Z badania „Cyberbezpieczeństwo firm” zrealizowanego przez EY, Chubb i CubeResearch wynika, że firmy same identyfikują niewiele cyberataków.

- Wciąż zdarza się, że słyszymy, że danej firmy „cyberataki nie dotyczą”. Warto się wtedy zastanowić, czy tak faktycznie jest, czy też może dana firma jest już ofiarą cyberprzestępców, ale jeszcze o tym nie wie – zaznacza Tomasz Dyrda, dyrektor w Dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY.
Co istotne, dwie trzecie respondentów uważa, że to pracownicy są najsłabszym ogniwem organizacji pod względem podatności na cyberataki – sądzi tak 64 proc. ankietowanych. Z drugiej jednak strony przedsiębiorcy nie inwestują zbyt wiele w szkolenia w tym zakresie.
- Badanie pokazuje, że przeszkolenie z zakresu bezpieczeństwa IT, przyjęcie na siebie odpowiedzialności za przestrzeganie zasad i odświeżanie wiedzy nie wystarcza. Listy trywialnych haseł, pokazujące ignorowanie podstawowych zasad ich tworzenia, lekceważenie zaleceń i procedur szyfrowania danych, otwieranie maili phishingowych – to tylko ułamek błędów, które popełniają ludzie, a jednocześnie użytkownicy urządzeń i systemów IT – ostrzega Tomasz Dyrda.
Wśród przyczyn cyberzagrożeń wymieniani są również hakerzy (wskazuje na nich 57 proc.) oraz przestarzałe oprogramowanie (40 proc.).
- Wiele firm wskazuje, że boryka się z incydentami polegającymi na utracie danych, co może prowadzić do wniosku, że firmy nie radzą sobie również z tworzeniem kopii zapasowych kluczowych zasobów informatycznych. Patrząc na wyniki badania wydaje się, że konieczne są intensywne zmiany w podejściu polskich firm do kwestii bezpieczeństwa systemów informatycznych – mówi Aleksander Ludynia, menedżer w Zespole Zarządzania Ryzykiem Informatycznym EY.
Raport pokazuje również, że firmy nadal korzystają z przestarzałego oprogramowania antywirusowego. Aby się uchronić, przedsiębiorcy najczęściej sięgają po programy antywirusowe (93 proc. wskazań) i zapory sieciowe (89 proc.).