Najprostsze byłoby poprawienie budżetu

Jacek Zalewski
opublikowano: 2003-10-10 00:00

Ogłoszony wczoraj przez wicepremiera Hausnera rządowy „Program uporządkowania i ograniczenia wydatków publicznych” został namaszczony przez prezydenta Kwaśniewskiego. Przy okazji padło wiele wzniosłych deklaracji o wyzwaniach stojących przed finansami publicznymi, których racjonalizacja powinna stworzyć warunki do przyspieszenia wzrostu i efektywnego wykorzystania funduszy z UE.

Nakreślony w rządowym programie harmonogram zmniejszania się długu publicznego w stosunku do PKB prezentuje się optymistycznie — tyle że dość łatwo się go zapisuje, natomiast trudniej realizuje. Ciekawe, jak te same wykresy obejmujące lata 2003-07 będą wyglądać wtedy, gdy okres ten stanie się już przeszłością. Pytanie nasuwające się automatycznie brzmi: czemuż to rząd konstruuje tak skomplikowane i rozpisane dopiero na przyszłe lata mechanizmy KONSOLIDACJI FISKALNEJ, zamiast pojść ścieżką najkrótszą i wnieść autopoprawkę do projektu ustawy budżetowej na rok 2004. Wystarczyłoby przyciąć wydatki i symetrycznie — deficyt. Niestety, dla finansów III RP, taka oczywistość okazuje się — z powodów politycznych — dla obecnej socjaldemokratycznej ekipy nie do przyjęcia.