Najlepiej zwolnić przy czekoladzie

opublikowano: 18-12-2020, 15:00

Pomysł na Chocolate Story narodził się w warszawskich wieżowcach. Założyciele firmy opowiadają, jak informatykę zamienili na produkcję słodyczy.

Słodki wybór
Słodki wybór
Manufaktura Czekolady Chocolate Story produkuje m.in. tabliczki czekolady, pralinki, draże, listki i narzędzia czekoladowe ze starannie wyselekcjonowanych ziaren kakaowca pochodzących z różnych zakątków świata – wymienia Krzysztof Stypułkowski, współwłaściciel firmy.
materiały prasowe

Tomasz Sienkiewicz i Krzysztof Stypułkowski założyli Manufakturę Czekolady Chocolate Story w 2009 r. Pomysł na biznes okazał się hitem – przez 11 lat działalności firma zdobyła sporą rozpoznawalność wśród amatorów słodyczy w Polsce i za granicą. Jej historia zaczęła się jednak niepozornie, bo... od spotkania klasowego zorganizowanego z okazji dziesięciolecia matury.

– Zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak wygląda nasze życie zawodowe, w jakim miejscu się znajdujemy i przede wszystkim – czy nas to satysfakcjonuje – wspomina Tomasz Sienkiewicz, współzałożyciel firmy.

Krzysztof Stypułkowski dodaje, że obydwaj pracowali wówczas jako informatycy w korporacjach. Przyznaje, że zarobki i pozycja były dobre, jednak to nie była droga do zawodowego spełnienia.

– Spędzaliśmy długie godziny w warszawskich wieżowcach, gdzie przy ekspresie do kawy spotykaliśmy ludzi, którzy kiedyś mieli marzenia, ale nigdy ich nie zrealizowali. Zgodnie doszliśmy do wniosku, że wyścig szczurów nie jest dla nas i czas najwyższy to zmienić – twierdzi Krzysztof Stypułkowski.

Z wielu pomysłów najciekawszym okazała się produkcja czekolady. Wspólnicy doszli do wniosku, że będzie to prawdziwa czekolada, tworzona od podstaw, czyli od ziarna kakaowca po tabliczkę.

Biznes od podstaw

materiały prasowe

Własna firma pochłonęła ich bardzo szybko, lecz początki nie były łatwe. Krzysztof Stypułkowski z uśmiechem przyznaje, że w ogóle się nie znał na produkcji czekolady.

– To był 2009 r., więc trend bean to bar, czyli produkcja czekolady od ziarna do tabliczki, prawie w ogóle nie istniał. Stwierdziliśmy jednak, że jeśli w ogóle da się to zrobić, właśnie my to zrobimy – mówi Krzysztof Stypułkowski.

Manufaktura Czekolady Chocolate Story była pierwszą firmą w Polsce, produkującą czekoladę bean to bar. Tomasz Sienkiewicz uważa, że teraz założenie takiego biznesu jest o wiele łatwiejsze, gdyż można się posiłkować wieloma publikacjami, a nawet filmami na YouTube. Twórcy manufaktury takich możliwości nie mieli.

– Dużo czytaliśmy o poszczególnych etapach produkcji czekolady w książkach z zakresu żywienia człowieka, a także w „The Science of Chocolate” autorstwa S. T. Becketta. Z perspektywy czasu myślę, że w realizacji celu pomogło nam też wykształcenie techniczne, które sprawia, że każdy problem wydaje się tylko kolejnym wyzwaniem do rozwiązania – mówi Tomasz Sienkiewicz.

Zaczynali ze stosunkowo małym budżetem zebranym z oszczędności. W trzecim roku rozwoju firmy dołączył do nich inwestor. Później pozyskali też dotacje unijne.

– Łącznie w firmę zostało zainwestowanych około 2,7 mln zł – wylicza Krzysztof Stypułkowski.

Czekoladowe trendy

materiały prasowe

Firma może się już pochwalić pokaźnymi wynikami finansowymi. Przychody w 2019 r. wyniosły 5,8 mln zł netto, a rok wcześniej prawie 4,4 mln zł. W ostatnich latach rośnie również zysk netto, który w 2017 r. wyniósł 151 tys., rok później 332 tys. zł, a w 2019 r. osiągnął wartość 349 tys. zł.

– Fabryka mieści się w podwarszawskich Łomiankach, natomiast lokale własne w Warszawie i Łodzi. Manufaktura Czekolady Chocolate Story prowadzi również warsztaty dla dzieci i dorosłych, osób indywidualnych, instytucji i firm, na których można skomponować własną tabliczkę czekolady z ulubionymi dodatkami – mówi Tomasz Sienkiewicz.

Przez lata rozszerzył się zasięg manufaktury, wypracowano też nowe marki. W 2017 r. do firmy dołączył Marcin Parzyszek, menedżer z ponad 20-letnim doświadczeniem na rynku słodyczy.

– Poza tabliczkami czekolady Chocolate Story produkuje m.in. pralinki, draże, listki i narzędzia czekoladowe. Wszystkie produkty są wyrabiane ze starannie wyselekcjonowanych ziaren kakaowca pochodzących z różnych zakątków świata – wymienia Krzysztof Stypułkowski.

materiały prasowe

Sporą przewagą firmy jest też sposób pakowania produktów – co ciekawe, oryginalnie opakowane czekolady trafiają nawet do Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Japonii i USA.

– Stworzone przez nas opakowania umożliwiają jak najlepsze zaprezentowanie produktu – który do złudzenia przypomina np. zardzewiały młotek albo elektroniczny zegarek – a także jego dłuższe bezpieczne przechowywanie – twierdzi Krzysztof Stypułkowski.

Tomasz Sienkiewicz wspomina, że kiedy zaczynali, mieli jedną maszynę do wyrabiania czekolady o maksymalnym załadunku 25 kg. Teraz tych maszyn jest więcej, w tym dwie o załadunku 500 kg.

– Jesteśmy w stanie zrobić nawet 100 tysięcy tabliczek w miesiącu – chwali się Tomasz Sienkiewicz.

Nowe kroki

materiały prasowe

Manufaktura Czekolady widzi spory potencjał na rynku. Pokazała to także akcja crowdfundingowa, w której na nowy projekt – Las Vegan’s – pozyskano prawie 1 mln zł.

– Chcemy wprowadzić na polski rynek wegańską czekoladę Bio&Eco.; Innowacyjność tego pomysłu polega na wykorzystaniu jedynie ekologicznych surowców, zarówno przy produkcji czekolady wegańskiej, jak i opakowań, w których będzie sprzedawana – ujawnia Tomasz Sienkiewicz.

Rozszerzy się też współpraca biznesowa, bo pojawia się coraz więcej chętnych zza granicy na produkty firmy. Obiecująco wygląda również sprzedaż przez internet. Manufaktura nie boi się wyzwań i tworzy np. czekolady perłowe – porcelana blanca Mexico.

– Powstają ze szlachetnego i trudno dostępnego ziarna criollo. Stanowi ono zaledwie 5 proc. światowej produkcji. Są to odmiany niezwykle doceniane i poszukiwane przez koneserów – wyjaśnia Tomasz Sienkiewicz.

Założyciele firmy przyznają zgodnie, że podstawą na kolejne lata będzie jedno – rzemieślniczy sposób produkcji. Dla twórców manufaktury liczy się jednak nie tylko czekolada, lecz także emocje, zaskoczenie i uśmiech klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane