Maj na światowych rynkach finansowych należał niepodzielnie do inwestycji defensywnych. To efekt nasilającego się kryzysu w strefie euro. Indeks dolara, mierzący zachowanie amerykańskiej waluty względem sześciu głównych partnerów handlowych USA, zyskał 5,5 proc. Wobec złotego „zielony” umocnił się o 12,5 proc., najwięcej od września.
Drugie miejsce pod względem wysokości stóp zwrotu zajęły uważane za najbezpieczniejsze schronienie przed kryzysem 30–letnie obligacje amerykańskiego skarbu.
W dolarach dały zarobić 5,2 proc. (w złotych było to ponad 18 proc.). Ich rentowności znalazły się najniżej od dna kryzysu finansowego z 2008 r. Inwestorzy pożyczający Ameryce na 30 lat godzą się na oprocentowanie sięgające zaledwie 2,56 proc. rocznie. Na przeciwnym biegunie znalazł się światowy rynek akcji i surowce.
W dolarach przyniosły straty sięgające odpowiednio 8,9 proc. i 13 proc.
— Zalecalibyśmy unikanie inwestycji w strefie euro do czasu, gdy zostanie ustalony plan ratunkowy, ale taki, w którym będą chcieli wziąć udział prywatni inwestorzy — komentował na antenie telewizji Bloomberg Bill Gross, zarządzający największego na świecie funduszu inwestycyjnego PIMCO Total Return Fund.
Fundusz zarobił w tym roku 5,3 proc., więcej od 99 proc. swoich konkurentów.