Zapytaj energetyka o wizję na 2017 r., a zawsze usłyszysz to samo: zależy od rynku mocy. Ten nowy i dopiero projektowany system wsparcia dla energetyki konwencjonalnej stanowi o być albo nie być polskich elektrowni węglowych, a także powiązanych z nimi kopalni. Łatwo z nim nie będzie.
Co nam zatwierdzi Komisja
Ustawa o rynku mocy jest dopiero na etapie projektu, który w grudniu przeszedł ekspresowe konsultacje społeczne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pierwsza aukcja na wsparcie zostanie przeprowadzona na przełomie 2017 r. i 2018 r. Nie wszyscy wierzą w realizację tego planu. Przykładowo, fundacja ekologiczna Client Earth jest przekonana, że projekt nie uzyska notyfikacji Komisji Europejskiej, która niechętnie patrzy na wspieranie węgla, a ponadto promuje rozwiązania regionalne, angażujące więcej niż jeden kraj. Polskich polityków i energetyków czekają więc w Brukseli trudne negocjacje. Mimo tych trudnych perspektyw państwowe firmy energetyczne zamierzają inwestować w nowe bloki węglowe. Wiosną 2017 r. ruszą negocjacje z potencjalnymi wykonawcami nowego bloku w Ostrołęce (projekt Energi i Enei), ogłoszone zostaną też zapewne kolejne projekty. Krzysztof Tchórzewski, minister energii, wskazywał ostatnio na Dolną Odrę (PGE) i Łęczną (Bogdanka). Bez rynku mocy te inwestycje nie dają szans na zarobek.
KHW potrzebuje decyzji
Kopalnie węgla nie powinny liczyć na spokojny rok. Ministerstwo Energii przekonuje wprawdzie, że Polska Grupa Górnicza, czyli rynkowy gigant, zaczęła w ostatnich miesiącach osiągać zyski, ale nieznane są przyczyny tej poprawy. Jeśli to tylko efekt wzrostu cen węgla, to rok 2017 może się okazać bolesny, bo zdaniem wielu analityków, możliwa jest korekta. W nowym roku rząd musi w końcu podjąć męską decyzję w sprawie Katowickiego Holdingu Węglowego, który powinien zamknąć dwie kopalnie (to warunek postawiony przez Komisję Europejską). Do tego KHW musi zostać dokapitalizowany, by unieść zadłużenie. Czy dojdzie do planowanej fuzji z PGG? Rząd chce, KHW nie chce, a KE może mieć pretensje o niedozwoloną pomoc publiczną. Wielką próbę ma przed sobą Jastrzębska Spółka Węglowa, która w 2017 r. zamierza przeprowadzić emisję akcji. Sprzyjają jej rosnące ceny węgla koksującego, ale czy to wystarczy inwestorom?
Inwestorzy w niepokoju
Największe państwowe firmy energetyczne notowane są na giełdzie i mają w akcjonariacie instytucje finansowe i drobnych inwestorów. Na 2017 r. akcjonariusze patrzą z niepokojem.
— Inwestorzy nie wykluczają, że nowy rok przyniesie kolejne negatywne wieści z obszaru władztwa korporacyjnego — zauważa chcący zachować anonimowość analityk. Wśród możliwych scenariuszy wymienia konsolidację czterech firm energetycznych, bo „i tak nie działają na komercyjnym rynku”, albo wręcz wycofanie sektora z giełdy, choć to wiązałoby się z kosztami. Biorąc jednak pod uwagę planowane upaństwowienie OFE, które są obecne w akcjonariacie blue-chipów, mogłoby to być tańsze, niż się wydaje. Noworoczny niepokój udziela się nie tylko inwestorom, ale również energetykom z sektora odnawialnego. Będą testować nowy system wsparcia, oparty na aukcjach. Promowane mają być biogazownie i fotowoltaika, ale czy faktycznie taki będzie wynik aukcji? 2017 r. przyniesie odpowiedź.