W kwietniu, podobnie jak w poprzednich miesiącach, o wynikach funduszy decydowała zagraniczna część portfeli. Tym razem jednak wycieczki funduszy akcji polskich na giełdy krajów rozwiniętych nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Ponad 4-procentowa korekta na niemieckim rynku akcji, a także kiepska koniunktura we Francji i USA doprowadziły do sporych przetasowań w zestawieniu stóp zwrotu. W tym czasie WIG20 zyskał 5 proc., dwa razy więcej niż sWIG80. Nie dziwi więc, że lepiej wypadli inwestycyjni patrioci, a zwłaszcza ci, którzy okazji do zarobku poszukują wśród rodzimych blue chipów. Spełniły się też najczarniejsze sny posiadaczy jednostek funduszy dłużnych. Kwiecień był najgorszym miesiącem w tej grupie od stycznia 2014r.



Obligacyjna klapa
Już trzeci miesiąc z rzędu fundusze dłużne wypadają blado. Tym razem jednak straty dotknęły prawie wszystkich. Powodem słabości była korekta na rynku obligacji skarbowych w Europie i USA. Dość powiedzieć, że rentowności niemieckich dziesięciolatek wzrosły z 0,05 do 0,35, czyli aż siedmiokrotnie. W ślad za rynkami zagranicznymi podążyła też Polska. Indeks IROS mierzący zmiany cen papierów skarbowych w kwietniu zanurkował o 0,8 proc. Fundusze dłużne o uniwersalnej strategii straciły w tym czasie średnio 0,7 proc., a portfele polskich papierów skarbowych spadły o 1 proc. Na wyróżnienie zasługuje Superfund Obligacyjny, który jako jeden z nielicznych uchronił klientów przed stratą, zyskując w kwietniu 0,4 proc.
— Nie dostrzegając potencjału obligacji skarbowych, w ostatnich miesiącach znacząco przeważyliśmy w portfelu papiery korporacyjne — ujawnia Łukasz Tokarski z Superfund TFI. Zdania na temat dalszego zachowania cen obligacji skarbowych są podzielone. Eksperci z Investors TFI studzą optymizm, podczas gdy Artur Ratyński z KBC TFI przekonuje, że Polska wciąż oferuje atrakcyjne stopy zwrotu na tle innych rynków europejskich.
— W krótkim terminie zwróciłbym uwagę na obligacje skarbowe. Polskie dziesięciolatki, po znaczącym spadku cen, obecnie wyceniają około 150 pkt. baz. podwyżek w perspektywie dwóch lat. O ile w długim terminie nie można wykluczyć wzrostu rentowności, to obecne ceny skarbowych obligacji nie wydają się wygórowane. EBC przewiduje skup obligacji przynajmniej do września 2016 r., a trudno sobie wyobrazić, aby nasz rynek działał w oderwaniu od rynków w regionie — uważa Michał Rabiej, zarządzający Macro FIZ.
Lider spadł na dno
Rajd na warszawskim parkiecie wykorzystali niemal wszyscy zarządzający. Niektórym jednak wiatr hossy wyjątkowo sprzyjał. Najwięcej w grupie akcji polskich zarobił Paweł Klimkowski z Opera TFI. Kierowany przez niego fundusz zyskał 6,1 proc., podczas gdy średnia rywali ledwo przekroczyła 3 proc. Ale gdyby efektywność zarządzania mierzyć wielkością aktywów, to dużo więcej wysiłku w zarobek rzędu 5 proc. włożył Piotr Rzeźniczak z Legg Mason TFI. Specjalista opiekuje się portfelem o wartości 1,2 mld zł, czyli dwanaście razy większym niż fundusz Opery. Dlatego tytuł bohatera miesiąca trafia właśnie do niego (czytaj obok). Na drugim biegunie znalazł się lider poprzednich rankingów, czyli Maciej Chudzik i jego fundusz Investor Akcji, który jako jedyny przedstawiciel grupy znalazł się pod kreską, tracąc 0,9 proc. Specjalista z Investors TFI wygrywał dotychczas dzięki inwestycjom zagranicznym, np. w firmy z branż dóbr luksusowych i półprzewodnikowej, turystyczne, transportowe czy chemiczne. W kwietniu był to powód jego słabości.
