
Raport Departamentu Pracy wskazał, że we wrześniu stworzonych zostało poza rolnictwem 136 tys. miejsc pracy. Spodziewano się trochę wyższego wyniku. I choć ogólna stopa bezrobocia spadła do 3,5 proc. najniższego poziomu od 50 lat, to po raz pierwszy od sześciu miesięcy spadła liczba zatrudnionych w przemyśle wytwórczym.
Kolejnym niepokojącym sygnałem była brak wzrostu średniej stawki godzinowej w ujęciu miesięcznym i wyhamowanie je wzrostu w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku.
Trzecim negatywnym czynnikiem był wzrost deficytu w handlu zagranicznym w sierpniu. Wszystkie te elementy, wraz z ostatnimi odczytami wskaźników PMI i ISM musza być dokładnie przeanalizowane przez Fed. Amerykańskie władze monetarne zostały określone przez Alana Ruskina, stratega Deustche Banku jako „zakładnika danych”. W jego opinii, równoważne są argumenty przemawiające zarówno za obniżką stóp, jak i utrzymaniem ich na dotychczasowym poziomie, choć sam twierdzi, że niedotrzymanie oczekiwań rynku na obniżkę stóp procentowych USA o kolejne ćwierć punktu procentowego może być jeszcze bardziej destrukcyjne.
Piątkowej zwyżce w dużej mierze przewodziły walory Apple. Aprecjacja notowań była reakcją na informację, że koncern zwiększy produkcję najnowszych modeli iPhone’a 11.
Powodów do zadowolenia na koniec tygodnia nie mieli posiadacze akcji HP. Kurs zapikował o ponad 9 proc. po tym jak producent komputerów zapowiedział zwolnienie do 16 proc. swoich pracowników będącej częścią planu restrukturyzacyjnego, co kosztować może firmę około 1 mld USD.
Na finiszu sesji indeks DJ IA rósł o 1,42 proc. Wskaźnik S&P500 również zyskiwał o 1,42 proc. zaś technologiczny Nasdaq drożał o 1,40 proc. W skali całego tygodnia DJ IA stracił 0,9 proc. S&P500 zniżkował o 0,3 proc. natomiast Nasdaq zyskał 0,5 proc.