Najwięcej tracą ci, którzy mieli najwięcej zyskać

opublikowano: 26-02-2021, 06:00

Polscy eksporterzy już w zeszłym roku zdywersyfikowali klientów i zmniejszyli udział odbiorców z Wielkiej Brytanii, a w styczniu 2021 r. wysłali tam o 2/3 mniej towarów — mówi Katarzyna Kowalska, wiceprezes KUKE

„PB”: Czy brexit wpłynął na postrzeganie Wielkiej Brytanii przez KUKE? Czy stała się rynkiem wyższego ryzyka?

Katarzyna Kowalska; Brexit nie zmienił oceny ryzyka Wielkiej Brytanii, natomiast jak wszyscy przyglądamy się nowej sytuacji. Choć brexit już się wydarzył, to ciągle jest dużo niewiadomych w funkcjonowaniu handlu. Na granicach nadal są bardzo duże problemy. Ani importerzy z Wielkiej Brytanii, ani eksporterzy z Polski nie mają wystarczającej wiedzy, by handel odbywał się tak jak do tej pory. Regulacje już obowiązujące i zapowiadane nie są dla wszystkich jasne. Nieznane jest ryzykiem, natomiast staramy się być z naszymi klientami i nie uciekać z tego okrętu.

Marek Wiśniewski

Czy to oznacza, że ceny ubezpieczeń eksportowych nie wzrosły?

Nie wzrosły. Ani brexit, ani pandemia nie wpłynęły w sposób istotny na wzrost cen.

Czy zapowiadane jeszcze zmiany, które być może oznaczają kolejki na granicach, mogą spowodować, że KUKE będzie inaczej oceniać ryzyko eksportu do Wielkiej Brytanii? Skoro towar może się zepsuć na granicy, może trzeba go inaczej ubezpieczyć?

Do ceny ubezpieczeń podchodzimy portfelowo, czyli nie wyceniamy każdego kraju z osobna. Przy ocenie ryzyka interesuje nas bardziej to, co się stanie z importerami z Wielkiej Brytanii. To oni są naszym ryzykiem i to oni obecnie najmocniej cierpią. Aż 65 proc. z nich raportuje bardzo duże problemy związane ze wzrostem kosztów. Do tej pory, gdy polska firma wysyłała towary do firmy X z Wielkiej Brytanii, uzyskiwała od nas konkretny limit ubezpieczeniowy. Teraz, gdy koszty wzrosły, ten limit wystarcza na ubezpieczenie znacznie mniejszego obrotu. Dużym wyzwaniem są przede wszystkim koszty związane z dodatkową biurokracją. O podatkach trudno cokolwiek powiedzieć — to kolejna niewiadoma. Jeśli pogorszy się sytuacja finansowa brytyjskich importerów, mogą się pojawić większe problemy z nadawaniem limitów pod transakcje. Mam nadzieję, że tak nie będzie. Sprawdziłam, jak brytyjskie firmy płacą polskim kontrahentom. W styczniu tego roku płaciły nawet lepiej niż rok wcześniej. Nie pojawiły się żadne nowe wnioski windykacyjne. Może to świadczyć o tym, że firmy z tego kraju zdają sobie sprawę, że spada zaufanie do nich i starają się na to zaufanie zapracować, dlatego rzetelniej regulują należności. Poważniejszą sprawą jest wyraźny spadek obrotów. Nasi klienci wysłali w styczniu tego roku o dwie trzecie towarów mniej niż rok temu. To znaczy, że odstraszają ich problemy związane z biurokracją i kolejkami na granicy. Klienci mają obawy, że ich towar w ogóle nie dotrze do odbiorcy albo dotrze z takim opóźnieniem, że nie będzie zdatny do użytku.

Czy polscy eksporterzy dobrze przygotowali się na brexit?

Nie wiem, na ile można było się dobrze przygotować do czegoś, o czym niewiele wiadomo. O ile brytyjscy regulatorzy dali im taką możliwość, to zrobili to. Nawet firmy z Wielkiej Brytanii mają jednak problem z uzyskaniem informacji o wymogach na granicy, a co dopiero mówić o eksporterach z Polski. Przypuszczam, że infolinie w Wielkiej Brytanii w pierwszej kolejności obsługują rodzimych przedsiębiorców, a oni i tak czekają na odpowiedź podobno nawet do 48 godzin. Obawiam się, że polscy eksporterzy czekają jeszcze dłużej. Jestem bardzo ciekawa, jakie będą globalne dane za styczeń dotyczące eksportu do Wielkiej Brytanii. Kluczowe okażą się najbliższe trzy miesiące, bo o ile negocjacje pójdą zgodnie z planem, dopiero w marcu możemy się dowiedzieć, jak będzie wyglądał cały system finansowy, co jest bardzo ważne dla obrotów handlowych i przepływu pieniędzy.

Czyli największym przegranym są polscy eksporterzy, bo wysłali do Wielkiej Brytanii mniej towarów?

Najbardziej za brexit płacą przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii. To oni nie mogą eksportować do Unii Europejskiej — w styczniu eksport spadł o 80 proc. Sami borykają się z zachwianymi łańcuchami dostaw, bo import nie dociera na czas. Polscy eksporterzy przygotowali się do brexitu dużo wcześniej — już w 2020 r. — i zdywersyfikowali odbiorców. Ci, których handel opierał się na relacjach z Wielką Brytanią, zaczęli eksportować lub zwiększyli eksport do innych krajów. O ironio, najwięcej tracą ci, którzy mieli najwięcej zyskać.

Cały podcast znajdziesz tu:

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania,

W tym tygodniu:„Kto płaci za brexit”

goście: Michael Dembinski — Brytyjsko-Polska Izba Handlowa, Katarzyna Kowalska — KUKE, Rafał Chwast — Nowy Styl, Andrzej Szymański — Dartom, Martyna Piotrowska — bank inwestycyjny w Londynie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane