Dane o zapasach ropy w USA wprawdzie pokazały, że spadły mocniej niż oczekiwano i są najniższe w tym roku, ale ich „byczy” wydźwięk złagodziła wiadomość o pierwszym od ośmiu tygodni wzroście zapasów surowca w głównym hubie Cushing, w stanie Oklahoma.
Inwestorzy zwrócili głównie uwagę na wiadomość, że zapasy benzyny wzrosły w ubiegłym tygodniu aż o 6,5 mln baryłek, najmocniej od stycznia 2022 roku, kiedy spodziewano się ich zniżki tylko o 200 tys. baryłek. Wzrosła obawa, że wysokie ceny zniechęcają już do kupowania paliw. Analitycy JP Morgan opublikowali raport, w który sugerują, że osiągane w ostatnich tygodniach najwyższe ceny ropy w tym roku już prowadzą do „destrukcji popytu” w tym kwartale. Podziela tą opinię również Edward Moya, starszy analityk w OANDA. Niektórzy analitycy zwracali również uwagę, że tzw. crack, czyli różnica między ceną produktów ropopochodnych a ceną surowca, z którego powstają, spadł w poniedziałek najniżej od 20 miesięcy, co może zapowiadać mniejszy popyt rafinerii.
Na zamknięciu sesji na NYMEX kurs ropy WTI z listopadowych kontraktów spadał o 5,6 proc. do 84,22 USD. Jest najniższy dla wiodącego kontraktu od 31 sierpnia. Na ICE Futures Europe ropa Brent z grudniowych kontraktów również taniała o 5,6 proc. do 85,81 USD. Jest najtańsza od 29 sierpnia.

