Podczas ostatniej sesji stycznia na amerykańskich rynkach akcji przeważała podaż. Przyczyniło się do tego rozczarowanie kwartalnymi wynikami Microsoftu, Alphabet i AMD oraz oczekiwanie na komunikat po posiedzeniu Fed, a potem jego nie dość „gołębi” wydźwięk. W pierwszej części handlu nastroje poprawiły raporty sugerujące „stygnięcie” amerykańskiego rynku pracy, co zwiększało szansę szybszych obniżek stóp procentowych. Po wiadomości o mniejszej niż oczekiwano liczbie miejsc pracy dodanych w styczniu przez sektor prywatny i najniższym od 2 lat rocznym wzroście kosztów pracy w czwartym kwartale szacowane przez rynek prawdopodobieństwo obniżki stóp w marcu wzrosło do 60 proc. Rentowności obligacji USA ruszyły w dół, 10-letnich spadała poniżej 4 proc., do czego przyczynił się również wzrost popytu na „bezpieczne przystanie” z powodu obaw o regionalne banki. Wywołały je słabe wyniki i cięcie dywidendy przez New York Community Bancorp, który w ubiegłym roku przejął depozyty upadłego Signature Banku. Przecena akcji banku sięgała w trakcie sesji prawie 50 proc. i była zbliżona do tej z marca ubiegłego roku, kiedy doszło do kryzysu bankowego w USA. Indeks KBW Bank (-2,3 proc.) zanotował w środę największy spadek od dwóch miesięcy.
Ostatecznie nastroje na rynkach akcji popsuł w środę Fed. Zgodnie z oczekiwaniami nie zmienił wysokości stóp procentowych, ale w komunikacie zasygnalizował, że nie jest wciąż gotów do rozpoczęcia obniżek stóp procentowych. Potwierdził to na konferencji prasowej szef banku centralnego Jerome Powell. Choć mówił, że cykl podwyżek stóp już się zakończył i w pewnym momencie w tym roku prawdopodobnie zaczną się ich obniżki, to dał do zrozumienia, że nie nastąpi to tak szybko jak oczekuje rynek, praktycznie wykluczając taką decyzję już w marcu. CME Fed Tool pokazał na końcu sesji spadek prawdopodobieństwa obniżki stóp procentowych w marcu do 36 proc. David Kelly, główny strateg globalny JPMorgan Asset Management uważa, że Fed przygotowuje się do rozpoczęcia obniżek w czerwcu.
Na zamknięciu spadały kursy prawie 85 proc. spółek z S&P500. Podaż przeważała we wszystkich 11 głównych segmentach indeksu. Najmocniej taniały akcje spółek świadczących usługi telekomunikacyjne (-3,9 proc.), gdzie najmocniej spadały kursy Alphabet (-7,5 proc.) i Meta Platforms (-2,5 proc.). Kolejnymi segmentami z największą podażą były IT (-2,1 proc.) oraz energia (-1,9 proc.). Najlepiej na tle rynku wypadły w środę segmenty „defensywne”: dóbr codziennego użytku (-0,7 proc.), użyteczności publicznej (-0,3 proc.) i ochrony zdrowia (-0,1 proc.).
26 z 30 blue chipów ze Średniej Przemysłowej Dow Jones kończyło sesję spadkiem kursu. Najmocniej taniały akcje technologicznych spółek Cisco Systems (-3,9 proc.) i Microsoftu (-2,7 proc.). Największe wzrosty kursów notowały Boeing (5,3 proc.), dzięki lepszym niż oczekiwano wynikom kwartalnym, a także zajmujący się ubezpieczeniami zdrowotnymi UnitedHealth Group (1,6 proc.).
Prawie trzy na każde cztery spółki z Nasdaq Composite zanotowały w środę spadek wartości. W węższym indeksie Nasdaq 100 staniały akcje aż 90 spółek. Inwestorzy wyprzedawali papiery wszystkich technologicznych blue chipów z tzw. wspaniałej siódemki, której indeks poszedł w dół 3,0 proc. Najmocniej spadł kurs Alphabet (-7,5 proc.), a najmniej Apple (-1,9 proc.).