— Nie przebudowuję portfela zbyt często. Spółki, które zyskiwały do tej pory, w kwietniu zaliczyły korektę notowań, stąd słabszy wynik funduszu — tłumaczy Maciej Chudzik. Ze środka stawki na podium w grupie funduszowych „misiów” awansował natomiast Karol Godyń z BPH TFI. Wynikiem 4,1 proc. zdystansował konkurencję o prawie 2 pkt. proc.
— Wynik funduszu to efekt trzech czynników: koncentracji na polskiej giełdzie, która była silniejsza w kwietniu, ograniczenie gotówki w portfelu do niezbędnego minimum i wypełnienie go po brzegi akcjami oraz trafnej selekcji — wyjaśnia Karol Godyń.
Rosja i Chiny górą
Najwięcej wśród wszystkich funduszy na rynku zarobiły te z ekspozycją na giełdę w Rosji, gdzie główny indeks wzrósł o ponad 10 proc. Na pierwszym miejscu, z wynikiem 12,8 proc., uplasował się Pioneer Akcji Rynków Wschodzących, a tuż za nim stanął Quercus Rosja, który zyskał 12,1 proc. Marek Buczak z Quercus TFI ujawnia, że inwestorom dały zarobić rosyjskie blue chips (jak Sberbank czy Novatek), ale także mniejsze spółki z segmentu handlu, mediów i deweloperki (np. X5, Yandex, Mail.ru, LSR). — Jeśli nic nie zmieni się w kwestii Ukrainy, oczekuję, że inwestorzy będą kontynuować zwiększanie ekspozycji w Rosji. Tym bardziej że gospodarka rosyjska obecnie szoruje po dnie i w perspektywie kilku kwartałów powinno dojść do ożywienia, choć nie jest to równoznaczne z powrotem na ścieżkę wzrostu, który jest hamowany przez niskie ceny ropy i gazu na świecie — prognozuje Marek Buczak. W Chinach najwięcej, bo 10,9 proc., zarobił Pioneer Akcji Rynków Dalekiego Wschodu. Piotr Szulec z Pioneer Pekao TFI ostrzega jednak przed korektą na chińskiej giełdzie, a po zyski wysyła do Japonii, gdzie bank centralny luzuje politykę monetarną i fiskalną.
— Przez rok Shanghai Composite wzrósł o 130 proc. Istnieje więc ryzyko realizacji zysków przez inwestorów. Zresztą korektę notowań już widać. W dłuższej perspektywie Chiny to wciąż rynek z potencjałem, wspierany tanią ropą. Warto pamiętać, że główny indeks nie osiągnął jeszcze szczytów z 2007 r., podczas gdy przez te 8 lat gospodarka rosła średnio o 8 proc. rocznie — tłumaczy Piotr Szulec.
BOHATER MIESIĄCA
Piotr Rzeźniczak, zarządzający funduszem:
Wzrost wartości jednostki uczestnictwa wynikał przede wszystkim z lepszego od rynku zachowania kursów akcji kilku spółek z branży dystrybucyjnej oraz paliwowej. Zaangażowanie funduszu w akcje zawsze staramy się utrzymywać na maksymalnym poziomie. Tak też było w kwietniu, a znaczącą część stanowiły akcje zagraniczne. Staramy się unikać nadmiernego zaangażowania w firmy, w których akcjonariusz większościowy może mieć inne cele, nie zawsze zgodne z rachunkiem ekonomicznym spółki i interesem akcjonariuszy mniejszościowych.
