Rozpoczął się wyścig o zamówienia dla szkół. W przetargach wystartował Dell, ale polskie firmy przebiły go cenowo.
Resort edukacji zapowiedział, że ma w tym roku aż 150 mln zł na pracownie internetowe dla szkół. Dodatkowo będzie się starał o 300 mln zł z funduszy europejskich. Nic dziwnego, że przetargi na dostawę sprzętu do pracowni wzbudzają spore zainteresowanie.
Wczoraj upłynął termin składania ofert w dwóch pierwszych przetargach — na regiony obejmujące województwa: wielkopolskie, zachodniopomorskie, lubuskie, łódzkie i dolnośląskie. W obu wpłynęło po 7-8 ofert, a najtańsze złożyły Comarch i Ogólnopolska Fundacja Edukacji Komputerowej (OFEK), którzy zaproponowali sprzęt marki zmierzającej na giełdę warszawskiej firmy NTT. Jeżeli oferty nie zostaną wykluczone ze względów formalnych, to te firmy podpiszą umowę z resortem. Otwarcia ofert firmy oczekiwały z niepewnością, gdyż nie wiadomo było, czy w przetargu nie pojawią się mniejsze firmy (tzw. drobni składacze), ponieważ po raz pierwszy w tym roku ministerstwo nie wymagało certyfikatów ISO.
— Obawy o start mało wiarygodnych oferentów były niesłuszne, a propozycje złożyły znane firmy — mówi osoba zbliżona do przetargu.
Poza Comarchem i OFEK w przetargu pojawiły się takie firmy, jak Prokom czy Emax. Nie sprawdziły się obawy, że o zwycięstwo mocno cenowo powalczy Dell (oskarżany przez Optimusa o dumping), który co prawda jako jedyny z dużych koncernów wystartował w przetargu, ale z cenami o ponad 1 mln zł wyższymi niż najtańsi z oferentów.
Pozostałe oferty na dostawę komputerów w kolejnych regionach resort edukacji zbierze w ciągu najbliższych dni. W sumie przetargów jest dziewięć.