Najgorętsze nazwiska na rynku sztuki

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 15-01-2021, 15:59

Rok 2020, jak podkreśla DA Agra Art, zmienił skalę rynku: z taterników staliśmy się alpinistami. Jeśli w tym roku przyszłaby korekta, nie będzie przecen jak na giełdzie, kiedy po hossie przychodzi bessa. Inwestycjom w sztukę będzie też sprzyjać inflacja.

Andrzej Kapusta:
Andrzej Kapusta:
„Oddech XXIII”, 1998 r.
materiały prasowe

Prosperity na rynku sztuki nie oznacza, że każdy kupiony obraz przyniesie krocie. Warto więc wiedzieć, jak inwestować, na co patrzeć i na jakie nazwiska stawiać, choć trudno wytypować artystów młodego pokolenia, którzy mają szanse odnieść sukces na miarę Piotra Uklańskiego, bo – jak mówi Paweł Kowalewski, malarz i profesor ASP – niczym się to nie różni od typowania najbardziej zyskownych akcji na rynku amerykańskim. Nie ma jednak wątpliwości, że takich artystów jest w Polsce wielu. Mają też szanse osiągnąć nawet większy sukces niż ich poprzednicy, ponieważ mają nieporównywalnie lepsze warunki do rozwoju kariery.

– Mają świat u stóp, mogą podróżować, są wykształconymi Europejczykami, myślą biznesowo i światowe galerie są dla nich dostępne – podkreśla Paweł Kowalewski.

Sztuka w sieci

Arkadiusz Ruchomski:
Arkadiusz Ruchomski:
„Puls brzozy”, 2017 r.
materiały prasowe

Aukcje Młodej Sztuki są organizowane od 12 lat. Wielu artystów zostało zapomnianych, ale wielu zbiera dzisiaj laury nie tylko w Polsce – czasem nawet częściej za granicą.

– Prezentowaliśmy wtedy prace m.in Lecha Batora, który od tego czasu odniósł duży sukces. Dziś jest rozchwytywany przez kolekcjonerów, także zagranicznych. Miłośnik sztuki z Monako zdecydował się na kupno naraz 70 jego płócien. W 2018 r. w St. Moritz w Szwajcarii prace Batora były prezentowane w Art Jed Gallery obok obrazów Damiena Hirsta, jednego z najlepiej sprzedających się współczesnych artystów – mówi Jan Koszutski, wiceprezes Desy Unicum.

Nie każdy artysta ma szanse trafić do renomowanej zagranicznej galerii, ale czynników na zaistnienie artysty jest wiele.

– Czasem o dynamicznym rozwoju kariery decyduje jedna ważna wystawa, zwycięstwo w konkursie, włączenie jakiejś pracy konkretnego artysty do powszechnie znanej kolekcji publicznej lub prywatnej. Czasami te czynniki się sumują, czasami nie. Bezpieczniej jest stawiać na tych twórców, którzy są zdeterminowani i bardzo aktywni, niż na takich, którzy tworzą w zaciszu pracowni i czekają na odkrycie – mówi Dilan Abdulla z Galerii Modern Sopockiego Domu Aukcyjnego.

Wtóruje mu Paweł Kowalewski, podkreślając wagę samopromocji.

– Młody artysta powinien wiedzieć, jak wykorzystać happening, zdarzenie w swoich działaniach artystycznych. Dziś wszyscy pamiętamy zaatakowanie szablą „Nazistów” Piotra Uklańskiego przez Daniela Olbrychskiego. „Mona Lisa” Leonarda da Vinci też stała się naprawdę sławna wtedy, kiedy została skradziona. Takie zdarzenie nadaje dziełu sztuki zupełnie nowy wymiar, zaczyna być ono warte więcej – przekonuje.

– Od początku XXI w. najważniejszą rzeczą było to, czy taki artysta w odpowiednim momencie spotka właściwego kuratora. Światowe kariery polskich artystów to kariery osób dostrzeżonych przez Andę Rottenberg, Łukasza Gorczycę i Michała Kaczyńskiego czy Joannę Mytkowską i Adama Przywarę – mówi Agnieszka Gniotek, założycielka i prezes galerii i domu aukcyjnego Xanadu.

Maciej Gąbka:
Maciej Gąbka:
„Untitled” (fotografie), 2017 r.

Rynek się jednak zmienił. Świat się stał bardziej skomercjalizowany i bardziej internetowy.

– Teraz wielkie kariery mogą robić internatowe osobowości i artyści, których merytorycznie wspierać będą galerzyści przez media elektroniczne, dzielący się wiedzą, budujący zaufanie i komunikujący się w prosty i interesujący sposób. To zmiana oczekiwań, które pandemia tylko przyspieszyła. Nie stawiam tu na gwiazdy jednego sezonu czy internetowych celebrytów. Kariery z TikToka nigdy nie będą karierami w świecie sztuki – podkreśla Agnieszka Gniotek.