5% Stopa zwrotu Legg Mason Akcji w kwietniu
BOHATER MIESIĄCA
Piotr Rzeźniczak, zarządzający funduszem:
Wzrost wartości jednostki uczestnictwa wynikał przede wszystkim z lepszego od rynku zachowania kursów akcji kilku spółek z branży dystrybucyjnej oraz paliwowej. Zaangażowanie funduszu w akcje zawsze staramy się utrzymywać na maksymalnym poziomie. Tak też było w kwietniu, a znaczącą część stanowiły akcje zagraniczne. Staramy się unikać nadmiernego zaangażowania w firmy, w których akcjonariusz większościowy może mieć inne cele, nie zawsze zgodne z rachunkiem ekonomicznym spółki i interesem akcjonariuszy mniejszościowych.
5% Stopa zwrotu Legg Mason Akcji w kwietniu
CO DALEJ?
W maju może nadejść korekta
MICHAŁ RABIEJ, zarządzający autorskim funduszem Macro FIZ:
Istnieje wiele opracowań, bazujących na długoterminowych historycznych stopach zwrotu, które potwierdzają skuteczność strategii „Sell in may and go away”. Chociaż w mojej ocenie nie powinno być to podstawowe narzędzie, decydujące o posiadaniu akcji w portfelu, to w tym roku stare powiedzenie ma szansę się sprawdzić. Za scenariuszem korekty lub przynajmniej konsolidacji przemawia kilka czynników, wśród których najważniejsze to znaczący wzrost cen akcji od początku roku, szczególnie na rynkach Europy Zachodniej, a także temat finansowania Grecji, który może wywołać nerwowość na rynkach. Trudno sobie jednak wyobrazić, aby strony nie doszły do porozumienia, stąd każdą większą korektę notowań inwestorzy powinni postrzegać jako okazję do zakupów.
W średnim i długim terminie otoczenie dla akcji pozostaje bardzo korzystne.
Wyniki większości spółek za pierwszy kwartał jeszcze przed nami, tym niemniej na podstawie dotychczas opublikowanych raportów wyniki można uznać za dobre. Szczególnie wyróżniły się PKN Orlen, Wawel czy Kęty, choć nie brakuje również maruderów, takich jak Otmuchów i Asbis. Kandydatów do pozytywnych zaskoczeń w tym sezonie wyników szukałbym wśród spółek przemysłowych i mniejszych detalistów (Amica, Inter Cars, Monnari). Rozczarować mogą spółki, którym nie sprzyja otoczenie branżowe (JSW, Synthos).
CO DALEJ?
W maju może nadejść korekta
MICHAŁ RABIEJ, zarządzający autorskim funduszem Macro FIZ:
Istnieje wiele opracowań, bazujących na długoterminowych historycznych stopach zwrotu, które potwierdzają skuteczność strategii „Sell in may and go away”. Chociaż w mojej ocenie nie powinno być to podstawowe narzędzie, decydujące o posiadaniu akcji w portfelu, to w tym roku stare powiedzenie ma szansę się sprawdzić. Za scenariuszem korekty lub przynajmniej konsolidacji przemawia kilka czynników, wśród których najważniejsze to znaczący wzrost cen akcji od początku roku, szczególnie na rynkach Europy Zachodniej, a także temat finansowania Grecji, który może wywołać nerwowość na rynkach. Trudno sobie jednak wyobrazić, aby strony nie doszły do porozumienia, stąd każdą większą korektę notowań inwestorzy powinni postrzegać jako okazję do zakupów.
W średnim i długim terminie otoczenie dla akcji pozostaje bardzo korzystne.
Wyniki większości spółek za pierwszy kwartał jeszcze przed nami, tym niemniej na podstawie dotychczas opublikowanych raportów wyniki można uznać za dobre. Szczególnie wyróżniły się PKN Orlen, Wawel czy Kęty, choć nie brakuje również maruderów, takich jak Otmuchów i Asbis. Kandydatów do pozytywnych zaskoczeń w tym sezonie wyników szukałbym wśród spółek przemysłowych i mniejszych detalistów (Amica, Inter Cars, Monnari). Rozczarować mogą spółki, którym nie sprzyja otoczenie branżowe (JSW, Synthos).