Wszystko wskazuje, że kwartał zakończy się najgorszym wynikiem dla indeksu S&P500 od trzeciego kwartału 2011 r. Choć indeks S&P500 zyskuje w środę 1,5 proc., to jednak od początku lipca utrzymuje się na 7,3-procentowym minusie. Po ponad dwóch godzinach handlu grupujący blue chipy Dow Jones rośnie o 1,4 proc., a technologiczny Nasdaq zwyżkuje o 1,7 proc. Najlepiej radzą sobie branże, które w ostatnich tygodniach dotknęła najbardziej dotkliwa przecena: paliwowa i materiałowa oraz ochrony zdrowia.
- To najgorszy kwartał od czterech lat. Myślę, że gospodarka amerykańska jest na dobrej drodze, więc w ostatnich trzech miesiącach roku akcje powinny odwrócić złą passę – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Andrew Brenner, dyrektor w biurze maklerskim National Alliance Capital Markets.
Z kapitalizacji globalnych rynków akcji w ciągu ostatnich trzech miesięcy wyparowało 11 mld USD. Mimo to optymistycznie nastrajał ostatni raport Borisa Rjavinskiego, stratega banku UBS. Według jego obliczeń przed końcem kwartału zarządzający globalnymi funduszami emerytalnymi mieli zwiększyć zaangażowanie na rynkach akcji o 21-26 mld USD, co miało związek z potrzebą ich rebalansowania. Udaną sesję za sobą mają tymczasem indeksy europejskie. Frankfurcki DAX wzrósł o 2,2 proc., paryski CAC40 poszedł do góry o 2,6 proc., a warszawski WIG zyskał 1,2 proc.
