do Internetu. W Polsce też można zaobserwować zmiany. Firmy coraz częściej decydują się na metodę dwutorową, czyli za pośrednictwem Internetu i ogłoszeń prasowych — dodaje Mariusz Białek.
Marlena Kaczmarek