Ekstrawagancki Sherlock. Berlińczyk z lat 30. Współczesny elegant. Co ich łączy? Ona: ozdobna, maskująca, elegancka — kamizelka. Zaskoczeni? Niepotrzebnie, bowiem ten związek trwa sinusoidalnie od wielu dekad. Utożsamiana głównie z wyrafinowaniem i klasą, jak w XIX w., kiedy stanowiła nieodłączny (wyróżniający się fakturą, kolorem, połyskiem) element męskiej garderoby wyższych sfer. Zdobiła też wspomnianego Sherlocka Holmesa — bohatera detektywistycznych opowiadań sir Arthura Conan Doyle’a — który był odzwierciedleniem ówczesnej brytyjskiej elegancji. Wtedy kamizelka i mężczyzna byli nierozerwalnym duetem, niemal jak związek monogamiczny. Ktoś pomyśli, że to mało zabawna i pozbawiona adrenaliny stagnacja, ale poprawność socjety jest rzeczą świętą.







Synonim elegancji
Na dużo bardziej wyzwolony flirt pozwalali sobie mężczyźni w szumnych, tanecznych i pełnych pozytywnych wibracji latach 20. i 30. Jak chociażby Wielki Gatsby czy bohaterowieserialu „Babylon Berlin”. Co ciekawe, w drugim przykładzie nadal pozostajemy w sferze obrońców prawa, ponieważ głównym bohaterem serialu był inspektor Gereon Rath. To jednak nie prawo, lecz elegancja i nasza droga przyjaciółka kamizelka znów łączy pracowników administracyjnych, polityków i ludzi dobrze sytuowanych. Tym razem w formie jednorzędowej, będącej elementem trzyczęściowych garniturów, jako integralna całość pod kątem wzoru i koloru.
Ale na zdejmowanie marynarki i ukazywanie kamizelki w pełnej krasie pozwalano sobie jedynie w momentach nieoficjalnych i podczas szalonych klubowych nocy w ówczesnej ekscentrycznej niemieckiej metropolii. Wygląda na to, że rzeczona przyjaźń (albo romans — jak kto woli) kręci się wokół ekranizacji. Świat kina i seriali to bowiem bardzo dobre towarzystwo dla mody i ubrań w ogóle. Nie tylko w produkcjach kostiumowych i stricte osadzonych w epoce.
Skoro kamizelka to synonim elegancji i pewnej świadomości ubraniowej, nie mogło jej zabraknąć (tym razem także dwurzędowej) wśród gangsterów i mafiozów. Ci nie tylko wiedzieli, jak strzelać, zastraszać i rabować, ale dobry ubiór i styl także opanowali na piątkę z plusem. Taki był Clyde Barrow w filmie „Bonnie i Clyde”. Tacy byli dwaj eleganccy cwaniacy o gangsterskim zacięciu z Marsylii w „Borsalino” oraz groźny Al Capone i cała zgraja kolegów po fachu w „Nietykalnych”, a także bohaterowie gangsterskiego klasyka — „Ojca chrzestnego”.
W nowej roli
A dziś? Kto ją nosi i jak wygląda? Dziś nie potrzeba już żadnego odwołania do filmografii. Scenariusz pisze się sam na naszych oczach, bowiem dochodzimy do ewidentnego triumfu i pełnoprawnego zastosowania kamizelki w wydaniu solo. Wcześniej (mimo że nierozłączna) stanowiła głównie dodatek i wyróżnik ubioru albo pozostawała w łączności z trzyczęściowym garniturem. Obecnie kamizelka uwspółcześnia się i doskonale sobie radzi bez marynarki. Nie powoduje już żadnych klasowych ani zawodowych podziałów.
Przyjmuje różne formy i tworzy cały nasz strój, definiując jego charakter od formalnego i eleganckiego po codzienny, niezobowiązujący, a nawet subkulturowy czy rockowy. Wszystko zależy, jaką wybierzemy: jedno- czy dwurzędową, elegancką czy grubszą tweedową, o dekolcie głębokim i owalnym czy trójkątnym. Kamizelki podobnie jak marynarki występują w różnych wariantach kolorystycznych i mają różne wzory: kratę, tłoczenia, jodełkę, pepitkę. Niekoniecznie muszą towarzyszyć koszuli z kołnierzykiem.
Świetnie prezentują się z koszulami ze stójką i (uwaga!) golfami. Rozwiązanie wręcz idealne na nadchodzącą jesień. Dostosowują się zarówno do eleganckiego skórzanego obuwia, zamszowych sztybletów, botków, a nawet białych sneakersów. Synchronizują się także z klasycznymi spodniami i dżinsami. Do tego w sytuacjach zagrożenia potliwością idealnie maskują plamy na koszuli, a do pewnego stopnia ukrywają również lekkie uwypuklenie okolic brzucha. Przyjaciółki, kochanki, partnerki i aktorki idealne. To my przydzielamy im role i sami piszemy ten scenariusz. Dla nich to rola życia, a dla nas — korzyść na długie lata.
MARCIN BRYLSKI
Stylista i dziennikarz, specjalizujący się w dziedzinie mody męskiej. Od ponad 10 lat zawodowo związany z branżą. Kreuje wizerunek osób publicznych: aktorów i muzyków. Stylizuje m.in. dla magazynów „Zwierciadło” i „Elle Man”. Męską garderobę konsekwentnie promuje w Pytaniu na Śniadanie, a profesjonalnie pisze o niej dla Vogue.pl. Esteta i niestrudzony tropiciel nowych rozwiązań oraz ciekawostek modowych. Prywatnie entuzjasta i stały bywalec festiwali filmowych w Polsce.
