Brazylijski real, waluta która od początku roku umocniła się do dolara o 24 proc., wciąż ma potencjał wzrostowy, ocenia Luiz Fernando Figueiredo, zarządzający, który przewidział jej rajd.

Luiz Fernando Figueiredo, założyciel firmy inwestycyjnej Maua Capital, zapowiedział odbicie notowań reala pod koniec ubiegłego roku, niemal na samym dnie brazylijskiego kryzysu. Między innymi dzięki temu zarządzanemu przez niego funduszowi udało się zarobić od początku roku 16 proc. Choć 24-procentowe umocnienie wobec dolara dało realowi pozycję najlepszej waluty tego roku, specjalista liczy na dalsze zwyżki.
Wszystko dlatego, że przy ujemnym koszcie pieniądza w głównych gospodarkach w Brazylii główna stopa procentowa sięga 14,25 proc., pełniący obowiązki prezydenta Michel Temer zmierza do zrównoważenia finansów publicznych, a gospodarka wychodzi z najgłębszej recesji ostatniego stulecia.
- W miarę jak gospodarka zmierza we właściwym kierunku, jest niemal niemożliwe, żeby do kraju o tak nieprzyzwoicie wysokich stopach procentowych jak Brazylia nie napływał kapitał – powiedział Luiz Fernando Figueiredo agencji Bloomberg.
Według specjalisty kurs dolara spadnie do końca roku do 3,00 BRL, czyli o 6,5 proc. poniżej notowań ze środy. Tego optymizmu nie podziela większość z ankietowanych przez Bloomberga analityków, którzy przeciętnie prognozują umocnienie dolara do 3,5 BRL.
