Na drastycznie drożejące zboże od dawna narzekali m.in. producenci drobiu (pasza to 70 proc. ceny kurczaka) i makaronów (surowiec stanowi 65-70 proc. kosztu wytworzenia). Na wysokich cenach pszenicy i żyta ucierpiało także polskie młynarstwo. Ale zła passa wkrótce może się skończyć.



— Chociaż zboża przez ostatnie trzy sezony mocno drożały, to ceny mąki rosły znacznie wolniej i rentowność branży się obniżała [patrz wykres — red.]. Tegoroczne zbiory zbóż na półkuli północnej powinny być większe, więc niewykluczone, że cena pszenicy spadnie i sytuacja w branży młynarskiej poprawi się dzięki wzrostowi marży — mówi Michał Koleśnikow, analityk Banku BGŻ.
Z szacunków Stowarzyszenia Młynarzy Rzeczypospolitej Polskiej (SMRP) wynika, że w Polsce aktywnie działa 500 firm młynarskich, z czego 100-150 to młyny duże, a reszta to takie, których roczna produkcja nie przekracza 10 tys. ton ziarna przemiałowego.
— Mamy w Polsce około 6 mln ton mocy przemiałowych, a zapotrzebowanie na mąkę na poziomie 2,5-3,5 mln ton [średnia wartość przemiałowa, czyli ilość mąki uzyskiwana z jednostki ziarna, to około 70 proc. — red.] — twierdzi Jadwiga Rothkaehl, prezes SMRP.
Duzi pracują…
Paradoksalnie — największe zakłady są wypchane ziarnem po dach. Niemal pełnym wykorzystaniem mocy przemiałowych (400 tys. ton) chwalą się m.in. Polskie Młyny — firma z krajowej czołówki w branży, stworzona przez Zbigniewa Komorowskiego, właściciela jogurtowej Bakomy. Jednak, jak twierdzi Rafał Stawiarz, prezes Polskich Młynów, spółka na razie nie myśli o ich rozbudowie, ale o wejściu w nowe segmenty rynku. Niedobór mocy odczuwa GoodMills Polska (dawne VK Polska).
— Obecnie wykorzystujemy 100 proc. naszych mocy (600 tys. ton), więc w tym roku rozbudujemy je o 60-70 tys. ton — mówi Rafał Salomon, prezes GoodMills w Polsce.
…mali dołują
Małe zakłady mają się gorzej. Zdaniem Rafała Stawiarza, najmocniej cierpią na wzroście cen surowca.
— Duzi są w stanie zrobić większe zapasy ziarna wtedy, gdy jest tańsze. My mamy aż 100 elewatorów zbożowych. Możemy też zabezpieczyć przed wzrostem cen, korzystając z odpowiednich instrumentów finansowych — dodaje prezes Polskich Młynów. Czy niedobór mocy liderów i kłopoty mniejszych graczy będą impulsem do konsolidacji?
— Branża jest zdecydowanie za bardzo rozdrobniona. W zachodnich krajach na rynku funkcjonuje kilka dużych grup młynarskich. U nas liczba dużych zakładów też zmniejszy się do około 10 w perspektywie 5-6 lat. Jednak duzi raczej nie będą kupować małych, lecz dużych, a mniejsze zakłady będą łączyć się z młynami podobnej wielkości albo bankrutować. Dla dużego gracza atrakcyjne jest kupienie zakładu o odpowiednio wysokim wolumenie produkcji i dużej bazie klientów — uważa Rafał Stawiarz. GoodMills nie zamierza kupować ani dużych, ani małych młynów.
— Z naszego punktu widzenia, od przejęcia korzystniejsza jest rozbudowa istniejących obiektów lub budowa nowych ze względu na lepsze dopasowanie technologii i logistyki — mówi Rafał Salomon.
Jaka więc będzie przyszłość małych młynów? Prezes SMRP widzi ją w niszy.
— Szansą dla nich jest produkcja mąk specjalnych albo ekologicznych. Oczywiście na ekologiczne czy nietypowe pieczywo musi się znaleźć klient, który będzie chciał spróbować czegoś mniej tradycyjnego i więcej za to zapłacić — mówi Jadwiga Rothkaehl. Jak podkreśla Rafał Salomon, rynek nie rośnie, ale zmienia się struktura spożycia: Polacy jedzą mniej tradycyjnego pieczywa, a więcej mrożonego i makaronów. Jego zdaniem, duzi producenci będą rośli razem z największymi klientami. Z danych SMRP wynika, że detaliczna sprzedaż mąki to zaledwie 5 proc. Zdecydowana większość, bo aż 80 proc., trafia do piekarni.
— Jeśli pojawi się nowy klient albo któryś z obecnych będzie miał duże plany inwestycyjne, to my również zainwestujemy więcej — deklaruje prezes GoodMills Polska.