Jej zdaniem świadomie budowana marka osobista będzie stymulowała największe kariery i promowała też tych, którzy są z nią powiązani. Takimi markami osobistymi mogą być sami artyści, ale najprawdopodobniej będą to przede wszystkim galerzyści, marszandzi, kolekcjonerzy, krytycy i art advisorzy.

– Rynek sztuki najnowszej w Polsce jest podzielony na galeryjny i aukcyjny, które czasami się przenikają. Na jednym i drugim pojawiają się ciekawe artystki i ciekawi artyści. Twórczość jednych i drugich ma szansę stać się dobrą lokatą na przyszłość. Na pewno warto zwracać uwagę na oryginalność, na coś, co odróżnia jednego artystę od innych. Ktoś, kto wyprzedza innych w swoich artystycznych dążeniach, ma dużą szansę na wybicie się w przyszłości – tłumaczy Dilan Abdulla.

Trzy kroki do inwestycji

Bartosz Kokosiński:
Bartosz Kokosiński:
„Bez tytułu”, 2015 r.
materiały prasowe

Domy aukcyjne nie ukrywają, że w ubiegłym roku pojawiło się wiele osób chętnych do inwestowania w sztukę, choć czasem o sztuce niewiele wiedzą. Agnieszka Gniotek radzi więc, by zakup poprzedzili kilkoma lekturami.

– Warto wnikliwie przeczytać historię sztuki powojennej w Polsce i tropić zjawiska. Zjawiska właśnie, a nie pojedynczych twórców. Potem to oczywiście przyniesie popyt na konkretne dzieła i konkretnych artystów, ale uważam, że żyjemy w dobie storytellingu i jeśli jest jakaś historia do opowiedzenia, to będzie nośnikiem zainteresowania i sukcesu rynkowego pojedynczych twórców – wyjaśnia właścicielka Xanadu.

Wskazuje na Grupę Wprost, radzi zainteresować się kręgiem Galerii Krzywego Koła i mniej wylansowanymi twórcami Galerii Foksal oraz środowiskiem Repassage i twórczością rzeźbiarzy szkoły sopockiej.

Zdaniem Iwony Wojnarowicz, prezes Libra DA, na pewno warci uwagi są również artyści grupy Potencja.

– Skierowałabym także uwagę na krakowskich artystów pokolenia lat 80. – dodaje.

Ziemowit Kmieć:
Ziemowit Kmieć:
„Żaluzja”, 2019 r., olej, płótno.
materiały prasowe

Agnieszka Gniotek przed podjęciem decyzji o inwestowaniu w sztukę proponuje ćwiczenie do wykonania online lub w realu, kiedy otwarte zostaną muzea.

– Trzeba odwiedzić wystawy stałe sztuki współczesnej we wszystkich muzeach narodowych w Polsce oraz Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum im. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy i Muzeum Śląskie w Katowicach. Spisać nazwiska permanentnie pokazywanych tam artystów i porównać z listą stu najdrożej sprzedawanych twórców współczesnych roku 2020. Tych, których nie ma w setce, można się w niej niedługo spodziewać – przekonuje.

– Warto też obserwować narodowe konkursy malarstwa, Bielską Jesień, konkurs Hestii – to tam przejawiają się najnowsze i najciekawsze debiuty – radzi Iwona Wojnarowicz.

Polecani i niedoszacowani

Dorota Nieznalska:
Dorota Nieznalska:
„Wieniec mistyczny”, 2007-08 r.
materiały prasowe

Rynkiem sztuki rządzą też mody. Agnieszka Gniotek zwraca uwagę na powrót zainteresowania ekspresją, dlatego radzi zwrócić uwagę na Kacpra Woźnego, Darię Pyrchałę, Aleksandrę Modzelewską, Izabelę Lewkowicz czy Tymona Tryznę z najmłodszego pokolenia, a ze średniego na Agatę Czeremuszkin-Chrut i Joannę Pałys.

Katarzyna Marciniak z działu sztuki współczesnej DA Rempex poleca też przyjrzenie się sztuce Jakuba Słomkowskiego.

– Po kilku latach przerwy, kiedy artysta rozwijał się również w innych dziedzinach, takich jak muzyka, powraca z nowymi koncepcjami. Nie przestał tworzyć ani przez chwilę. Wystawy w Bazylei, w warszawskich galeriach i pojawienie się na kilku aukcjach w Polsce nie pozwalają o nim zapomnieć. Mam nadzieję, że jego konsekwencja i determinacja pozwoli mu zająć coraz więcej miejsca na polskim rynku – mówi ekspertka Rempeksu.

– W pokoleniu profesorskim warto poznać Macieja Bieniasza, Andrzeja Tobisa, Stanisława Korykę i Ewę Zawadzką. Jest też wielu wybitnych twórców, którzy obecnie mają po 70-80 lat i nigdy nie nauczyli się w odpowiedni sposób funkcjonować na rynku sztuki – dodaje szefowa Xanadu.

Podkreśla, że ciągle tworzą, ale żyją przede wszystkim z uczenia nowych pokoleń artystów.

– Na rynku ich prac prawie nie ma. Pojawiają się w momencie, kiedy czas dla nich będzie już skończony. Wtedy rynek będzie lansował nowe nazwiska i windował ceny do bardzo wysokich kwot. Warto tych twórców zauważyć wcześniej, choć współpraca z nimi jest zwyczajnie trudna – śmieje się Agnieszka Gniotek.

Magdalena Starska:
Magdalena Starska:
„Mniejsi od grzybni”, 2018 r.
materiały prasowe

Katarzyna Marciniak uważa, że rynek czeka również na odważnych inwestorów.

– Prace konceptualne, instalacje, performance’y – to napędza zagraniczne galerie. W Polsce niestety ten obszar jest jeszcze niesprzedawalny, choć dzięki niemu wolność wypowiedzi artystów jest większa – twierdzi marszandka sztuki współczesnej w Rempeksie.

Podkreśla, że artyści ci nie tworzą dla sprzedaży – robią to z potrzeby sztuki, samorozwoju.

– Jest to moment inwestowania w odważne prace młodych artystów bazujących na koncepcie, którzy w czasie pandemii oddali się swojej sztuce – takich jak Michał Rejner, którego prace oparte są na jednej myśli inspirowanej otaczającym go światem. Jego dzieła były dotychczas kolekcjonowane głównie przez zagranicznych inwestorów, ale liczę, że Polski rynek wkrótce go doceni – mówi Katarzyna Marciniak.

Wspomina też Bartka Kokosińskiego, który jako artysta pojawia się na rynku aukcyjnym, ale przy tym nie zapomina o przyjemności z tworzenia instalacji, często przemieniając wnętrza galerii w nową płaszczyznę ekspozycyjną dla swoich wizji.

– Tak rozległe postrzeganie sztuki pozwala mu zaistnieć zarówno na rynku kolekcjonerskim, jak w przestrzeniach znakomitych galerii w całej Europie – podkreśla ekspertka Rempeksu.

Za artystów wartych uwagi uważa też Ziemowita Kmiecia i Andrzeja Kapustę.

Ryzykowna gra

Jakub Słomkowski:
Jakub Słomkowski:
„Blue”, 2010 r.

Nie oznacza to, że słabnie zainteresowanie klasykami, czego bardzo dobrym przykładem, jak mówi Konrad Szukalski, wiceprezes Agry Art, jest sprzedaż obrazu Jerzego Nowosielskiego „Monografia nieznajomej” z 1978 r. wylicytowanego za 510 tys. zł czy Tadeusza Kantora „Emballage” z 1966 wylicytowanego za 370 tys. zł, co z opłatami aukcyjnymi daje znacznie wyższe kwoty.

– Pewniakami na aukcjach były również prace Edwarda Dwurnika, którego łatwo rozpoznawalny styl cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem klientów galerii i domów aukcyjnych. Podobna popularność towarzyszy twórczości Jerzego Dudy-Gracza, którego obrazy w tym roku osiągnęły ceny znacznie wyższe niż w poprzednich latach. Przykładem może być sprzedana w październiku „Fantazja tatrzańska” z 1994 r., która uzyskała cenę z opłatami aukcyjnymi 276 tys. zł, a w grudniu obraz „Miss '50-'80”, 1983-84, został wylicytowany za 164 tys. plus opłaty aukcyjne – wymienia Jolanta Krasuska, ekspertka sztuki współczesnej w Agrze Art.

Michał Rejner:
Michał Rejner:
„It was too fast”, 2020 r.
Marcelina Zagrodnik

W Agrze również oprócz nowych kolekcjonerów pojawili się inwestorzy.

– Z naszej perspektywy nie ma pewniejszej lokaty niż dzieło sztuki. Ale pod pewnymi warunkami – zaznacza Monika Bryl, współautorka najnowszego raportu Agry o rynku sztuki i jego perspektywach.

– Pamiętajmy, że są to lokaty długoterminowe, co najmniej kilkuletnie, o niskiej płynności. Jak przy każdej innej lokacie istnieje tu także ryzyko. Może nim być np. zakup falsyfikatu lub nietrafiona inwestycja. A zatem jeśli myślimy o inwestowaniu na rynku sztuki, pamiętajmy, że nieodzowna jest tu pogłębiona wiedza na temat mechanizmów rynku, a przede wszystkim umiejętność oceny i wyceny dzieł sztuki i analizy notowań aukcyjnych. Nie każde dzieło ma taki sam potencjał inwestycyjny. Sztuką jest taki obiekt znaleźć – podkreślają Monika Bryl i Konrad Szukalski.

Paweł Kowalewski również przestrzega przed kupowaniem nagłaśnianych nazwisk, które nie znajdują się w żadnych uznanych kolekcjach, a są marketingowo windowane przez komercyjne galerie.

– Bo rzeczywiście można zostać z kawałkiem zamalowanego płótna, z którym później nie wiadomo co zrobić – podsumowuje.

Michał Rejner:
Michał Rejner:
„On the meeting”, 2019 r.
Marcelina Zagrodnik
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane